Notowania

winiecki
25.02.2008 06:51

Winiecki: Poparcie dla Unii - kartka żółta, czy już czerwona?

Zacznę od wspomnień. W drugiej połowie lat 90. zostałem zaproszony do Włoch, gdzie nad (pięknym) jeziorem Como dyskutowaliśmy o korzyściach i niedogodnościach szykującej się nowej waluty.

Podziel się
Dodaj komentarz

Zacznę od wspomnień. W drugiej połowie lat 90. zostałem zaproszony do Włoch, gdzie nad (pięknym) jeziorem Como dyskutowaliśmy o korzyściach i niedogodnościach szykującej się nowej waluty. Pamiętam, jak nieżyjący już lord Harris, dyrektor sławnego think-tank'u dostarczającego reformatorskich pomysłów pani Premier Thatcher, zastanawiał się nad przyczynami, dla których gospodarze, a także Hiszpanie, czy Portugalczycy garnęli się do euro, podczas gdy np. Niemcy - wprost odwrotnie.

Zwróciłem wówczas uwagę uczestników na prosty fakt. Anglicy mają swego funta, który od końca XVIIw. jest cenioną walutą światową. Niemcy po wojnie dorobili się marki, najstabilniejszej waluty na kontynencie europejskim. Natomiast Włosi, Hiszpanie, czy Portugalczycy z całą pewnością mogli oczekiwać, że być może euro nie będzie tak stabilne jak funt, czy marka, natomiast będzie po stokroć stabilniejsze od lirów, pesetów, czy eskudów...

To właśnie w tym kontekście warto przyjrzeć się nieustająco wysokim (a może nawet coraz wyższym!) notowaniom Unii Europejskiej. Być może właśnie szeroka akceptacja unijnych instytucji bierze się z podobnego toku rozumowania większości obywateli. Zmuszeni do obcowania z toksyczną, leniwą i lekkomyślną, biurokracją, jak również z nieudacznymi i tchórzliwymi po większej części politykami, ludzie logicznie rozumują, że gorszej biurokracji i gorszych polityków pewno już nie dostaną, gdyby Unia zmieniła się w bardziej scentralizowane państwo federalne.

Jest to, po prostu, żółta, a może nawet już czerwona kartka, dla rządzących. Tyle, że rządzący politycy i biurokraci, są emanacją rządzonych. Nie wzięli się z Marsa, czy "gdzieś z odległej galaktyki" (by zacytować wstęp do Gwiezdnych wojen). Zwolennicy scentralizowanej Unii Europejskiej właściwie wręczają żółtą (czy czerwoną) kartkę sobie samym...

ZOBACZ TAKŻE:

* [ > Unia ma nowy traktat  ]( http://news.money.pl/artykul/unia;ma;nowy;traktat,179,0,306611.html )
* [ > Sikorski: Traktat Lizboński jeszcze w lutym w Sejmie ]( http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/sikorski;traktat;lizbonski;jeszcze;w;lutym;w;sejmie,178,0,315826.html )
* [ > Prezydent chce walczyć z Unią ]( http://news.money.pl/artykul/prezydent;chce;walczyc;z;unia,14,0,309262.html )
* [ > UE: Projekt Traktatu Reformującego w Internecie ]( http://www.money.pl/gospodarka/polityka/artykul/ue;projekt;traktatu;reformujacego;w;internecie,85,0,270933.html )
* [ > Historia kryzysu wokół Traktatu Konstytucyjnego UE ]( http://www.money.pl/gospodarka/polityka/artykul/historia;kryzysu;wokol;traktatu;konstytucyjnego;ue,244,0,248308.html )

Myślę, że wyniki kolejnych badań ankietowych powinny zaniepokoić naszych polityków, ponieważ to ich zbędność zostanie ujawniona w pierwszej kolejności, gdy coraz więcej uprawnień zostanie przekazywanych brukselskiej biurokracji. I gdyby rzecz dotyczyła tylko polityków, czy biurokratów, którzy musieliby stosować lepiej napisane, mniej nieprzyjazne obywatelom regulacje, sprawa nie budziłaby wielkich wątpliwości (z wyjątkiem amatorów suwerennych praw państwa do utrudniania życia jego obywatelom).

Powinno to jednak zmobilizować do działań klasycznych liberałów, którym nie podoba się "życzliwy pół-totalitaryzm" wszechogarniającego wścibstwa. Którzy nie akceptują przepisów ograniczających nam prawo wyboru tego, co chcemy zjeść, wypić, czy zapalić (chociaż sam nie palę i nie lubię dymu - co już deklarowałem w jednym z felietonów). Liberałowie nie akceptują też innych daleko idących ingerencji w nasze życie, jak choćby idiotyzmów związanych z tzw. walką z globalnym ociepleniem.

Z jego skutkami walczyć należy (z sensem, rzecz jasna!), ale przypisywanie nam, ludziom takich możliwości zmian klimatycznych, jakie maja miejsce jest aroganckim nonsensem. Prawie tysiąc lat temu mieliśmy podobne ocieplenie (a Lublinowi z tych czasów pozostał herb koziołka opierającego się o krzew winorośli...). Z tych i wielu innych powodów uważam, że warto walczyć o liberalne, przyjazne ludziom państwo, krępujące obywateli absolutnie minimalnym zakresem regulacji, minimalnymi podatkami i minimalna obecnością w naszym życiu. A Unię traktować jako wspólny rynek. I nic ponadto...

Autor jest profesorem ekonomii. W latach 1994-2003 był profesorem i kierownikiem Katedry Ekonomii na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Wykładał na uczelniach m.in. w Danii, Holandii i Stanach Zjednoczonych.

Tagi: winiecki, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz