Latem media i social media obiegły sensacyjne nagłówki: Rosjanie skarżą się, że "bobry z NATO" (konkretnie z Polski i Litwy) wtargnęły do obwodu królewieckiego. Powoływano się na rosyjski serwis RIA Novosti, który relacjonował, że bobry doprowadziły do zalania pól w jednych miejscach, a do wysychania w innych.
Migracje tych zwierząt to nie dywersja, lecz zupełnie naturalna rzecz. Jeśli jednak faktycznie dają się Rosjanom we znaki, to ironii można doszukiwać się w tym, że po II wojnie światowej bobry były introdukowane do Polski właśnie z terenów rosyjskich. Można też tę historię potraktować jako argument za szybszą renaturyzacją wschodniej granicy Polski.
Tarcza Wschód i woda w Sejmie
W czwartek w Sejmie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, sprawozdając m.in. bieżące prace nad Tarczą Wschód, przypomniał, że ok. 270 km naszej wschodniej granicy to już teraz tereny nieprzejezdne dla wroga i nie chodzi o betonowe "zęby smoka", lecz o bagna i puszczę.
"Zimna wojna" na modele AI. Wyścig USA z Chinami przyspiesza
Wiceminister zadeklarował, że "do końca roku" na różne sposoby zostanie zabezpieczonych jeszcze 200 km granicy państwa. W związku z tym, licząc zarówno magazyny, rozbudowę linearną, jak i tereny nieprzejezdne, zabezpieczenie granicy na koniec 2026 r. wyniesie łącznie ok. 470 km, jak mówił Tomczyk. Cała wschodnia granica Polski to prawie 1280 km, w tym na 210 km graniczymy bezpośrednio z Rosją.
Tego samego dnia w Sejmie, przed połączonymi stałymi podkomisjami ds. polskiego przemysłu obronnego oraz ds. wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu, swój raport "Woda w systemie bezpieczeństwa narodowego" prezentowali eksperci Fundacji Pułaskiego. Dlaczego woda?
– Znaczenie zasobów wodnych dla państwa wykracza poza tradycyjnie rozumianą ochronę środowiska, ponieważ stanowi fundament bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego – mówi Karolina Pawlik, analityczka fundacji i współautorka raportu. – Dostępność wody w odpowiedniej ilości i jakości warunkuje ciągłość produkcji, bezpieczeństwo energetyczne, konkurencyjność przemysłu, atrakcyjność inwestycyjną regionów oraz zdolność gospodarki do adaptacji do zmiany klimatu – wskazuje.
Maciej Bukowski, również współautor raportu, dodaje, że brakuje konsekwentnej polityki zarządzania wodą w szerokim, obejmującym wszystkie sektory ujęciu.
– W efekcie presja na zasoby wodne rośnie szybciej niż zdolność instytucji do jej diagnozowania, monitorowania i uwzględniania w planowaniu. Rozwiązania w obszarze gospodarki wodnej powinny mieć charakter systemowy i spójny. Polska potrzebuje kompleksowej strategii wodnej, która jasno wskazuje priorytety w zarządzaniu zasobami wodnymi i określa narzędzia do realizacji tych celów oraz źródła finansowania – mówi analityk.
Broń kontra klimat?
Jednym z nieoczywistych wątków podjętych w dokumencie jest związek gospodarki wodnej z obronnością kraju. Jak zauważają autorzy, rozwiązania obronne i te oparte na przyrodzie często traktuje się jako odrębne obszary, a w debacie publicznej "przeciwstawia się również wydatki obronne działaniom klimatycznym, co badacze opisują jako logikę guns vs. climate (ang.: broń vs. klimat – red.)".
Chodzi m.in. o pieniądze, obronność i działania łagodzące skutki zmiany klimatu czy adaptacyjne, które konkurują często w ramach polityki fiskalnej państwa. Co jednak, gdyby nie musiały?
– Przykłady z krajów takich jak Finlandia pokazują, że dzięki rozwiązaniom opartym na przyrodzie można jednocześnie wzmacniać obronność oraz osiągnąć cele środowiskowe – podkreśla Karolina Pawlik. – Dobrze, że takie rozwiązania zostały dostrzeżone w Polsce w ramach Zielonej Tarczy Wschód. W raporcie chcieliśmy zwrócić uwagę na znaczenie zasobów wodnych również dla sektorów, które pozornie nie są związane z tym tematem – dodaje.
Korzyści widzą też wojskowi: – Tarcza Wschód powinna składać się z trzech elementów: środowiska naturalnego, które samo utrudnia atak, inżynieryjnych zabezpieczeń tam, gdzie są luki oraz magazynów materiałowych gotowych do szybkiego wykorzystania – mówił płk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w raporcie "Zielona Tarcza Wschód, czyli jak lasy i mokradła mogą wzmocnić bezpieczeństwo i obronność Polski".
– My, wojskowi, mówimy, że teren też walczy i to od nas zależy, czy będzie działać jako nasz sojusznik czy przeciwnik. Będziemy starać się wykorzystywać w maksymalnym stopniu obszary naturalnie sprzyjające obronie. W naszym interesie leży powiększanie obszarów "no go", czyli terenów trudno dostępnych dla czołgów i ciężkiego sprzętu, poprzez zalesianie i zabagnianie ziem wzdłuż granicy – wyjaśniał dalej płk Pietrzak.
Czy to się może opłacać?
Wojsko współpracuje w tym zakresie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska (MKiŚ), a komponent przyrodniczy, czyli Zielona Tarcza Wschód, stał się integralną częścią projektu zabezpieczania granicy. Na realizację projektów renaturyzacji w najbliższych latach planowane jest przeznaczenie ok. 120 mln zł – informowało wojsko pod koniec 2025 r.
Wiadomo też, że na odbudowę ekosystemów wodnych, czyli głównie mokradeł i torfowisk, MKiŚ uruchomiło już 450 mln zł w ramach środków FEnIKS (Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027). Projekty związane z założeniami Zielonej Tarczy Wschód mają być w ramach tej puli premiowane, a ich szczegółowy podział to 310 mln zł dla parków narodowych i RDOŚ, 100 mln zł dla samorządów i organizacji pozarządowych i 40 mln zł dla Lasów Państwowych. To pieniądze odrębne od podstawowego budżetu Tarczy Wschód, który ma opiewać na ok. 10 mld zł (w latach 2024–2028).
Odbudowa zdegradowanych systemów dostarcza korzyści, które mają wymierny, policzalny efekt finansowy – przekonują w swojej publikacji eksperci Fundacji Pułaskiego. Przywołują dane Naukowej Rady Doradczej Europejskich Akademii Nauk (EASAC), która całkowity koszt odtworzenia zdegradowanych ekosystemów takich jak torfowiska, tereny bagienne, lasy, wrzosowiska, użytki zielone, rzeki, jeziora oraz przybrzeżne tereny podmokłe w Europie oszacowała na 150 mld euro, przy korzyściach wynikających z tego tytułu osiągających 1,8 biliona euro.
"Każde zainwestowane euro to zwrot między 8 a 38 euro" – precyzują eksperci fundacji. – "Wyliczenia obejmują takie kwestie jak uniknięcie lub ograniczenie strat spowodowanych katastrofami naturalnymi, poprawę zdrowia publicznego oraz łagodzenie skutków zmian klimatu" – czytamy dalej.
Brakuje kompleksowych wyliczeń co do korzyści wynikających konkretnie z funkcji obronnych ekosystemów, ale są takie, które odnoszą się do pojedynczych elementów infrastruktury. Brytyjscy badacze oszacowali koszt odtworzenia kilometrowego pasa mokradeł, wykorzystywanego jako naturalna przeszkoda, na ok. 90–540 tys. funtów (od ok. 455 tys. zł do ok. 2,7 mln zł), podczas gdy budowa kilometra betonowego rowu przeciwpancernego ma kosztować 1–3 mln funtów (5–15 mln zł).
Autorzy zastrzegają, że są to wartości szacunkowe, ilustrujące problem, ale wskazują też na różnicę w kosztach utrzymania: mokradła po odtworzeniu są samowystarczalne, podczas gdy betonowe umocnienia wymagają regularnych kontroli i napraw.
Rzeka, która broniła Kijowa
Jak szybko i skutecznie natura może zatrzymać, a co najmniej spowolnić wroga, pokazuje m.in. historia ukraińskiej rzeki Irpienia, która otacza Kijów od północy i zachodu. W 2022 r. w obliczu nacierających na stolicę wojsk rosyjskich Ukraińcy wysadzili mosty i tamę w Demydowie, zwiększając poziom wody i tworząc dodatkowe rozlewiska oraz bagno. Naturalna bariera była nie do przejścia dla ciężkiego sprzętu, kanalizowała ruch wojska, wystawiając Rosjan na łatwiejszy ostrzał, zmuszała do budowania przepraw.
Również wspomniana już przez Karolinę Pawlik Finlandia, a także Litwa czy Łotwa traktują przyrodę jako potencjalny element obronny i inwestują w odtwarzanie mokradeł, torfowisk oraz naturalnego biegu rzek. Analiza fińskich ministerstw środowiska i obrony wskazuje na co najmniej 180 tys. hektarów torfowisk we wschodniej i północnej części kraju, których odtworzenie mogłoby zwiększyć jego zdolności obronne.
Litwa do 2028 r. planuje wybudować pas przeszkód inżynieryjnych wzdłuż granicy z Białorusią i obwodem kaliningradzkim, a jednocześnie chce odtwarzać mokradła. Torfowiska zajmują około 10 proc. powierzchni zarówno Litwy, jak i Łotwy. Na Łotwie ich renaturyzacja wzdłuż wschodniej granicy jest już wprost wskazywana jako element mogący wzmocnić zdolności obronne i rozwój Bałtyckiej Linii Obrony.
O tym, że czasu nie trzeba zbyt wiele, by natura przyniosła efekty obronne, mówił wielokrotnie jeden z orędowników Zielonej Tarczy Wschód po stronie naukowców, prof. Michał Żmihorski. Tłumaczył to w cytowanym już wyżej raporcie Koalicji 10 proc., czyli największych organizacji pozarządowych zajmujących się w Polsce ochroną przyrody.
– Zatrzymanie osuszania mokradeł i przywrócenie naturalnego biegu rzek może dać efekty niemal natychmiast. Już po kilku minutach od przegrodzenia rowu melioracyjnego widać zmianę poziomu wody. Niektóre bagna mogą odrodzić się w ciągu roku czy dwóch, a lasy z martwymi drzewami są praktycznie nie do przejścia dla ciężkiego sprzętu już teraz. My, pracujący w terenie biolodzy, wielokrotnie doświadczyliśmy, jak dzika przyroda potrafi utrudnić przemieszczanie się, a Puszcza Białowieska uczy nas, jak potężną przeszkodą może być natura – wskazał uczony.