Notowania

Zakaz handlu zmienił życie polskich matek. Nie zawsze na lepsze

Kobiety pracujące w handlu miały być największymi beneficjentkami zakazu handlu w niedzielę. Dziś dla wielu z nich to szansa na dodatkowe chwile z rodziną. Dla innych – przeciwnie – to odebranie możliwości spędzania czasu z bliskimi w ulubiony sposób, czyli na wspólnych zakupach połączonych z wyjściem do kina, czy na obiad.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Fotolia)
Ponad połowa pytanych uznaje, że wszyscy pracownicy powinni mieć możliwość pracy w niedzielę. (Fot: Kaspars Grinvalds/Fotolia)

Przypomnijmy - w tym roku sklepy (z pewnymi wyjątkami) są czynne w jedną niedzielę w miesiącu, w przyszłym będziemy już mówić o całkowitym zakazie.

Agencja badawcza Danae, która ma na swoim koncie analizy społeczne dla urzędów i organizacji pozarządowych, postanowiła sprawdzić, co poszczególne grupy zawodowe i społeczne myślą o wprowadzonym przez rząd ograniczeniu handlu. Jak zatem Polacy odnaleźli się w nowej rzeczywistości? Badacze Danae przeprowadzili w sumie 60 pogłębionych wywiadów w 10 miastach w Polsce. Jedną z grup, do której dotarli, były matki. Analityków interesował ich stosunek do wolnych i pracujących niedziel. To, jak spędzają wówczas czas, czy przed wprowadzeniem ograniczeń odwiedzały w niedziele galerie, kiedy robią zakupy, gdy obowiązuje zakaz handlu, co nowe przepisy zmieniły w ich życiu zawodowym i prywatnym oraz jakie są plusy i minusy pracy w niedzielę.

Niech nie zabierają nam możliwości robienia zakupów

Jednym z argumentów rządu za wprowadzeniem ograniczenia handlu w niedziele był czas, jaki zyskają dla siebie rodziny. Zmiany poparł Kościół Katolicki. Episkopat przytacza statystyki, wedle których większość praktykujących chrześcijan popiera zakaz.

Co ciekawe niechęć do robienia zakupów w niedzielę u części badanych nie wynika z przekonań religijnych, a jedynie względów praktycznych – przeszkadzają im tłumy i kolejki.

W galeriach źle się czuje Dorota, mama trójki dzieci (dwoje jest już dorosłych), pracująca na co dzień w osiedlowym sklepie spożywczo-przemysłowym.

Wolne niedziele ją cieszą, bo może wreszcie odpocząć. Szefową też, bo sama staje za kasą i gdy wszędzie jest pozamykane, ona wita klientów z uśmiechem i ma większe obroty.

Eliza, mama 11-letniej córki, która pracuje (również w niedzielę) w PKP, mówi: - Niech chociaż dwie niedziele handlowe nam zostawią. Niech nie zabierają nam tego. Dlaczego plusy zamieniać na minusy? Ludzie ci, którzy chcą, to pracują i finansowo każdy na tym wychodzi dobrze, a my możemy zrobić zakupy. Dlaczego sklepy nie pracują, a kolej musi czy lotniska? Dlaczego? Skoro dla wszystkich ma tak być, no to niech to będzie dla wszystkich.

Niedziela dla rodziny

Część pytanych potwierdza, że ma więcej czasu na rodzinne wyjścia, spotkania z bliskimi, wspólne wyjazdy. Wśród nich jest 38-letnia Katarzyna, mama 11-latka, która na dwie zmiany pracuje w sklepie w Skarżysku-Kamiennej. Katarzyna lubi wolne niedziele, bo ma więcej czasu dla rodziny: na wycieczki rowerowe, wypady do kina, na lody. Zakupy spożywcze robi w soboty, ale bez przyjemności. Przyczyna? Długie kolejki.

Monika, mama dwójki dzieci, pracownica jednego ze sklepów w Piasecznie, uważa, że wszystkie niedziele powinny być wolne. Ewentualnie dopuszcza rozwiązanie, w którym w te pracujące stawka za godzinę jest podwajana.

Na stacji benzynowej u 39-letniej Anny – gdzie zakaz handlu zgodnie z prawem nie obowiązuje – w niedziele szef wpisuje do grafiku dodatkowo dwie osoby:

– Ludzie są obłożeni tymi zmianami, przemęczeni – opowiada nam matka dwójki dzieci. – Ale z drugiej strony są podwójne zarobki. Lubię też, że mam stałych klientów w niehandlowe niedziele, można pożartować, bo tego dnia nigdzie się nie spieszą, przychodzą na kawę, posiedzieć. Rzadko są też dostawy. W tygodniu często ludzie umawiają się na jakieś spotkania, natomiast w weekendy przychodzą rodzice z dziećmi, bo np. jadą na rowerze i zatrzymują się po wodę. Nie ma takiego napięcia – tłumaczy.

Mamy chcą też pracować w niedzielę

Wśród badanych jest też grupa, która martwi się, jak zorganizować opiekę nad dziećmi w tygodniu, gdy nie przysługuje im wolny dzień za pracę w niedzielę i jak wypełnić dziurę w budżecie po dodatkach wypłacanych za zmianę w tym dniu.

Monika ma w swoim otoczeniu mamy, które chcą pracować w niedziele.

– Wówczas łatwiej byłoby im się z mężem wymieniać i godzić opiekę nad dziećmi. Raz jedno pracowałoby w weekend, raz drugie, a w tygodniu byłby dodatkowy dzień dla maluchów – mówi.
40-letnia Joanna, mama trójki starszych już dzieci, pracownica sklepu w Pruszczu Gdańskim, straciła dodatki za pracę w niedzielę, w sumie około 80-100 zł miesięcznie.

Także mamy prowadzące własną działalność narzekają na straty. Klientów jest mniej i nawet wydłużone godziny pracy w sobotę, czy inne dni tygodnia, nie są w stanie tego zrekompensować.

– Ludzie nie wiedzą, która niedziela jest handlowa przez co zdarza się, że w soboty są tłumy, a w niedziele niekiedy nic się nie dzieje – mówi sprzedawczyni Joanna. Gdyby mogła, sama pracowałaby trzy niedziele w miesiącu.

Styl życia Polaków zmienił się, a podział na pracujący tydzień i wolny weekend zatarł. Monika, mama trójki dzieci, pracująca w oddziale banku w centrum handlowym zwraca uwagę, że dziś „praca już nie trwa jak za komuny”. - Pracujemy siedem dni w tygodniu nierzadko od rana do wieczora. Kiedy nie było zakazu handlu przy czterech niedzielach w miesiącu tak ustawiałyśmy w pracy grafik, by pracujące były dwie – zapewnia.

Galeria? Coraz częściej internetowy sklep

Ograniczenie handlu w niedziele zmusiło też część rodzin do zmiany zwyczajów zakupowych. Przed wprowadzeniem zakazu niedziela była dla części jedynym dniem, gdy miały one możliwość zaopatrzenia się na cały tydzień, ale też uzupełniania braków w garderobie, czy zjedzenia wspólnego obiadu poza domem, czy wizyty w kinie lub sali zabaw. Wyjście do galerii było łączeniem przyjemnego z pożytecznym.

Joanna, sprzedawczyni z Pruszcza Gdańskiego, przed wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele chętnie zaglądała do galerii w te dni. – W tygodniu nie zawsze był czas, a i często mijaliśmy się z mężem i dziećmi. Niedziela to był taki dzień, gdy wszyscy mogliśmy tam pojechać – mówi.

Eliza z PKP niedzielę traktuje jak każdy inny dzień. – Piorę, prasuję, sprzątam… Przed zakazem robiłam też zakupy. Jeździłyśmy z córką busem do Kielc. I od godz. 9 do 19 był shopping. A to sklepy, a to lody… Nie spieszyłyśmy się. Uwielbiamy wypady do galerii, miło spędzamy tam czas, rozmawiamy, śmiejemy się – mówi. A dziś? – Czas, kiedy wychodziło się na zakupy, trzeba czymś wypełnić. Siedzieć w domu? Kiedyś szło się na spacer i do sklepu, a teraz spacer i do domu. To przykre i drażniące – przyznaje.

Monika, pracownica banku, kiedy nie musiała iść w niedzielę do pracy, również często z rodziną szła do centrum handlowego, gdzie robiła zakupy spożywcze na kolejne dni, wybierała buty i kurtki dla dzieci.

– Dzieci szybko wyrastają ze wszystkiego i kiedyś trzeba to nadrobić, kupić te wszystkie rzeczy – mówi. W ten sposób lubili razem spędzać czas, a i dzięki pomocy męża nie była obładowana zakupami. Lubili też chodzić na imprezy organizowane w centrach. – Ostatnio były to food trucki. Dzieci były przeszczęśliwe – śmieje się.

Teraz zakupy stara się robić w tygodniu, ale jej zdaniem to jest męczące.

– Zamykanie sklepów w niedziele to dla mnie porażka. To odbieranie wspólnego czasu. Wszystko podrożało, więc wybrać się z dziećmi gdzieś dodatkowo, zorganizować wyprawę, to naprawdę duży koszt – zwraca uwagę.

Zakupów w sobotę nie lubi. – Mąż, gdy mówię, że idę na zakupy lub proszę, by sam poszedł, jest nieszczęśliwy. Bo wiemy, że to nie będzie trwało 30 minut, ale 1,5 godziny, nawet z listą w ręku. Czasami krócej wybieram produkty, których potrzebuję, niż stoję przy kasie – przyznaje Monika.

Matki pracujące w trybie zmianowym, które unikają robienia dużych zakupów w weekendy ze względu na duży ruch i kolejki, gremialnie przyznają, że wolą je robić w ciągu tygodnia – w dni powszednie do południa. A obuwie, odzież czy sprzęt elektroniczny kupują dziś coraz częściej w Internecie.

Niedziela pracująca? Jakoś trzeba sobie radzić

Z badania Danae wynika także, że matki chciałyby spędzać niedziele w domu z dziećmi, szczególnie z tymi młodszymi. Co kluczowe jednak, rozmawiając o wolnych i roboczych niedzielach, koncentrują się bardziej na sposobie organizowania czasu, mówią także, że jest to dzień dla rodziny, ale można go spędzać w różny sposób.

Pracując w niedziele, mają poczucie, że rozczarowują swoje dzieci, ale robią wszystko, by zminimalizować straty. Dbają o to, by w domu niczego nie brakowało, przygotowują wcześniej obiad, zapewniają dzieciom dobrą opiekę, np. babci.

Mamy, które pracują, tłumaczą, że dają swojej rodzinie finansową stabilizację. Zaległości z niedzieli nadrabiają w tygodniu, starając się poświęcać dzieciom więcej czasu.

Połowa Polaków przeciw zakazowi

Dodatkowo, poza badaniami jakościowymi, Danae wspólnie z agencją SW Research przeprowadziło badania ilościowe.

Ponad połowa pytanych uznała, że wszyscy pracownicy powinni mieć możliwość pracy w niedzielę. W tym 4 proc. wskazało, że wyjątkiem powinni być pracownicy handlu, tyle samo osób oszczędziłoby pracy w te szczególne dni osobom wychowującym dzieci do 12. roku życia.

Co czwarty ankietowany uważa, że nikt, poza niezbędnymi służbami, nie powinien pracować w niedzielę. A prawie co piąty nie ma zdania w tej kwestii.

Jeśli spojrzeć na badanie w kontekście płci pytanych, to kobiety rzadziej niż mężczyźni wskazywały, że wszyscy powinni mieć możliwość pracy w niedzielę.

Partnerem materiału są agencje badawcze DANAE i SW Research

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-05-2019

lidkaJa uwazam ze te zakazy sa glupie. Nikt nie powinien za innych decydowac kiedy moze isc na zakupy. Wystarczylaby zmiana w prawie pracy by i sprzedawca … Czytaj całość

09-05-2019

KingaMoje zmienił na pewno na gorsze bo straciłam z tego powodu prace. ;/

09-05-2019

kenyNieważne czy kobiety czy mężczyźni, wszyscy na tam stracili.

Rozwiń komentarze (105)