Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Tomasz Witczak
|

Siła orła, wpływ Niemiec czy spekulacja?

0
Podziel się:

Pozornie może się wydawać, że rezultat jest pozytywny: bądź co bądź spodziewano się dynamiki na poziomie 0,3 proc. m/m (uśredniona prognoza), a otrzymano +0,5 proc. m/m.

Siła orła, wpływ Niemiec czy spekulacja?

Głównym punktem dnia, jeśli chodzi o kalendarium makroekonomiczne, był dziś odczyt dotyczący dynamiki produkcji przemysłowej w Niemczech. Opublikowano go w południe.

Pozornie może się wydawać, że rezultat jest pozytywny: bądź co bądź spodziewano się dynamiki na poziomie 0,3 proc. m/m (uśredniona prognoza), a otrzymano +0,5 proc. m/m.

Zauważmy jednak, że w skali rocznej był to spadek o 5,3 proc., a gdyby przeliczyć dane korzystniej, dopasowując je sezonowo (uwzględniając dni robocze), to i tak jest to dynamika ujemna (-1,8 proc. r/r). Mało tego: okazuje się, że w lutym (bo tego miesiąca dotyczyły dane) niemiecki przemysł startował z niższego pułapu niż sądzono dotąd.

Oto bowiem do dziś sądziliśmy, iż styczeń był tam czasem stagnacji, tymczasem nastąpiła pesymistyczna rewizja styczniowych wyników, z której wynika m.in., że notowano tam wówczas spadek produkcji o 0,6 proc. s.a. m/m oraz o 1,2 proc. n.s.a. r/r (a miało być 0,00 proc. w obu przypadkach), a nawet – o 2,6 proc. w.d.a. r/r.

Krótko po 12:00 na rynku eurodolara zapanowała, jak się wydaje, pewna konsternacja – w okolicach 1,3020. Później byki ruszyły do góry, jakby uznano mimo wszystko, że niemieckie dane to impuls optymistyczny, ale zauważmy, że równie dobrze mogła być to czysto _ techniczna _ próba ataku na piątkowe wierzchołki. Istotnie – po dojściu do 1,3039 nastąpił odwrót i przed 16:00 jesteśmy na poziomie 1,3018. Wsparcia widać w okolicy 1,2989, następnie 1,2950, 1,2940, 1,29. Warto jednak zauważyć, że prawdopodobnie przełamany został trend spadkowy trwający od początku lutego.

Krótko po niemieckich danych złoty, i tak już umocniony pod koniec ubiegłego tygodnia, zaczął jeszcze bardziej zyskiwać na wartości. Moc wstąpiła w złotówkę. Na USD/PLN można wręcz mówić o gwałtownym przełamaniu (wykres przybrał kształt stromego klifu) trendu wzrostowego, trwającego od początku lutego (tj. trendu deprecjacji naszej waluty). Na USD/PLN doszliśmy aż do 3,1665 (a przypomnijmy, że jeszcze 4 kwietnia byliśmy przez moment grubo powyżej 3,28). Na EUR/PLN umocnienie hamuje dopiero przy 4,13 – dołkach z 5, 6 marca.

Ciekawe jest to, że wykres eurodolara nie skłania do przypuszczeń, że chodzi tu li tylko o przełożenie sytuacji z głównej pary. Dzisiejsze ruchy na niej doprowadziły nas przecież tylko do wierzchołków z piątku i nie były aż tak duże. Zauważmy tymczasem, że oprocentowanie polskich obligacji 10-letnich to już 3,506 proc., co oznacza dzienny spadek o 2,88 proc. A przecież jeszcze w kwietniu mieliśmy 3,84 proc., raptem kilka dni temu.

Czyżby rajd na polskie obligacje, podobny do tego z zeszłego roku? Rajd o dość spekulacyjnym charakterze? Oczywiście z pewnej perspektywy łatwe jest formułowanie takich podejrzeń, wahalibyśmy się jednak przed zdecydowanym stawaniem tego rodzaju tez. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że rynek walutowy obfituje niekiedy w duże ruchy dużych graczy – nie zaszkodzi mieć tego na uwadze, gdy okazuje się, że dane makroekonomiczne i wydarzenia polityczne nie wystarczają. Oczywiście wspomniano dziś (zrobiło to Ministerstwo Pracy), że minimalnie spadło bezrobocie (z 14,4 proc. do 14,3), ale to chyba zbyt mało, by nagle wierzyć w siłę krajowej gospodarki. Inna rzecz, że może być to argument przeciw kolejnej obniżce stóp, a o tym RPP będzie decydować w środę.

dziś w money
komentarze walutowe
wiadomości
Źródło:
FMCM
KOMENTARZE
(0)