Notowania

praca
12-08-2018 (09:12)

Ratują ludzkie życie i zarabiają mniej niż w markecie. A lista wymagań i obowiązków jest długa

2 830 zł brutto, czyli niewiele ponad 2 tys. na rękę - na tyle może liczyć ratownik we Władysławowie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Druszcz/REPORTER)
Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa szuka chętnego do służby. Płaci mniej niż markety kasjerom.

Kłopot w tym, że nie biorąc odpowiedzialności za ludzkie życie i nie narażając własnego, zarobi się więcej na kasie w Biedronce.

Trudno porównywać odpowiedzialność ratownika morskiego i kasjera w markecie. Jednak ich pensje porównać już łatwo. Zwłaszcza, że oferowane wynagrodzenia są bardzo zbliżone.

Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa (Służba SAR) we Władysławowie szuka chętnego do służby. Do obsadzenia - stanowisko ratownika brzegowej stacji ratowniczej. Wymagania są niemałe. Choć wykształcenie nie jest tu kluczowe, bowiem wystarczy już zawodowe, trzeba mieć w swoim CV kilka kursów.

Poza kursem na ratownika potrzebny będzie patent sternika motorowodnego. Prócz tego zezwolenie na prowadzenie pojazdu uprzywilejowanego i prawo jazdy kategorii B, C, E. Wymagane będzie również świadectwo radiooperatora w paśmie VHF.

Lista obowiązków też niekrótka. Zaczynając od podstawowego, czyli uczestniczenia w akcjach ratowniczych i szkoleniach, służba obejmuje pełnienie dyżurów. Tam ratownik ma w obowiązkach utrzymanie gotowości ludzi i sprzętu do podjęcia akcji ratowniczej.

Dorsz pod ochroną i świeża rybka prosto z...zamrażarki. Restauratorzy nadal oszukują nad Bałtykiem:

To nie wszystko. W niektórych sytuacjach, nie tylko będzie musiał reagować, ale także potrafić pokierować akcjami ratowniczymi. Stąd też poza koniecznością znajomości metod ratowania stosowanych w ratownictwie brzegowym, będzie musiał potrafić obsługiwać wszelkie urządzenia techniczne. Po każdej akcji, dodatkowo czeka go jeszcze papierkowa robota, bo po skończonym dyżurze trzeba opracować sprawozdania.

Ile warta jest ta praca z – nierzadko - narażeniem własnego życia i odpowiedzialnością za cudze? Pełen etat w systemie dwuzmianowym to wynagrodzenie 2 830 zł brutto, czyli niewiele ponad 2 tys. zł na rękę.

Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pojawiło się ogłoszenie w sprawie ratownika, rekrutację na stanowisko kasjera prowadzi również Biedronka. Warunki? No cóż, umowa o pracę i 3 tys. brutto pensji z nagrodą za obecność. Poza tym bony i paczki świąteczne oraz karta multisport w proficie. A obowiązki? Oczywiście obsługa kasy fiskalnej, dbanie o czystość i "praca z towarem".

Fot. Jacek Gratkiewicz

Nie tylko Biedronka oferuje "ratowniczą pensję". Na podobnym poziomie wynagradzani są pracownicy Lidla. Tam, po marcowych podwyżkach, już na wstępie dostaje się 2800 zł. Stawka nieznacznie niższa niż ratownika, ale szybko tę pensję można przebić. Już po roku zatrudnienia niemiecki pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu 2950-3750 zł brutto, a po dwóch latach od 3150 do 4050 zł brutto.

Rynek pracownika podbił zarobki w marketach. To doprowadziło do sytuacji, w której na kasie zarabia się więcej niż w policji, jako ekspert w prokuraturze, nauczyciel czy pielęgniarka. A kasjer w sklepie wart jest dziś tyle samo, co kasjer w banku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: praca, zarobki, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, czołówki
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-08-2018

kokLudzie najeżdżacie tylko na siebie a dlaczego nie zablokujecie tego chorego kraju z niewolniczymi zarobkami 400 - 500 euro, gdzie Niemiec nie sięga po … Czytaj całość

12-08-2018

GerardChciałbym żeby wszyscy zarabiali dobrze.

13-08-2018

OlkNie rozumie oburzenia, place dyktuje rynek pracy czyli zapotrzebowanie, dostępność itd. przecież taki ratownik zawsze może siąść na tej kasie, nie bez … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (95)

Wybrane dla Ciebie