Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
29.07.2019 12:23

Zatłoczone Mazury mogą być niebezpieczne. Toyota i MOPR szykują rozwiązanie części problemów

15 minut - w tyle ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego muszą dotrzeć do potrzebujących pomocy na jednym z setek mazurskich jezior. - Z roku na rok na jeziorach jest więcej łodzi i ludzi. By zadbać o ich bezpieczeństwo pracujemy 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu - mówi Zbigniew Kurowicki, prezes MOPR.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Shutterstock.com)
W ostatnich latach liczba łodzi użytkowanych na Mazurach wzrosła z 15 do 20 tysięcy.

"Halo, pogotowie? Potrzebuję pomocy. Gdzie jestem? Nie mam pojęcia". Wbrew pozorom to częsta sytuacja w Polsce. Tak wyglądają rozmowy dyspozytorów ochotniczego pogotowia ratunkowego na wielu jeziorach. Polacy pływają coraz chętniej i coraz częściej. Gdy zaczynają się kłopoty albo nie znają numerów ratunkowych, albo nie wiedzą jak się zachować.

Planujesz wypoczynek nad wodą? Zapamiętaj numer ratunkowy lub zapisz w telefonie - 601 100 100. Numer działa w całym kraju, niezależnie od miejsca wypoczynku.

- W ciągu roku ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wypływają lub wyjeżdżają do kilkuset interwencji. Zdecydowana większość z nich oczywiście ma miejsce w sezonie letnim, gdy nad mazurskimi jeziorami pojawiają się dziesiątki tysięcy pływających - mówi Zbigniew Kurowicki, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Nasze jeziora od lat cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Z jednej strony to dla nas powód do dumy, z drugiej strony to zwiastun wzmożonej pracy. Dziś każdy chce i każdy może pływać na jeziorze. Niestety nie każdy jest do tego odpowiednio przygotowany i ma podstawową wiedzę. Wtedy o wypadek naprawdę łatwo - dodaje.

Zatłoczone Mazury

W ostatnich latach liczba łodzi użytkowanych na Mazurach wzrosła z 15 do 20 tysięcy. A przecież na każdej mieści się od kilku do kilkunastu osób.

W czołówce miejsc z największą liczbą ofiar są właśnie jeziora. A ich nie brakuje, są w każdym województwie. Ani stawy, ani zalewy, ani niespokojne morze nie pochłaniają w ciągu roku tylu ofiar.

W ubiegłym roku tylko podczas wakacji policja odnotowała 188 utonięć, zaś w całym 2018 roku było ich 545. Na liście ofiar jest dwóch 7-latków, kilkunastu nastolatków i blisko 250 50-latków. W ubiegłym roku najgorszy był bardzo gorący, pierwszy sierpniowy weekend. Tylko w ciągu 3 dni (od 3 do 5 sierpnia) w wodzie zginęło aż 30 osób.

Wypadki wodne coraz częściej przypominają te drogowe. Pojawiają się złamania, oparzenia. Niektórzy zapominają o przyjmowanych lekach. Wyjeżdżają, zapominają tabletek i pojawiają się problemy.

- Typowe zgłoszenie? Nie ma czegoś takiego. Ratownicy muszą reagować zarówno na przypadki złamanego palca, jak i na zasłabnięcia, na awarie sprzętu pływającego, na tonięcia oraz inne sytuacje nadzwyczajne. W ostatnim tygodniu prowadziliśmy akcję ratunkową z panią, której lina poparzyła ręce. Czasami interweniujemy u osób, które na czas nie wzięły niezbędnych leków. Na miejscu zdarzenia chcemy być maksymalnie w ciągu kilkunastu minut. Nie jest to jednak łatwe, bo… niektórzy podczas zgłoszeń nie mają pojęcia, gdzie się znajdują - opowiada Jarosław Sroka, aktywny ratownik i instruktor oraz dyrektor biura w Mazurskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.

I tak np. kilka dni temu ratownicy dostali zgłoszenie od mężczyzny, który potrafił jedynie powiedzieć… obok jakich drzew przepływa, a podróż "zaczął kilka dni temu w Mikołajkach". Pomocy potrzebuje jednak tu i teraz. - A każda minuta, czy nawet sekunda w kryzysowej sytuacji może być krytyczna - mówi Jarosław Sroka.

Ratownicy na całe szczęście na tyle znają okolicę, że byli w stanie szybko dotrzeć do potrzebującego pomocy. Często jednak muszą kluczyć, szukać, nawiązywać kontakt po raz kolejny. W sytuacji zagrożenia życia nie powinno się to zdarzyć.

Platformy ratunkowe wracają na wodę

By zwiększyć bezpieczeństwo przebywających nad wodą Toyota wspólnie z MOPR uruchomiły system ostrzegania pogodowego bazujący na inteligentnej sieci platform bezpieczeństwa. Platformy po chwilowej przerwie wracają na mazurskie jeziora.

- Akcja "Bezpieczne Mazury" ma służyć poprawie bezpieczeństwa. System opiera się na sieci 24 platform bezpieczeństwa, wyposażonych w stacje pogodowe. Platformy zostaną rozmieszczone na najważniejszych szlakach żeglarskich na Mazurach - tłumaczy Robert Mularczyk z Toyota Motor Poland. - Od lat Toyota dba o bezpieczeństwo na drogach. Gdy tylko usłyszeliśmy o potrzebie wsparcia bezpieczeństwa na wodzie, nie wahaliśmy się. Zapewniamy wsparcie technologiczne dla platform bezpieczeństwa i wierzymy, że pomogą one ratownikom w codziennej pracy - dodaje.

Praca ratownika to zadanie całodobowe. Na lądzie i na wodzie. W zimie również na lodzie. - Ratownikiem jest się całe życie. Wszystko to, co poprawia komfort pracy i możliwości ratowania ludzi jest dobre. Platformy to przede wszystkim szansa na poprawę bezpieczeństwa każdego, kto przebywa na Mazurach - mówi Radosław Wiśniewski, ratownik MOPR.

Każda platforma jest wyposażona w kamerę obracająca się o 360 stopni, pracującą cały czas w trybie on-line. Takie wyposażenie umożliwia podgląd w czasie rzeczywistym sytuacji na akwenie wokół platformy. Dyspozytorzy cały czas przeglądają transmitowany na żywo materiał. W sytuacjach kryzysowych będą wysyłać ratowników na miejsce, nawet w przypadku braku zgłoszenia.

- Pogoda na jeziorze potrafi zmienić się z minuty na minutę. Do tej pory posiadaliśmy informacje o prognozowanej sytuacji meteorologicznej dla wybranego regionu, ale nie dla każdego jeziora. Po zainstalowaniu wszystkich platform będziemy mogli kontrolować dokładną sytuacje na każdym akwenie. Nie jest tajemnicą, że jedno jezioro potrafi trzymać burzę, podczas gdy na innym, całkiem niedaleko jest spokojnie - wyjaśnia Jarosław Sroka.

Jak tłumaczy Robert Mularczyk, stacja pogodowa, cały system ostrzegania oraz kamera zasilane są czystą energią elektryczną. Uzyskaną z panelu fotowoltaicznego zainstalowanego na samej platformie. Toyota od wielu lat rozwija w swoich samochodach ekologiczne napędy hybrydowe, dlatego platformy również muszą być neutralne dla środowiska.

Na platformach znajdują się też tablice informacyjne. Zawierają one bezpośredni numer ratunkowy oraz duży, widoczny numer platformy, ułatwiający lokalizację zdarzenia z poziomu centrum ratunkowego. Już żaden żeglarz w potrzebie nie będzie miał problemu z poinformowaniem MOPRU, gdzie się znajduje - mówi Mularczyk.

Dodatkowy ląd na wodzie

Platformę zaprojektował Mariusz Pędziński z Sunport Ekomarina w Starych Sadach. W rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczy, że platforma musiała zostać wyposażona w duży maszt. Dzięki temu jest stabilna i nie ma szans, by przewróciła się przy silnym wietrze. Nie są w stanie ją ani rozbujać, ani zatopić nawet duże fale.

- Jednocześnie blisko 3 metrowy maszt stał się idealnym nośnikiem informacji. Numer ratunkowy oraz platformę widać z odległości blisko pół kilometra. To odległość, którą w sytuacji zagrożenia każda jednostka jest w stanie pokonać w ciągu kilku chwil. Platforma jest dodatkowym lądem na wodzie, na którym można czekać na pomoc. Z platformy ludzi może odebrać helikopter ratowniczy, można na niej prowadzić reanimację - opowiada.

- Elementem stabilizującym platformę nad lustrem wody jest właśnie tablica informacyjna. Obecny rozmiar tablicy ma najmniejsze możliwe wymiary gwarantujące wspomnianą stabilność, a także sterowność platformy - mówi.

Pierwsze platformy są wodowane i rozmieszczane na jeziorach od początku lipca. Akcja potrwa do października tego roku. - Tablice informacyjne zostały zmodyfikowane, a cała akcja została wznowiona. Dzięki temu nowoczesny system platform bezpieczeństwa może spełnić swoją rolę. Po ostatnich poprawkach poprawiono widoczność informacji ratunkowych, a jednocześnie zwiększono funkcjonalność konstrukcji - dodaje Mularczyk.

Co ważne, Toyota wspólnie z MOPR postarały się o pełne zabezpieczenie prawne dla akcji. Platformy zostały zarejestrowane jako "Platformy Bezpieczeństwa Nawodnego Systemu Ratowniczego" i mają zgodę Polskiego Związku Żeglarstwa.

Toyota została także Oficjalnym Partnerem MOPR w zakresie bezpieczeństwa. W ramach współpracy firma przekazała Mazurskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu w Mikołajkach trzy nowe Toyoty. To modele: Hilux, Corolla i Proace. - Dzięki wsparciu Toyoty będziemy mogli polegać na niezawodnych samochodach tej marki do szybkiego przemieszczania się. Żeby ratować ludzkie życie trzeba być mobilnym w każdej sytuacji - mówi Zbigniew Kurowicki, prezes MOPR.

Wypoczywasz na wodzie? Zapamiętaj kilka zasad

ABC bezpieczeństwa nad wodą powinien znać każdy, kto planuje wypoczynek nad jeziorem, rzeką czy morzem. Gdy tylko zauważysz, że ktoś potrzebuje pomocy lub sam potrzebujesz pomocy bezwzględnie powiadom o tym ratownika. Podejdź do niego na plaży strzeżonej lub zadzwoń pod numer ratunkowy: 601 100 100. Numer działa w całym kraju, niezależnie od miejsca wypoczynku. Korzystaj z niego niezależnie od akwenu nad jakim przebywasz.

Idąc na plażę zabierz ze sobą naładowany telefon komórkowy w wodoszczelnym opakowaniu. Przyda ci się, gdy będziesz miał problemy. Miej ze sobą ręcznik plażowy, krem przeciwsłoneczny, nakrycie głowy - te z kolei wykorzystasz do okrycia się przed słońcem. Powinieneś zaopatrzyć się również w wodę. Odwodnienie i udary słoneczne to częste przypadłości nad wodą podczas słonecznych dni.

Z kolei przed rejsem sprawdź stan techniczny jachtu oraz wymagane dokumenty, sprawdź stan oraz ilość środków ratunkowych oraz zapoznaj się z rozwiązaniami technicznymi na jachcie. Przygotowując się do rejsu, zabierz ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, czyli m.in. apteczkę pierwszej pomocy, mapę jezior, po których będziesz żeglował, sztormiak oraz naładowany telefon komórkowy.

Podczas rejsu z kolei zwracaj uwagę na zmieniające się warunki pogodowe i w razie potrzeby reaguj natychmiast. Jeśli pogoda się pogorszy, wymagaj by wszyscy, bezwzględnie założyli kamizelki ratunkowe. Zamknij wszystkie okna i luki, przez które mogłaby dostać się woda. Nikt nie zostaje w środku w łodzi.

Powinieneś sprawdzać nazwy jezior i zapamiętywać inne charakterystyczne miejsca, obok których przepływacie. Na Mazurach mogą to być na przykład platformy ratunkowe MOPR. W razie wypadku każdy z członków załogi powinien móc określić dokładne miejsce, w którym się znajdujecie.

Podczas wypadku najpierw zadzwoń po pomoc. Sprawnie i szybko opowiedz dyspozytorowi: gdzie miał miejsce wypadek, co się stało i ile osób jest poszkodowanych. Jeśli nie wiesz co robić, po prostu zapytaj dyspozytora. Pamiętaj, że jeśli dojdzie do wywrotki jachtu, powinieneś sprawdzić czy wszyscy są na powierzchni. Jak tłumaczą ratownicy - nie odpływaj od łódki.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-07-2019

długiTo nie Mazury są niebezpieczne, tylko to co wyprawiają te stada półgłówków uważających, że jeziora to nie morze i pływając można sobie odpuścić … Czytaj całość

29-07-2019

żeglarzWypie ... ć z Mazur wszystkich warszawistów, wtedy wrócą dawne piękne i bezpieczne Mazury.

29-07-2019

sterniczkaBo może najpierw warto by było zadbać o odpowiednie wyszkolenie (patent) a potem wsiadać na łódź... a nie na zasadzie - mam kasę i super jacht i to … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (21)