Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Zakaz palenia kosztował budżet 100 mln złotych

0
Podziel się:

Pół roku zakazu palenia nie uderzyło za to po kieszeni palaczy i restauratorów. Mandaty wystawiane są rzadko i nie są wysokie.

Zakaz palenia kosztował budżet 100 mln złotych
(webphotographeer/iStockphoto)

W pierwszym kwartale tego roku wpływy z akcyzy na papierosy były o 2,5 procenta mniejsze niż przed rokiem. Pół roku obowiązywania Ustawy o zakazie palenia w miejscach publicznych przyniosło jednak wzrost odwiedzin w barach i restauracjach.


Przeciwnicy zakazu palenia w miejscach publicznych argumentowali, że po zmianach o 300 mln zł zmaleją wpływy do budżetu państwa, a restauracje i bary będą bankrutować. Restauratorzy przewidywali, że ich obroty mogą spaść nawet o 25 procent, a co czwarty właściciel lokalu zapowiadał związaną z tym redukcję zatrudnienia.

Po sześciu miesiącach obowiązywania nowych przepisów widać, ze obawy się nie potwierdziły. - _ Badania pokazują, że bary i restauracje odwiedza o 12 procent więcej osób niż przed wprowadzeniem przepisów - _argumentuje Dominika Kawalec ze Stowarzyszenia Manko, organizatora kampanii społecznych Lokal Bez Papierosa.pl i Polska Bez Dymu.

Mniej z akcyzy

Częściowo potwierdziły się natomiast prognozy spadku wpływów z akcyzyna wyroby tytoniowe. Tylko w pierwszym kwartale tego roku kwota, która zasiliła budżet była o 97 milionów niższa niż przed rokiem, co stanowi spadek o 2,5 procenta. Strata mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie czteroprocentowa podwyżka akcyzy na początku roku.

źródło: Ministerstwo Finansów

Wyniki te pod znakiem zapytania stawiają założone w budżecie wpływy z akcyzy na wyroby tytoniowe. Ministerstwo Finansów chciało w ten sposób pozyskać w tym roku 17,5 mld złotych, czyli o ponad 74 miliony więcej niż przed rokiem.

Tymczasem sprzedaż papierosów, stanowi aż 31 procent ogółu wpływów z akcyzy i plasuje się na drugim miejscu za dochodami z handlu paliwem.

źródło: Ministerstwo Finansów

Wyrozumiałe kontrole

Spadek wpływów z akcyzy częściowo mogłyby zrównoważyć przychody z wystawianych mandatów. Za palenie w miejscach publicznych grozi od listopada do 500 zł, a za niedostosowanie lokalu do wymogów ustawy można zapłacić nawet 2 tys. złotych.

Jednak organy upoważnione do kontroli, jak dotąd pobłażliwie traktują łamiących przepisy. Warszawska Straż Miejska w pierwszym kwartale ukarała właścicieli 34 lokali, ale mandat opiewał średnio na 100 złotych. Jeszcze mniejsze kary otrzymywali palacze - średnio za naruszenie przepisów musieli oni zapłacić 55 złotych.

Wyrozumiały był także Główny Inspektorat Sanitarny. Przez pierwsze miesiące inspektorzy jedynie upominali właścicieli lokali, a mandaty zaczęli wystawiać dopiero końcem marca. Od tego czasu ukarali oni 90 właścicieli, a z tego tytułu wpłynęło 20 tysięcy złotych.

_ - Można powiedzieć, że ustawa jest coraz lepiej respektowana. Szkoły, obiekty kultury, zakłady opieki zdrowotnej przestrzegają ją na wysokim poziomie. Trochę gorzej jest w przypadku właścicieli lokali gastronomicznych. Ale większość z nich albo rezygnuje z możliwości palenia lub wydziela salę, niektórzy proszą sanepid o opinię, czy jest ona odpowiednia _ - powiedział PAP rzecznik GIS Jan Bondar.


Popieramy zakaz

Z danych stowarzyszenia Manko wynika, ze całkowity zakaz palenia wprowadzono w blisko 80 procentach lokali gastronomicznych i rozrywkowych. Mimo tego przepisy zostały zaakceptowane przez przeważającą większość Polaków.

źródło: Stowarzyszenie Manko

Podczas gdy w 2009 roku za wprowadzeniem ograniczeń było 52 procent palaczy i 73 procent niepalących, to już w tym roku odsetek zwolenników wzrósł do odpowiednio 68 i 83 procent.

ILU POLAKÓW PALI PAPIEROSY?

wiadomości
kraj
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)