Notowania

Sposób na fałszerzy podrabianych papierosów. Koncerny wydają na to miliony dolarów

Co ósmy papieros w Polsce pochodzi z nielegalnej wytwórni lub przemytu. Przeciętny Kowalski najczęściej nie jest w stanie odróżnić nielegalnych wyrobów od tych ze sklepowych półek. Straty liczy się już w miliardach złotych.

Podziel się
Dodaj komentarz

Fałszerzom nie udało podrobić się tylko jednego produktu – urządzeń do podgrzewania tytoniu.

Ponad 3,3 mln sztuk papierosów i ponad 25 ton krajanki policjanci i funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej, służby walczącej z szarą strefą podatkową, zabezpieczyli w ostatnich tygodniach w niewielkiej miejscowości w gminie Wola Krzysztoporska w województwie łódzkim. To jedna z największych fabryk nielegalnych papierosów w centralnej Polsce. W hali znajdowały się maszyny profesjonalnej linii produkcyjnej warte ok. 1,8 mln zł. Urządzenia produkowały około 3-4 tys. sztuk papierosów i pakowały ok. 125 paczek na minutę.
Kolejne rekordowe 48,5 tony tytoniu i prawie 2,8 mln sztuk papierosów bez znaku akcyzy funkcjonariusze znaleźli w tym miesiącu w Wielkopolsce.
Gdyby wyroby z tych miejsc trafiły na rynek Skarb Państwa mógł stracić łącznie nawet 60 mln zł.

Kontrabanda liczona w milionach

A to tylko wierzchołek góry lodowej. Nielegalne papierosy w 2017 roku to 12,7 proc. całego rynku wyrobów tytoniowych (mniej niż w 2016 roku kiedy było to 15,7 proc.). Najprężniej nielegalny biznes kręci się we wschodniej Polsce. W województwie podlaskim nielegalne papierosy to nawet 30,6 proc. rynku, w warmińsko-mazurskim – 25,5 proc., mazowieckim –20,8 proc., a lubelskim – 18 proc.

Tylko w ubiegłym roku Krajowa Administracja Skarbowa, zlikwidowała 32 wytwórnie tytoniu oraz 24 krajalnie tytoniu. W sumie funkcjonariusze zabezpieczyli ok. 340 mln sztuk papierosów pochodzących z przemytu lub wyprodukowanych na czarnym rynku oraz ponad 233 tony nielegalnego suszu tytoniowego. Do tego trzeba doliczyć działania innych polskich służb. Nielegalne papierosy i tytoń zatrzymane przez KAS, to około 65 proc. wszystkich.

Palisz tytoń z azbestem

Straty dla polskiego budżetu to jedno. Nielegalne wyroby są jednak jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia konsumentów niż legalne papierosy. Ich skład i sposób transportu, m.in. w oponach samochodów, surowym mięsie czy butlach gazowych, szkodzą. W dymie papierosowym znajduje się około 4 tys. związków chemicznych, w tym toksycznych i rakotwórczych. W nielegalnych wyrobach może ich być nawet kilka tysięcy więcej. Co więcej WHO i Sanepid ostrzegają, że takie papierosy zawierają np. azbest.

Pochodzący z nielegalnych fabryk tytoń jest również bardzo często zagrzybiony, spleśniały i w ogóle nie powinien być użyty do produkcji papierosów. Znaleźć w nim można też odchody gryzoni, pocięte liście i wszelkiej maści odpady, które znajdowały się np. na podłodze, na której składowany był tytoń. Często zdarza się, że kapie na niego smar ze starych maszyn. Co ciekawe osoby obsługujące nielegalną produkcję same palą legalne papierosy.

Czarny rynek nie podlega żadnej kontroli. Tymczasem nad legalną produkcją tytoniu czuwają same koncerny, a także polskie i unijne prawo, w tym implementowana przez nasz kraj restrykcyjna dyrektywa tytoniowa.

Urządzenia nie do podrobienia

Nielegalne wyroby do złudzenia przypominają te ze sklepowych półek. Fałszerze bez większego problemu są w stanie podrobić znaki towarowe największych producentów na świecie. Czy to oznacza, że producenci jak i konsumenci są w tej walce bez szans?

Wydaje się, że nie. Koncerny tytoniowe od lat pracują nad stworzeniem bardziej bezpiecznej pod względem zdrowotnym alternatywy dla tradycyjnych papierosów. Jednocześnie to jest produkt, który w przeciwieństwie do tradycyjnych papierosów, jest trudny do podrobienia przez fałszerzy.
W czym rzecz?

Pierwszym nowatorskim produktem, który znacząco różni się od tradycyjnego papierosa był e-papierosy, które zamiast dymu wytwarza parę wodną. W tym przypadku trzeba wystrzegać się podrabianych liquidów i urządzeń kupowanych w nieznanych źródłach. O tym, czym kończy się używanie niesprawdzonych produktów przekonał się pewien mężczyzna, któremu e-papieros wybuchł w dłoni. Urządzenie miało wadliwą baterię.

Zupełnie inaczej jest z bezdymnymi produktami tytoniowymi, na których stworzenie i opatentowanie koncerny tytoniowe wydają miliony dolarów. Tych urządzeń nikt nie podrobił.
Na polskim rynku jedynym takim urządzeniem jest na razie np. IQOS, niewielkie urządzenie elektroniczne, które specjalne wkłady tytoniowe podgrzewa do temperatury o około jednej trzeciej niższej od temperatury spalania. To sprawia, że urządzenie nie wytwarza dymu. Jak wynika z badań produkuje też o 90 proc. mniej toksyn niż tradycyjny papieros.

Zapewne dlatego IQOS zyskuje na popularności wśród osób, które zastępują go tradycyjnym papierosom. Do tej pory sprzedano już 5 mln takich urządzeń na całym świecie w 38 krajach. Dla porównania po papierosy regularnie sięga w naszym kraju około 9 mln Polaków. Według GUS odsetek palących spadł w ciągu ostatnich kilku lat o ponad 3 punkty procentowe do 26 proc.

Tagi: palenie papierosów, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-06-2018

RozbawionyFaktycznie wysyp trolli z konkurencji :) Ciekawe czy to koncerny farmaceutyczne wysyłają na forum czy inni

12-06-2018

IQOS - nieodzowny gadżet dla każdegomiłującego inaczej!

12-06-2018

sebo58ja prdole, znowu kryptoreklama iquosa...

Rozwiń komentarze (64)