Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Martyna Kośka
Martyna Kośka
|
aktualizacja

Zwierzęta laboratoryjne. Można je adoptować i dać im drugie życie

16
Podziel się:

Testy na zwierzętach są na porządku dziennym, co pokazało niedawne nagranie z Niemiec. Jednak istnieją organizacje, takie jak Lab Rescue, które przygarniają pod swoje skrzydła umęczone zwierzęta oraz pomagają im w dojściu do siebie i znalezieniu domu.

Zwierzęta laboratoryjne. Można je adoptować i dać im drugie życie
(East News, EWELINA_WOJCIKK)

W ostatnich dniach świat obiegł filmik pokazujący jak traktowane są zwierzęta w Laboratorium Farmakologii i Toksykologii spod Hamburga. Pokazywał on m.in. małpy krzyczące z bólu oraz zakrwawione, umierające psy i koty. Brutalne nagranie wywołało wściekłość aktywistów prozwierzęcych, którzy domagają się zamknięcia placówki zamęczającej zwierzęta.

Działamy dla dobra zwierząt

Istnieją jednak organizacje, których celem jest zapewnienie drugiego życia „obiektom” laboratoryjnym. Jedną z nich jest działająca na terenie Polski Lab Rescue.

"Chcemy działać dla dobra zwierząt, nasze działania nie mają na celu budowania złego wizerunku laboratoriów, wręcz przeciwnie – chcemy, aby nasza współpraca przyczyniła się do rozpowszechniania idei adopcji oraz zmiany stosunku do zwierząt, szczególnie tych laboratoryjnych" – tłumaczy na swojej stronie na Facebooku oddolna inicjatywa. Jak jej działanie wygląda w praktyce, tłumaczy money.pl Zofia Pawelska – jedna z założycielek Lab Rescue.

Zobacz także: Zobacz także: Wielki przemyt koników morskich

– Organizujemy wszystko od strony formalnej. W pierwszej kolejności podpisujemy z laboratoriami umowę na przekazanie zwierząt. Następnie organizujemy transport i odbieramy zwierzęta. Rozwodzimy je po całej Polsce. Najpierw trafiają do domów tymczasowych, w których przechodzą kwarantannę i są oswajane. Następnie oddajemy je docelowym opiekunom – tłumaczy Pawelska.

Aktywistka nie chciała skomentować sytuacji w Niemczech. Jednak zapewniła, że laboratoria w Polsce chcą współpracować z organizacjami prozwierzęcymi. Lab Rescue ma podpisane porozumienia z placówkami rozmieszczonymi m.in. w Warszawie, w Łodzi czy we Wrocławiu. Zapewnia jednak, że sytuacje takie jak w Niemczech - na pewno nie mają tam miejsca.

– Na początku laboratoria nie miały do nas zaufania, ale pokazaliśmy, że nie jesteśmy ich wrogami, a jedynym, co nas interesuje, jest dobro zwierząt. Od jakiego czasu współpraca jest na tyle owocna, że laboratoria same się do nas zgłaszają z konkretnymi zwierzętami. Widzimy, że informacje o naszych działaniach się rozchodzą – oceniła nasza rozmówczyni.

Istnieje życie po laboratorium

Lab Rescue, choć istnieje od trzech lat, już może się pochwalić pokaźnymi liczbami. W tym czasie udało się im zapewnić przyszłość ok. 2 tys. zwierząt.

– Miesięcznie znajdujemy dom dla kilkudziesięciu zwierzaków – powiedziała Pawelska. Wskazała przy tym, że Polacy są coraz pozytywniej nastawieni do adopcji pupilów z laboratoryjną przeszłością. Najchętniej wybierają szczury i świnki morskie.

Organizacje takie jak Lab Rescue są potrzebne, bo w przeciwnym przypadku zwierzęta nie mają żadnej przyszłości.

– Większość jest usypiana po skończonych doświadczeniach, bo laboratoria nie mają możliwości – finansowych i organizacyjnych – by trzymać je do końca życia. Pamiętajmy, że tych zwierząt jest naprawdę dużo – wskazała Pawelska.

– Trzy lata temu wyszliśmy z inicjatywą, by znajdować dla laboratoryjnych zwierząt nowe domy. Mówimy tu o zwierzętach, które wprawdzie były poddawane różnym doświadczeniom, ale nie były one na tyle inwazyjne, by rzutowały na komfort życia tych zwierząt. Bo jeśli w następstwie zabiegów miałyby cierpieć, to uśpienie ich jest humanitarnym rozwiązaniem – skonstatowała działaczka.

Wytłumaczyła też, że inicjatywa, której jest członkinią, interesuje się również zwierzętami pochodzącymi z "nadwyżki hodowlanej", czyli takich, które były przygotowane do eksperymentów, ale do których ostatecznie nie doszło.

Po laboratorium potrzebują specjalnej opieki

Zwierzęta wychodzące z laboratorium mają osłabioną odporność. Dla osób zainteresowanych adopcją oznacza to, że muszą otoczyć je szczególną opieką i uważać, by nie narazić je na szkodliwe czynniki.

– Po opuszczenia laboratorium zwierzaki maja słabszą odporność, są delikatniejsze, a to dlatego, że warunki laboratoryjne są inne niż domowe. Pamiętajmy, że tam wszystko jest sterylne, więc zwierzęta nie są przygotowane na działania bakterii i wirusów. Mogą się szybciej przeziębiać, więc w pierwszych tygodniach nie należy ich wystawiać na działanie czynników, które mogą wywołać choroby – wskazała Pawelska.

Pierwszy kontakt z laboratoryjnymi zwierzętami może okazać się trudny. Nie są one oswojone, a także mają też obawy co do swoich nowych właścicieli. Ich oswajanie może potrwać nawet kilkanaście tygodni. Pawelska jednak przekonuje, że pod tym względem nie różnią się znacząco od żyjątek ze sklepu. A będą wdzięczne do końca życia, jeżeli zbudujemy im nowy dom.

Wszyscy chętni do współpracy z Lab Rescue powinni skontaktować się za pomocą maila: lab.rescue.adopcje@gmail.com. Natomiast osoby zainteresowane adopcją mogą zgłosić się za pomocą strony grupy na Facebooku.

Według sprawozdań w całym 2018 roku w procedurach wykorzystano łącznie 153 435 zwierząt różnych gatunków. Największą grupę zwierząt przeznaczonych na testy stanowią myszy domowe. W ubiegłym roku testy przeprowadzane były na ponad 81 tys. przedstawicielach tego gatunku. W drugiej kolejności – w liczbie blisko 27 tys. – były szczury wędrowne. Trzecią największą grupą są różnego gatunku ryby – prawie 19 tys. sztuk w ubiegłym roku.

Zobacz także: Tak wyglądają testy na zwierzętach w Niemczech:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(16)
Marta
10 miesięcy temu
Może już czas odwalić się raz na zawsze od zwierząt? Jeżeli te testy są robione z myślą o ludziach to niech robią je na ludziach; materiału jest dość, np.w więzieniach - pedofile, mordercy, gwałciciele. Ich nędzne życie w końcu się do czegoś przyda. Zwierzątka ocaleją a wyniki badań będą bardziej miarodajne.
kkk
3 lata temu
Naziści. Tyle lat po wojnie a oni nadal znęcają się , tylko teraz nad biednymi zwierzętami
kwm
3 lata temu
to kościół katolicki pozwala na te zbrodnie, wręcz je kreuje! wycinka puszczy, strzelanie do przywiązanych bażantów, duszony ryś i z tego miliony dla o dyrektora
Magda
3 lata temu
Hitlerowcy
Smutny ten sw...
3 lata temu
Przecierz bezpodstawne usypianie zwierzat jest nielegalne, jesli laboratoria nie maja pieniedzy ani srodkow na ich utrzymanie po skonczeniu okrucienstw to pora je pozamykac! Druga sprawa ze takie testy to jest znecanie sie nad zwierzetami, a to tez jest karane! Ci co to robia na pewno tez do normalnych nie naleza:/