Notowania

Ulżymy kredytobiorcom, nie podniesiemy podatków - obiecuje Money.pl Jacek Rostowski

Minister finansów ujawnia, jak rząd chce pomóc zadłużonym we frankach szwajcarskich.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Marcin Kaliński)

- _ Dług publiczny w relacji do PKB przestał rosnąć, a w przyszłym roku zacznie spadać _ - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla Money.pl minister finansów Jacek Rostowski.

W rozmowie z Money.pl Jacek Rostowski opisuje, w jaki sposób rząd zamierza pomóc osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich. Przekonuje również, że finanse publiczne Polski są w dobrym stanie i grecki wirus nam nie grozi. Broni reformy OFE i deklaruje, że nie będzie więcej podnosił podatków.

Money.pl: Czy rząd ma plan, by pomóc posiadaczom kredytów we frankach szwajcarskich, którzy mocno odczuwają ostatnie umocnienie tej waluty?

Jacek Rostowski, minister finansów: Rzecz jasna nie mamy możliwości, by bezpośrednio zmniejszyć zadłużenie takich osób w złotych, bo to nie polski rząd ustala kurs franka szwajcarskiego do złotego. PO stworzyła natomiast projekt ustawy, który powinien nieco ułatwić życie posiadaczom zobowiązań w walutach obcych.

Co on zakłada?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/106/124010.jpg ) ] (http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/ranking;spreadozercow;sprawdz;ktory;bank;jest;najdrozszy,233,0,787433.html)Chochołowski: Świetnym pokerzystą jest minister Jacek Rostowski. Ile już wygrał?
Wszystkie osoby, które mają kredyty w walucie obcej, czyli przede wszystkim we frankach szwajcarskich, będą mogły spłacać raty bezpośrednio tą walutą. Będą ją mogły wcześniej nabyć na przykład w kantorze. Dzięki temu ukrócimy nieprzejrzyste działania niektórych banków, które stosują bardzo wysokie spready walutowe.

Ale takie rozwiązanie już przecież funkcjonuje.

Rzeczywiście, zostało wprowadzone ponad rok temu przez Komisję Nadzoru Finansowego. Ale rekomendacja KNF dotyczy tylko kredytów zaciągniętych już po tym, jak weszła ona w życie, czyli od 2010 roku. Nasz projekt przewiduje zmianę ustawy tak, by ze zmiany mogły skorzystać również osoby, które zaciągnęły zobowiązania wcześniej.

Czy posiadacz takiego kredytu będzie mógł pójść do banku i powiedzieć, że od dziś spłaca go frankami? Co z aneksami do umów, za które część banków pobiera duże opłaty?

Właśnie chodzi o to, by aneksy w tym wypadku były bezpłatne.

Wierzy Pan, że takie zmiany uda się wprowadzić?

I to dość szybko. Myślę, że zmiany wejdą w życie jeszcze przed końcem tej kadencji.

Jak długo Pana zdaniem frank będzie tak mocny, znacznie wpływając na wzrost zadłużenia posiadaczy kredytów we frankach?

Nie moją rolą jest przewidywanie kursów. Nie wierzę jednak, by w dłuższej perspektywie szwajcarska waluta utrzymała się na tak wysokim poziomie jak z początku zeszłego tygodnia. Dlatego kredytobiorcy powinni teraz zachować spokój i nie panikować. W tym kontekście bardzo niepokoi mnie pomysł PiS-u, który chciałby dopuścić seryjne przewalutowywania kredytów. To nic innego jak groźne zachęcanie ludzi do przewalutowania na złote w najgorszym dla nich momencie, gdy wartość franka rośnie. A później do przewalutowania na franka kiedy jego wartość spada.

Należy pamiętać, że zmiany trendu często następują właśnie po ich największym nasileniu się. Dlatego takie kolejne zmiany mogłyby szybko doprowadzić kredytobiorców do bankructwa. Tymczasem w średnim okresie możemy się spodziewać osłabienia franka, co spowoduje jednocześnie spadek zadłużenia.

W 2009 roku, by umocnić złotego wobec euro, rząd sprzedawał na rynku środki unijne. Czy można sobie wyobrazić podobny scenariusz w odniesieniu do franka?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/86/t35158.jpg ) ] (http://www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/jesli;euro;osiagnie;5;zlotych;bedzie;interwencja;rzadu,177,0,427953.html) Jeśli euro osiągnie 5 złotych, będzie interwencja rządu
Już to robimy, bo obecnie wszystkie środki unijne są sprzedawane na rynku. Jednak ustalenie kursu złotego do franka wymagałoby najpierw skutecznej walki o pożądany kurs franka do euro. A taka operacja w praktyce jest możliwa tylko dla władz szwajcarskich.

To co możemy zrobić, to wywierać presje na strefę euro aby opanowała swój kryzys. To się w pewnej mierze już udało i dość szybko się odbiło na kursie franka.

Kryzys w strefie euro wpływa niekorzystnie nie tylko na kredytobiorców, ale również na finanse naszego państwa. W budżecie na ten rok zapisano, że obsługa długu zagranicznego będzie kosztować 8,8 miliarda złotych. Ta kwota może się zwiększyć?

Mamy dość znaczące zadłużenie w euro, ale znikome we frankach szwajcarskich. Nawet jeżeli jego koszt będzie wyższy, to nie wpłynie to w istotny sposób na wynik budżetowy. Co więcej, jesteśmy dość dobrze przygotowani na obecny kryzys strefy euro.

Skąd taka pewność?

Bo od ponad roku przygotowujemy się. W tej chwili mamy zabezpieczone 80 procent wszystkich potrzeb pożyczkowych budżetu na ten rok. Mamy dostęp do elastycznej linii kredytowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ten dostęp przedłużyliśmy i podwyższyliśmy limit tej linii do 30 miliardów dolarów w styczniu tego roku, właśnie na wypadek kryzysu w strefie euro. Jesteśmy także w trakcie najszybszej w Europie konsolidacji finansów publicznych (z wyjątkiem krajów otrzymujących pomoc UE). Dzięki temu w tym roku dług publiczny w relacji do PKB przestał rosnąć, a w przyszłym roku zacznie spadać. Dowodem na to, że możemy być relatywnie spokojni jest również to, że Polska jest wiarygodna w oczach inwestorów. Widać to po naszych obligacjach, które nie reagują negatywnie na całe to zamieszanie.

Polska weźmie udział w pomocy dla Grecji?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/202/t153034.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/euroszczyt;nowa;pomoc;dla;grecji;to;blisko;160;mld;euro,114,0,878706.html) Wpompują 160 mld euro w Grecję. UE nie da już nikomu więcej.
Byliśmy na to gotowi, bo uważamy, że stabilność strefy euro jest również w żywotnym interesie Polski, podobnie jak samo nasze członkostwo w Unii Europejskiej. A kłopoty strefy euro mogą zagrozić stabilności politycznej również całej Wspólnoty. Dlatego chcieliśmy uczestniczyć w pomocy za pośrednictwem Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej. Chodziło o udział w postaci gwarancji pożyczkowych dla Grecji, nie gotówki.

W jakiej kwocie?

Proporcjonalnej do naszego udziału w PKB Unii. Konkretnej kwoty nigdy nie ustalono, bo Wielka Brytania się sprzeciwiła i w efekcie - zgodnie z zasadą, że albo wszyscy uczestniczą w tym mechanizmie albo nikt - nie został on uruchomiony dla Grecji. W takiej sytuacji nie przewiduję, by Polska bezpośrednio angażowała się w pomoc, choć byliśmy na to gotowi. Pośrednio natomiast pomagamy Grecji uczestnicząc w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.

A dlaczego właściwie nie pozwolić Grecji na bankructwo?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/166/t91814.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/balcerowicz;grecji;pomoze;bankructwo,141,0,861581.html) Balcerowicz: Grecji pomoże bankructwo
Bo to nie jest w niczyim interesie. I dlatego domagamy się od krajów strefy euro wzajemnej solidarności. Grecja jest żywotnie zainteresowana reformami i prywatyzacją, by wyjść z kłopotów, a strefa euro jest zainteresowana zachowaniem za wszelką cenę własnej stabilności. Solidarność to nie żadna jałmużna, lecz dobrze pojęty własny i wspólny interes. Widzę, że wreszcie zaczyna to docierać do wszystkich krajów strefy euro.

Oczywiście, po ostatnim szczycie państw strefy euro widać, że w grę wchodzi kontrolowana niewypłacalność Grecji z udziałem wierzycieli prywatnych. Ale to zupełnie co innego niż niekontrolowane bankructwo tego kraju. Najważniejsza jednak jest decyzja podjęta we czwartek, którą proponowałem dwa tygodnie temu, by obniżyć oprocentowanie pomocy dla Grecji Irlandii i Portugalii z prawie 6 do około 3,5 procent. Dzięki temu, te kraje będą miały prawdziwą szansę, by poradzić sobie ze swoim długiem - będą mogły wyjść z pułapki zadłużenia.

Na następnej stronie przeczytasz, dlaczego minister Jacek Rostowski uważa, że polskie finanse publiczne są w dobrym stanie

Pana zdaniem Polska dalej jest zieloną wyspą na mapie Europy?

Zieloną tak, wyspą już nie - i z tego się cieszę. Tak jest, bo inne kraje także notują już wzrost PKB po kryzysie. W 2009 roku odnotowaliśmy wzrost jako jedyni, rok temu byliśmy na drugim miejscu i w tym roku i przyszłym również znajdziemy się w ścisłej czołówce. Ale to, że inne kraje także się rozwijają jest dla nas korzystne.

A nie jest tak, że trochę zaklina Pan rzeczywistość? Niektórzy ekonomiści - wśród nich najgłośniej profesor Krzysztof Rybiński - zarzucają Panu, że wpędza Pan Polskę w spiralę długów.

Jestem otwarty na krytykę, ale nie traktuję Krzysztofa Rybińskiego zbyt poważnie.

Zatem porozmawiajmy o liczbach. Relacja długu publicznego do PKB od 2007 roku wzrosła z 44,8 do 54,5 procent. To dużo.

Oczywiście, że zadłużenie w relacji do PKB wzrosło podczas kryzysu. Jednak, jak wspomniałem, już przestało rosnąć, a w przyszłym roku zacznie spadać. Proszę również zauważyć, że ten wzrost o dziesięć punktów procentowych w latach 2008-2010 był dwa razy mniejszy niż średnia dla całej Unii Europejskiej. Mieliśmy kryzys, a Polska mimo wszystko utrzymała dług w ryzach w porównaniu z innymi krajami. Aż 21 krajów miało większy wzrost relacji długu do PKB niż Polska, w tym tak chwalone u nas i przez rynki Niemcy, Finlandia czy Holandia.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/104/t86632.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/znow;walczymy;o;papierowa;redukcje;dlugu;publicznego,168,0,726184.html) Znów walczymy o papierową redukcję długu publicznego
Dla porównania powiem tylko, że za czasów SLD dynamika wzrostu relacji długu do PKB była pięciokrotnie szybsza od unijnej średniej i była najgorsza w całej Unii. Z kolei za rządów PiS ta relacja spadała znacznie wolniej niż w Unii i byliśmy wśród krajów które najmniej tę relacje zmniejszyły w tamtych dobrych czasach.

Wobec tego, wszystkim krytykom mogę powiedzieć jasno: nie bagatelizujemy powagi długu publicznego, i nikt nie powie nam, że odstajemy _ in minus _ w stosunku do największych potęg gospodarczych Unii Europejskiej.

Dążąc do poprawy sytuacji finansów publicznych rząd podniesie stawkę podatku CIT?

Nie.

CIT jest wysoce procyklicznym podatkiem. Oznacza to, że wpływy z niego zmieniają się bardzo dynamicznie w zależności od sytuacji gospodarczej. I tak w 2010 roku odnotowaliśmy dramatyczny spadek, a w kolejnych latach będzie szybki wzrost.

I nie ma w tym nadmiernego optymizmu?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/224/t49376.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/jak;rzad;chowal;przed;money;pl;plan;finansowy;panstwa,49,0,811057.html) Jak rząd chował przed Money.pl Plan Finansowy Państwa
Ani trochę. Nasze prognozy są i tak ostrożne, zwłaszcza gdy porównać zmiany z wpływów z tego podatku w ostatnim cyklu koniunkturalnym.

Podsumowując, może Pan złożyć deklarację, że więcej podwyżek podatków nie będzie?

Nie planujemy podwyżki ani podatku CIT ani żadnych innych. Ale zaznaczam, że nie można wykluczyć sytuacji, iż w przyszłości zła sytuacja za granicą wymusi takie zmiany. Nic co dzieje się w kraju, nie wymaga jednak podnoszenia podatków i dlatego takie kroki nie są przewidziane.

Dlaczego rząd w ogóle negocjuje ze związkowcami w sprawie reformy emerytur mundurowych, skoro planowane zmiany nawet ich nie dotkną, a odczują je dopiero nowy osoby, które będą wstępować do służby?

Przyznam się, że nie śledzę na bieżąco tych rozmów. Mogę powiedzieć tyle, że jestem gorącym zwolennikiem wprowadzenia zarówno służb mundurowych, jak i sędziów i prokuratorów, do powszechnego systemu emerytalnego.

Więc czemu tak długo to trwa i nic w tym temacie do tej pory nie zostało zrobione?

Być może pamięta Pan, że Lech Kaczyński był prezydentem i takim zmianom był bardzo przeciwny. Od ostatnich wyborów prezydenckich minął co prawda rok, ale były sprawy pilniejsze do załatwienia. To chociażby reforma szkolnictwa wyższego, reforma służby zdrowia, ustawy deregulacyjne, czy wprowadzenie reguły wydatkowej, która jest kluczowym elementem planu konsolidacji finansów publicznych. Skoncentrowaliśmy się na tym, co najważniejsze, ale i najpilniejsze w czasie kryzysu. Zapewniam, że nikt o reszcie reform nie zapomniał. I z emeryturami mundurowymi też się uporamy.

Sprawnie poszła też rządowi reforma OFE i obniżenie wysokości składek do nich płynących. W przeciwieństwie do emerytur mundurowych nikt nie negocjował i nie zapytał społeczeństwa o zdanie.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/168/t135336.jpg ) ] (http://www.money.pl/emerytury/wiadomosci/artykul/tusk;o;zmianach;w;ofe;przyjdzie;mi;zaplacic,228,0,794852.html) Tusk o zmianach w OFE: Przyjdzie mi zapłacić
Nie zgodzę się z Panem. O reformie OFE rozmawialiśmy półtora roku. Jestem przekonany, że po zmianach ludzie cieszą się, że nie mamy wyższego deficytu i tym samym nie grozi nam zarażenie się _ wirusem greckim _, który byłby odczuwalny dla wszystkich Polaków.

I nie powinni się bać, że ich przyszłe emerytury będą niższe?

Nikt na wprowadzonych zmianach nie straci z wyjątkiem firm zarządzającymi OFE, a przyszli emeryci mogą nawet zyskać. Jeżeli wyborcy powierzą nam kolejną kadencję, zadbamy również o to, by zmienić obecny mechanizm wynagradzania OFE. Chodzi o to, by dać im nie tylko możliwość, bo taka istnieje już teraz, ale i zachęcić OFE do większej aktywności i inwestowania nawet całej otrzymywanej co roku składki na giełdzie.

W przypadku wygranych przez Platformę Obywatelską wyborów pozostanie Pan ministrem finansów?

Nie wiem. Wpierw przede mną wybory do Sejmu, do którego kandyduję z Warszawy. Po drugie, to Polacy zdecydują, czy PO wygra wybory. A jeżeli wygra, to decyzja o objęciu stanowiska ministra finansów należeć będzie wyłącznie do premiera Tuska.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/92/t74588.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/rostowski;jednak;nie;jedzie;na;posiedzenie;eurogrupy,136,0,870280.html) Rostowski jednak nie jedzie na posiedzenie eurogrupy Chociaż dostał zaproszenie na jutrzejsze spotkanie, to część dyplomatów sprzeciwia się, by brał on udział w zebraniach ministrów krajów strefy euro.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/172/t125356.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/palka;plan;finansowy;tuska;i;rostowskiego;to;kolejna;bujda,217,0,806617.html) Pałka: Plan finansowy Tuska i Rostowskiego to kolejna bujda Obietnice gospodarcze Tuska są tak wiarygodne, jak program PO z 2007 roku.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/104/t86632.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/zmiany;w;ofe;pomoga;w;redukcji;dlugu,208,0,767696.html) Zmiany w OFE pomogą w redukcji długu Dług publiczny w relacji do PKB ma spaść o 0,6 - 0,7 punktu procentowego.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/158/t97438.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/waldemar;pawlak;o;kryzysie;w;strefie;euro;i;grecji,232,0,879080.html) Pawlak: Wymaga to głebokich i trudnych reform Komentując decyzję eurogrupy Pawlak powiedział dziennikarzom, że decyzja o zmniejszeniu oprocentowania, rozłożeniu bardziej w czasie spłaty zadłużenia pozwoli Grecji w sposób rynkowy poradzić sobie z tym zadłużeniem
[ ( http://static1.money.pl/i/h/220/t142812.jpg ) ] (http://www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/obniza;rating;grecji;frank;znow;drozeje,248,0,878840.html) Obniżą rating Grecji. Frank znów drożeje Zapowiedź obniżenia przez agencję ratingową Fitch ratingu dla Grecji do ograniczonej niewypłacalności przekłada się na wzrost zainteresowania szwajcarską walutą. Trzeba za nią zapłacić prawie 3,4 złotego.
Tagi: drogi frank, jacek rostowski, emerytury, wiadomości, waluty, gospodarka, porady, pieniądze, najważniejsze, gospodarka polska, giełda na żywo, banki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz