Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Zakaz handlu w niedzielę. Z galerii handlowych mogą zniknąć restauracje i kawiarnie

189
Podziel się:

- Po wprowadzeniu zakazu handlu mam obroty niższe o 30 proc. - mówi w rozmowie z money.pl właściciel sieci kebabów. Najemcy próbują obniżać czynsz za lokale w galeriach handlowych. Te jak na razie są nieugięte. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, może to być koniec gastronomii w centrach handlowych.

Prowadzenie lokalu gastronomicznego może wkrótce stać się nieopłacalne
Prowadzenie lokalu gastronomicznego może wkrótce stać się nieopłacalne (ARKADIUSZ ZIOLEK)

- Po wprowadzeniu zakazu handlu mam obroty niższe o 30 proc. - mówi w rozmowie z money.pl właściciel sieci kebabów. Najemcy próbują obniżać czynsz za lokale w galeriach handlowych. Te, jak na razie, są nieugięte. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, może to być koniec gastronomii w centrach handlowych.

*- *Gastronomia największe obroty miała w weekendy. To były najlepsze dni, kiedy najemcy mocno odbijali się. Teraz sytuacja jest dość trudna. Część sieci wstrzymała ekspansję. Nie wiedzą, co dalej się będzie działo - tłumaczy specjalista ds. ekspansji sieci handlowych Andrzej Lorek.

W niedziele można było uzbierać na czynsz

Lorek zajmuje się kilkoma sieciami gastronomicznymi. To restauracje i kawiarnie. Skalę problemu opisuje na przykładzie jednego ze swoich klientów.

- Prowadzi kilka punktów gastronomicznych w centrach handlowych. W weekendy miał zawsze największe obroty. W niedzielę w granicach 6-7 tys. zł. Teraz w niedziele z zakazem handlu otwarty jest food court w centrum, ale ma wtedy ok. 600-700 zł obrotu - wylicza Lorek.

Zakładając, że taki najemca traci tygodniowo 5 tys. zł, to dwie niedziele dają mu już 10 tys. straty miesięcznie. W 2020 r, kiedy galerie będą zamknięte we wszystkie niedziele, straty będą wynosić 20 tys. zł (lub nawet więcej, jeśli w miesiącu wypadnie pięć niedziel). A to już kwota, za którą można wynająć w centrum handlowym duży lokal gastronomiczny.

Kilkanaście restauracji w tego typu lokalizacjach ma Fahran Aziz - właściciel sieci Erbil Doner Kebab.

- Z moich wyliczeń wynika, że miesięcznie przez zakaz handlu mam o 30 proc. niższe obroty - przyznaje przedsiębiorca.

Sytuację restauratorów pogarsza fakt, że konsumenci nie zwracają zbyt mocno uwagi na to, która niedziela jest handlowa i w ogóle rezygnują z zakupów w dużych centrach handlowych ostatniego dnia miesiąca.

- Moi klienci obserwują, że ludzi nie interesuje, w którą niedzielę jest zamknięte. Klientów jest zdecydowanie mniej, także gdy cała galeria jest otwarta - wyjaśnia Lorek.

Na pytanie: "W które niedziele w miesiącu według twojej aktualnej wiedzy jest obecnie zakazany handel w Polsce?" prawidłowo (w drugą i trzecią) odpowiedziało jedynie 29 proc. ankietowanych. Aż 20 proc. wskazało jako "niehandlowe" terminy niedziel bez zakazu, czyli pierwszą i ostatnią.

Nowe umowy albo koniec interesu

Najemcy w zdecydowanej większości nie chcą zmieniać lokalizacji swoich knajp. Woleliby wynegocjować z galeriami niższe czynsze. To jednak nie jest takie proste.

- Kiedy podpisywaliśmy umowy, to zupełnie nie braliśmy pod uwagę, że te dni będą wolne. Galerie w ogóle nie reagują na to teraz - tłumaczy Fahran Aziz, który ma ponad dziesięć lokali. W większości podpisał długoletnie umowy na najem, które będą go obowiązywać jeszcze trzy, a nawet pięć lat.

Zobacz także: Zobacz: Handlowcy przeciwko zaostrzeniu zakazu. "Sklepy muszą pracować wcześnie rano albo późno w nocy"

Rozmawialiśmy na ten temat z menedżerem jednej z warszawskich galerii handlowych. Ze względu na nasilone ostatnio pytania ze strony restauratorów, nie chce podawać nazwiska, ani nazwy centrum handlowego.

Przekonuje, że stara się ze zrozumieniem podchodzić do sprawy punktów gastronomicznych.

- Rozumiemy sytuację, w jakiej są właściciele restauracji i kawiarni, którzy u nas mają lokale. Niestety zakaz handlu odczuwamy wszyscy - galeria również. Na razie nie mamy takich planów, by renegocjować już obowiązujące umowy. Z czasem trzeba będzie się może zastanowić, czy zamiast gastronomi nie zagospodarować tej przestrzeni na inny cel - mówi nasz rozmówca.

Andrzej Lorek jest przekonany, że galerie będą chciały zachować jak najdłużej umowy w obecnym kształcie, ale zmian nie unikną - niezależnie, czy chodzi o renegocjacje kontraktów z obecnymi najemcami, czy nowo podpisywane umowy.

- Moi klienci jeszcze nie rezygnują z działalności w galeriach handlowych, natomiast coraz częściej mam z galerii sygnały o tym, że są lokale do przejęcia - dodaje ekspert. Z jego obserwacji wynika również, że centra coraz przychylniej patrzą na nowych klientów.

- Przy nowych umowach już widać, że galerie są bardzie elastyczne co do negocjacji warunków czynszowych. Nie mogą zaoferować dużego czynszu, ponieważ za chwile najemca przestanie płacić. Po prostu nie będzie miał z czego - analizuje Lorek.

Menadżer warszawskiej galerii z kolei unika jednoznacznych deklaracji.

- Jeszcze za mało czasu upłynęło po wprowadzeniu zakazu handlu. Zobaczymy, jak sytuacja będzie wyglądać w analizie rok do roku. Na wiosnę 2019 r. może będziemy podejmować jakieś decyzje - przekonuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przezdziejesie.wp.pl

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(189)
a może nie ?
4 lata temu
Zlikwidować ! Galerie - siedlisko szatana !
Folga
4 lata temu
Oj, chyba nie jest aż tak źle - w Bielsku w Gemini Park otwiera się właśnie McD
Barnaba
4 lata temu
Nie wiem dlaczego ale ja idę do galerii tam są zawsze pustki Czyli niby kto idzie do restauracji w galerii duchy
Roman
4 lata temu
Ludzie idźmy do wyborów i zdecydujmy o swojej wolności w weekendy, precz zakazy PiSu.
Krzysiek
4 lata temu
A po co wszyscy ładowali się do galerii?Czynsze ogromne,teraz zysków zero,a lokale w centrach miast stoją puste.Jeżeli ludzie nie chodzą do galerii ,a chodzą jeść poza domem to może warto rozpatrzyć otwarcie restauracji poza galerią i być niezależnym?
...
Następna strona