Notowania

Wójcikowski: Fed może doprowadzić do krachu

Jeszcze nie minęło pół roku od spektakularnego kryzysu w USA, a już mamy jakby powtórkę z rozrywki. Dyskusja dotyczy tego, o ile punktów mają być obniżone stopy procentowe.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Jeszcze nie minęło pół roku od spektakularnego kryzysu w USA, a już mamy jakby powtórkę z rozrywki. Dyskusja dotyczy tego, o ile punktów mają być obniżone stopy procentowe. *

I czy aby wystarczy tymi obniżkami nakarmić cierpiące na płynnościową zapaść rynki kredytowe, kapitałowe oraz nieruchomości.

Na dłuższą metę takie odraczanie wyroku poprzez obniżanie stóp procentowychskończy się kryzysem gospodarczym, a nie tylko dość gwałtowną i krótkotrwałą korektą. Waluta amerykańska jest chyba najsłabsza w swojej historii i choćby już z tego powodu utrzymanie się u władzy przez Republikanów w następnej kadencji jest niemożliwe. Dyskusja polityczna w USA toczy się co najwyżej o to, który z Demokratów zasiądzie na tronie.

George Soros, znany ze tego, że jak mówi coś o gospodarce, to głównie po to aby zarobić, zapowiada nieuniknioność kryzysu, jednocześnie podziwiając model chiński, któremu kryzys wróży dopiero za 10 lat. Czy ma rację? Na naszym forum znajdą się, i zwolennicy, i przeciwnicy talentu tego światowego oligarchy.

Moim zdaniem jeszcze nie jest za późno na zmianę dotychczasowej polityki i w miarę miękkie lądowanie. Dużo zależy od cen surowców oraz od tego, czy uda się zrzucić nawis inflacyjny - zwłaszcza z rynków nieruchomości. Niebagatelną rolę odegra tutaj spokój międzynarodowy, dalsza eskalacja konfliktu na linii Zachód - Muzułmanie sprawi, że tylko kwestią czasu będą kolejne rekordy na rynkach surowcowych. Z drugiej strony kolejne przełomy technologiczne pozwalają zwiększać wydajność pracy i odsuwać widmo zalewu pustym pieniądzem światowej gospodarki.

Rynki kapitałowe zamarły i oczekują wyraźniejszych sygnałów, rozstrzygnięcia, który scenariusz się zrealizuje. Wniosek z tego taki, że oba - ten pozytywny i ten negatywny - są mniej więcej prawdopodobne. Inwestorzy nie lubią niepewności, zwłaszcza kiedy wśród nich przeważają amatorzy, nie rozumiejący do końca w co się gra. Przedłużająca się nerwowość może owocować jakimiś nerwowymi skokami kursów, na przemian paniką i euforią.

W Polsce dochodzi do tej światowej padaczki, element przesilenia politycznego, podgrzewanego propagandą ostrza noża, nie widzianą tutaj od kilkunastu lat. Naszemu rynkowi kapitałowemu niczym deszczu na pustyni potrzeba jak najszybszego utworzenia stabilnego rządu, następnie zapowiedź ram jakiegoś przyjaznego ekonomicznej programu gospodarczego na najbliższe lata.

I tutaj upatruję dobrej końcówki roku dla polskiego rynku. Obecne przepychanki za chwilę się zakończą, potem będzie jakaś zapowiedź przyszłorocznych zmian podatkowych oraz legislacyjnych. Obniżenie, a w 2009 roku zniesienie podatku Belki, dwu-progowy system podatkowy zbliżony do liniowego o wiele bardziej niż koncepcja PiS, nowa ustaw o VAT, redukcja koncesji, zezwoleń, opłat lokalnych. I na końcu reforma finansów publicznych czyli racjonalizacja wydatków na biurokrację.

W USA miejmy nadzieję jakoś sobie poradzą, ostatnie decyzje kongresu wskazują na coraz większą świadomość parlamentu USA, jeśli idzie o zagrożenie i o konieczność zaciśnięcia pasa. Gdyby tak w UE szybciej i mocniej do głosu dochodziły głosy liberalizmu gospodarczego. Zamiast karty praw socjalnych, może lepiej uchwalić kartę swobód ekonomicznych?

Zobaczymy, co będzie działo się w najbliższych tygodniach z ropą naftową - ona chyba pozostanie drogowskazem nastrojów.

Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego.

Tagi: wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz