Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Andrzej Zwoliński
|

Rosja straciła już ponad 100 mld dolarów na wojnie z Ukrainą

2
Podziel się:

Mimo że koszt konfliktu rośnie, kolejne sankcje nie zatrzymają Putina - ostrzegają eksperci. Sprawdź, jakie kraje mogą podzielić los Ukrainy.

Rosja straciła już ponad 100 mld dolarów na wojnie z Ukrainą
(EAST NEWS)

Aneksja Krymu i ataki na wschodzie Ukrainy kosztowały już Rosję ponad 100 mld dolarów. Odbudowa imperium może kosztować Kreml znacznie więcej, choć - jak wskazują eksperci - to nie powstrzyma Władimira Putina przed kolejnymi awanturami. Pole do popisu ma duże, bo tuż za granicami federacji, na terenie byłych republik radzieckich, w tym na Łotwie i w Estonii, mieszkają miliony Rosjan. Zdaniem komentatorów, jedynym skutecznym sposobem na Kreml jest wymuszenie spadku cen ropy i gazu na światowych rynkach. Wskazują, o ile te surowce musiałyby potanieć, by powstrzymać Putina.

Kreml w drastyczny sposób zmienił prognozę na 2014 rok dotyczącą odpływu kapitału, który nasilił się ze względu na ukraiński kryzys i groźby sankcji gospodarczych wobec Moskwy do 100 mld dolarów z 25 mld wcześniej. Nawet ten czterokrotny wzrost wydaje się być jednak zbyt optymistycznym założeniem.

Jak szacuje Bank Centralny Rosji, odpływ kapitału, będący największą bolączką gospodarki rosyjskiej, do marca znacznie przekroczył 50 mld dolarów, a do końca kwietnia może urosnąć do 70 mld dolarów. Oznacza to, że tylko w ciągu czterech miesięcy tego roku z Rosji wypłynie więcej kapitału niż w całym 2013 roku, kiedy za granicę przetransferowano 63 mld dolarów. Bank Światowy prognozuje, że do końca tego roku z Rosji _ wyparuje _aż 150 mld dolarów. To kwota równa niemal połowie rocznego budżetu Rosji.

Ucieczka inwestorów to nie wszystko. Obrona rubla przed spadkiem jego wartości kosztowała już Bank Rosji od początku roku ponad 35 mld dolarów, a i tak wartość rosyjskiej waluty od grudnia znacząco spadła. Podczas gdy w grudniu za dolara płacono 34 ruble, to ostatnio już blisko 36 rubli. Do złotego rosyjska waluta straciła w tym czasie prawie 9 procent.

Kurs rubla do złotego od stycznia 2014 roku

Bardzo wymowny jest gwałtowny spadek rezerw walutowych Rosji. Pod koniec ubiegłego roku szacowano je na około 570 mld dolarów. Na początku kwietnia 2014 było to już około 470 mld dolarów. Czy to dużo? Dla porównania, malutka Szwajcaria ma rezerwy walutowe na poziomie blisko 490 mld dolarów, a Polska - 100 mld dolarów.

Drastycznie maleją też inwestycje zagraniczne w Rosji. Od początku roku były trzykrotnie niższe niż w tym samym okresie 2013 roku. Co oznacza, że do Rosji nie trafiło około 20 mld dolarów.

##Dotychczasowe konsekwencje finansowe rosyjskiej agresji na Ukrainę:
Źródło: Bank Centralny Rosji, Bank Światowy
Spadek rezerw walutowych Rosji 100 mld dolarów
Koszt obrony kursu rubla 35 mld dolarów
Spadek inwestycji zagranicznych w Rosji 20 mld dolarów

_ - Nie łudźmy się, że dotychczasowa ucieczka kapitału czy topniejące rezerwy mogą w tej chwili powstrzymać Moskwę przed dalszą eskalacją. W tej chwili polityka ma prym przed ekonomią - _mówi Money.pl Marek Kłoczkowski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem rezerwy Rosji są na tyle duże, że może sobie pozwolić na ciągnięcie ukraińskiej awantury.

_ - Tu chodzi o honor i wizerunek, ekonomia jest na drugim miejscu - _ wtóruje mu Stanisław Ciosek, były ambasador RP w Moskwie, który obecnie współkieruje Polsko-Rosyjską Izbą Handlowo-Przemysłową. - _ Na razie blokujemy konta rosyjskim politykom i dużo krzyczymy. Wbrew pozorom, na nich bardziej podziałało wykluczenie z G8, czy z Rady Europy. To boleśnie ubodło honor. Ucieczka kapitału jest może odczuwalna, ale na pewno nie to zastopuje Putina, on walczy o prestiż - _ dodaje.

_ - Historia Rosji pokazuje nam, że uznanie i podziw zyskiwali nie ci, którzy próbowali reformować kraj na modłę zachodnią, ale ci którzy podbijali nawet kosztem wielu ofiar i biedy samych Rosjan. To zupełnie inna mentalność - _ dodaje prezes KIG.

Zdaniem ekspertów Rosji póki co nie grozi kryzys bilansu płatniczego. Jeśli jednak odpływ pieniądza utrzyma się w tej skali przez najbliższe półrocze, lub przyspieszy, to bilans znacznie się osłabi. W międzyczasie skutki odpływu kapitału zaczną odczuwać wszyscy Rosjanie, w miarę jak wzrost stóp procentowych zacznie się przekładać na trudności uzyskania kredytu przez gospodarstwa domowe i firmy.

Krym to kolejne, gigantyczne koszty

Już 10 dni po aneksji Krymu, na półwyspie pojawił się rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew. Obiecał podwyżki płac i emerytur, zapowiedział też, że Krym stanie się specjalną strefą ekonomiczną. Zapowiedział, że już w lipcu powinny one osiągnąć poziom emerytur w Rosji. _ - Na podwyżki mogą liczyć też pracownicy sfery budżetowej, których płace też mają być zrównane ze średnią rosyjską. Dotyczy to około 140 tysięcy nauczycieli, lekarzy, pracowników administracji, placówek kulturalnych, wojskowych oraz milicjantów - _ zapowiedział Miedwiediew. Solennie obiecał też, że mieszkańcy półwyspu nie mogą odczuć, że stracili na połączeniu z Rosją. Co to oznacza finansowo dla Rosji?

Samo wybudowanie infrastruktury pozwalającej na dostawy prądu, gazu i wody z Rosji będzie kosztowało budżet państwa około 10 mld dolarów. Obiecane wyższe emerytury i pensje dla budżetówki będą Rosję kosztowały równowartość około 7 mld dolarów. Trzeba zaznaczyć, że na Krymie żyje procentowo znacznie więcej emerytów niż to było w innych rejonach Ukrainy. Krym był miejscem gdzie tradycyjnie osiedlano się kończąc pracę. Poza tym średnie pensje i świadczenie emerytalne w Rosji są dwukrotnie wyższe niż na Ukrainie.

I jeszcze jeden wydatek jaki Rosja poniesie w najbliższych latach w związku z zagarnięciem Krymu. W marcu Władimir Putin polecił Ministerstwu Transportu zbudowanie mostu drogowo-kolejowego przez Cieśninę Kerczeńską, który połączy zaanektowany półwysep z resztą Rosji. Koszt budowy mostu szacuje się na około 1,4 mld dolarów. Przewiduje się, że potrwa ona 3,5 roku.

Co ciekawe, most wybuduje koncern Mostotrest, należący do braci Arkadija i Borisa Rotenbergów, oraz spółka Most, kontrolowana przez Giennadija Timczenkę. Oligarchowie uważani są za bliskich przyjaciół prezydenta Rosji Władimira Putina. Są wśród Rosjan objętych sankcjami wizowymi i finansowymi USA za wspieranie polityki Kremla wobec Ukrainy.

Gdzie jeszcze Moskwa może "bronić swoich"?

_ - Rosja będzie stawać w obronie swoich rodaków w każdym kraju na świecie - _oświadczył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, tuż po zagarnięciu przez Moskwę Krymu. Jest kogo chronić, na całym świecie żyje ponad 137 mln Rosjan, z tego w granicach Federacji Rosyjskiej około 116 mln. Za granicami Rosji mieszka więc około 21 mln Rosjan, których - według słów szefa dyplomacji Rosji - w razie potrzeby, Kreml gotowy jest chronić.

W chwili gdy Rosjanie zaczęli realizować krymski scenariusz na wschodzie Ukrainy, pojawiły się doniesienia o potajemnych badaniach opinii na temat polityki Kremla, wśród mniejszości rosyjskiej na Łotwie. Od początku lat 90. nierozstrzygnięta jest kwestia Nadniestrza, zbuntowanej części Mołdawii, teoretycznie niezależnej, ale tak naprawdę kontrolowanej przez Rosjan. W samej Mołdawii - szczególnie w południowym jej regionie Gagauzji, pojawiły się żądania tamtejszych Rosjan o pójście w ślady Krymu.

Problem rosyjskiej mniejszości - potencjalnej grupy, którą Moskwa zechce bronić - istnieje w większym lub mniejszym nasileniu we wszystkich krajach, które były częścią ZSRR. Najwięcej Rosjan żyje na Ukrainie - 8,33 mln mieszkańców (17 proc. ogółu ludności kraju). Mniej liczebnie, bo 4,5 mln, ale więcej procentowo (24 proc. ludności) zamieszkuje Kazachstan.

Jeżeli chodzi o proporcje, jeszcze gorzej jest w innych po sowieckich republikach, a szczególnie w krajach bałtyckich. Na Łotwie jest Rosjan 556 tys. czyli aż 27 proc. ludności, w Estonii 342 tys. - 25 proc. ludności. Stosunkowo najlepiej przedstawia się to na Litwie, którą zamieszkuje tylko 175 tys. Rosjan - 6 proc. wszystkich mieszkańców republiki. Podczas gdy w większości krajów Rosjanie żyją w rozproszeniu, to na Ukrainie, Łotwie i w Kazachstanie dominują w regionach przy granicy z Rosją. Z kolei w Mołdawii stanowią większość na południu - w Gagauzji przy granicy z Ukrainą. By ich otoczyć opieką, Rosja musiałaby zagarnąć odeskie wybrzeże Ukrainy.

Aleksandr Łukaszenka też ma niezły orzech do zgryzienia. 11 proc. mieszkańców Białorusi to Rosjanie, w Kirgistanie jest to 8 proc. ludności.

_ - Rosjanom wcale nie chodzi o obronę mniejszości rosyjskiej przed prześladowaniami na Ukrainie, Łotwie czy w innych postradzieckich krajach - _ ocenia Stanisław Ciosek._ - To tylko karta, którą Rosja gra, by wrócić do grona najważniejszych graczy na arenie międzynarodowej. Rosjanom kompletnie nie opłaca się obecna ukraińska awantura. Kraj może się doskonale rozwijać bez tych ziem. Krym był o tyle wyjątkowy, że powszechnym przekonaniu Rosjan od zawsze był ich. O niego walczyli z Turkami, tam przez dziesięciolecia jeździli na wakacje, a poza tym stanowili ponad 60 proc. populacji Krymu - _tłumaczy. Zdaniem byłego ambasadora to, co dzieje się na wschodzie Ukrainy, to gra na destabilizację władz w Kijowie, by podporządkować sobie politycznie cały kraj.

Jego zdaniem Putin nigdy nie odważy się na podobną akcję na Łotwie. _ - Rosjanie nie chcą wojny z NATO, a tylko w swoisty dla siebie, brutalny sposób domagają się, by liczono się także z ich zdaniem, a nie tylko Waszyngtonu - _ przekonuje.

W Polsce możemy spać spokojnie, Rosjan jest u nas tylko około 13 tys., mieszkają rozproszeni w wielu miastach i utworzenie samozwańczej republiki w stylu donieckiej z pewnością nam nie grozi. Gorzej mają... Amerykanie. W stanach Zjednoczonych rosyjskojęzyczna diasporę szacuje się na ponad 3 mln. Wątpliwe jednak by na plażach Florydy pojawili się nagle grupy zamaskowanych rosyjskich patriotów w zielonych uniformach bez dystynkcji.

Kreml traci finansowo. Co go powstrzyma?

Rząd Rosji obniżył już prognozę wzrostu gospodarczego w tym roku do 0,5-1,1 proc. z wcześniejszych 2,5 proc., dodając, że w przypadku ostrych sankcji wzrost będzie jeszcze słabszy. To może oznaczać PKB kraju niższe w tym roku o około 300 mld zł. Bank Światowy w najgorszym scenariuszu szacuje, że PKB Rosji może się skurczyć w tym roku o około 1,8 proc.

Kreml liczy się z dalszym spadkiem popytu w Europie na gaz i ropę w związku z napięciem wokół Ukrainy. _ - Ceny tych surowców są kluczem do okiełznania Moskwy - _ mówi Stanisław Ciosek. W historii takimi działaniami, które okazały się skuteczne, były sankcje nałożone przez prezydenta Ronalda Reagana w 1985 roku. _ - Wówczas Amerykanie dogadali się z Arabią Saudyjską. Kraj ten, łamiąc zasady kartelu naftowego OPEC, znacznie zwiększył wydobycie ropy naftowej, co doprowadziło do drastycznego spadku jej ceny - _ tłumaczy Ciosek.

Były ambasador przypomina, że obecnie zależność Rosji od nośników energii jest większa niż w latach osiemdziesiątych. Dziś około 70 proc. wszystkich dochodów z rosyjskiego eksportu to są zyski z ropy i gazu. Ponad 50 proc. budżetu państwa, Rosja zawdzięcza tym surowcom.

Źródło: International Energy Agency (IEA), dane za 2013 rok

_ - Zniesienie zakazu amerykańskiego na eksport ich własnej ropy, a został on nałożony jeszcze w 1974 roku i zawieszono go tylko raz w trakcie wojny w Iraku w 1991 r., spowodowałoby gwałtowny spadek ceny ropy naftowej, co oznacza poważne trudności dla Rosji - _ komentuje Ciosek. Eksperci szacują, że spadek cen ropy i gazu na rynkach światowych o około 20 proc. do poziomu 80-75 dolarów za baryłkę, spowodowałoby na tyle duże kłopoty finansowe dla Rosji, że nie byłaby w stanie dalej prowadzić agresywnej polityki. Tymczasem Rosjanie mogą spać spokojnie, cena ropy nie spada poniżej 100 dolarów.

Zmiany cen ropy w ostatnich miesiącach

_ - Oprócz cen surowców, bardziej dotkliwy niż ucieczka kapitału mogłoby być embargo na transfer technologii - _ dodaje Marek Kłoczkowski z Krajowej Izby Gospodarczej.

Eksperci podkreślają jednak, że nic nie wskazuje na to, że Amerykanie zdecydują się na grę na mocny spadek cen ropy i gazu by uderzyć w podstawę budżetu Rosji. - _ Amerykanie - oprócz tego, że brakuje im odpowiedniej infrastruktury do eksportu gazu - wcale się do tego nie palą. Im wraz ze wzrostem wydobycia gazu z łupków znacznie spadły koszty produkcji, co spowodowało, wzrost konkurencyjności ich przemysłu. Otwarcie na rynek zewnętrzny i eksport gazu skutkowałby dla nich wzrostem cen i spadkiem tej konkurencyjności. Dobijanie w ten sposób własnych firm tuż po ogłoszeniu końca kryzysu nie jest dla nich dobrą drogą - _mówi Ciosek.

Mimo to rosyjski rząd już teraz szacuje, ze wzrost produkcji będzie niższy o ponad połowę - ze spodziewanych 2,2 do 1,1 proc.wzrostu w całym 2014 roku. Inwestycje zamiast wzrosnąć o blisko 4 proc. w porównaniu z ubiegłym roku będą znacząco niższe.

Komentarz Money.pl

Czytaj więcej w Money.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(2)
KEM
2 lata temu
Rosja straciła 500mld, 123mln, 22tyś, 353dol i 85 centów wiem to od Prezydenta Putina i to są prawdziwe informacje. Wróżki ogłosiły też, że Rosja przetrwa jeszcze 2 miesiące, 3 dniu, 7 godzin i 22 minuty. Potwierdzają to eksperci.
mikuś
3 lata temu
Europa kupuje gaz i ropę od Rosji więc finansuje ten moloch na glinianych nogach.Rosyjski budżet zależy od surowców bez nich Rosji nie ma tylko bieda z nędzą.