Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Spór handlowy między USA a Chinami. Konfrontacja zaszkodzi obu stronom

Spór handlowy między USA a Chinami. Konfrontacja zaszkodzi obu stronom

Fot. AFP PHOTO / Brendan Smialowski

Chiński wicepremier Wang Yang powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem negocjacji, że "konfrontacja między Pekinem a USA natychmiast zaszkodziłaby interesom obu stron". Środowe spotkanie zakończyło się jednak fiaskiem. Obie strony odwołały konferencje prasowe po spotkaniu.

Jak przewidywali eksperci rozmowy nie przyniosły przełomu. O odwołaniu konferencji prasowych przez delegacje obu stron poinformował rzecznik amerykańskiego ministerstwa finansów, nie podał jednak powodu tej decyzji.

- Dialog nie może w trybie natychmiastowym rozwiązać wszelkich różnic zdań między Pekinem a Waszyngtonem - podkreślił Wang; dodał jednak, że podjęcie wspólnego wysiłku, który pozwoliłby wypracować kompromis jest bardzo ważne.

Minister finansów USA zastrzegł, że taka współpraca, której celem byłaby "maksymalizacja korzyści" dla obu stron, będzie możliwa tylko wtedy, gdy stosunki gospodarcze między Chinami a USA będą "bardziej uczciwe i zrównoważone".

Jak komentuje AP, rozmowy w Waszyngtonie - na bardzo wysokim szczeblu - są bacznie obserwowane, ponieważ dotyczą istotnych kwestii spornych, a napięcia między Pekinem a Waszyngtonem ponownie rosną.

Nowe cło

Administracja prezydenta Donalda Trumpa rozważa nałożenie ceł na import stali, co - jak wyjaśnia AP - grozi wywołaniem wojny handlowej - nie tylko z Chinami, które są najpoważniejszym eksporterem stali, ale też z Unią Europejską.

Chiny mają znaczną nadwyżkę w handlu z USA. Trump zapowiadał od dawna wywarcie presji na Pekin, aby skłonić go do szerszego otwarcia chińskiego rynku dla towarów i usług z USA, a podczas kampanii wyborczej groził nawet obłożeniem importu z Chin karnymi cłami, sięgającymi nawet 35 proc. W 2016 roku deficyt USA w handlu z Chinami wyniósł 347 mld dol.

W czasie kwietniowego spotkania przywódców USA i Chin, Trumpa i Xi Jinpinga w Waszyngtonie nastąpiło pewne przełamanie lodów i - jak przypomina AP - jeszcze w ubiegłym tygodniu Trump nazwał Xi "swoim przyjacielem" i "bardzo niezwykłą osobą".

Eksperci z waszyngtońskiego think tanku Brookings Institution nie przewidują jednak, że podczas tej rundy negocjacji gospodarczych nastąpi przełom, a podpisane porozumienia będą zapewne miały charakter "ogólny i niekonkretny" - czytamy na stronach Brookings.

Chiny na razie nie są skłonne ugiąć się pod presją administracji Trumpa i wykorzystują dwustronne fora, negocjacje i ramowe porozumienia, by zachować pozory "konstruktywnego zaangażowania" w dialog, odsuwając jednocześnie realizację żądań Amerykanów, dotyczących m.in. otwarcia chińskiego rynku - wyjaśniają eksperci Brookings.

Ustąpić Trumpowi?

Xi nie ma też żadnej motywacji, by ustępować Trumpowi, ponieważ w tym roku odbędzie się XIX zjazd Komunistycznej Partii Chin i choć pozycja Xi nie jest zagrożona ten swego rodzaju "rok wyborczy" nie skłania chińskiego prezydenta do podejmowania niepopularnych kroków - piszą autorzy analizy Brookings.

AP przypomina, że również Trump ma ograniczone pole manewru, ponieważ Waszyngton oczekuje, iż Pekin wesprze go w próbach rozwiązania problemu zbrojeń Korei Północnej i wywrze presję na ten reżim jako jego jedyny oficjalny sojusznik.

Zdaniem analityków Brookings Institution należy oczekiwać "dalszych turbulencji" w relacjach amerykańsko-chińskich; "więcej (turbulencji) niż w ostatnich siedmiu latach" - konkluduje Brookings.

usa, gospodarka, chiny, dyplomacja, świat
PAP
Czytaj także
Polecane galerie