Rosja uruchomiła na platformie X kampanię pod hasztagiem "Russia is not my enemy" ("Rosja nie jest moim wrogiem") – doniosło Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (Center for Countering Disinformation – ukraińska instytucja państwowa działająca przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy). Jak wskazano, sieć kont publikuje niemal identyczne komunikaty w językach angielskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
W akcję włączyła się m.in. ambasada Rosji w Holandii, zamieszczając w piątek na X wpis: "Jesteśmy pod wrażeniem flash moba »Rosja nie jest naszym wrogiem!«. W pełni podzielamy tę ideę! Jesteśmy Rosjanami i nie jesteśmy waszymi wrogami! Podżegacze wojenni powinni to usłyszeć». Wpis został opatrzony kreskówkowym wizerunkiem sympatycznej dziewczyny w rosyjskim stroju ludowym.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
W wersji francuskojęzycznej kolportowany jest wpis o treści: "Jestem Francuzem; nikt nie będzie mi mówił, kogo mam nienawidzić" opatrzony grafiką postaci w trykotowej pasiastej koszulce i berecie oraz wygenerowany przez AI filmik, na którym flagi francuska i rosyjska powiewają na tle Kremla, a wokół nich latają białe gołębie.
Jak wskazało Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przekaz kampanii opiera się na twierdzeniu, że Rosja - mimo codziennie popełnianych zbrodni wojennych i ataków hybrydowych na państwa UE - jest nieprawdziwie przedstawiana jako wróg, a odpowiedzialność za konfrontację jest przenoszona na rządy państw zachodnich, Unię Europejską i NATO. CPD zwróciło uwagę, że część wpisów zdobywa również organiczne zasięgi, wykraczające poza skoordynowaną aktywność sieci kont.
Według CPD hasło "Rosja nie jest moim wrogiem" było wcześniej wykorzystywane podczas demonstracji i kampanii naklejkowych w europejskich miastach. Ich przekaz miał sprawiać, że Rosja będzie odbierana jako "pokojowy partner". Obecna kampania w mediach społecznościowych ma służyć osłabianiu postrzegania Rosji jako zagrożenia, rozmywaniu jej odpowiedzialności za agresję i zbrodnie oraz podważaniu poparcia dla Ukrainy w państwach partnerskich.
Ekspertka ds. zagrożeń hybrydowych i bezpieczeństwa narodowego dr Agnieszka Rogozińska z Akademii Sztuki Wojennej i Akademii Piotrkowskiej wyjaśniła w rozmowie z PAP, że zastosowana w kampanii prostota przekazu ma sprawić, że trafi on do jak najszerszej rzeszy odbiorców i zostanie odebrany jako miły, sympatyczny i nieinwazyjny.
Jego charakter ma też sprawić, że nie będzie podlegał automatycznym, szybkim blokadom, ponieważ nie zawiera haseł, które algorytmy od razu wykrywają jako niebezpieczne czy dezinformacyjne. To daje czas na jego dalsze rozpowszechnianie – dodała.
Według Rogozińskiej taka rosyjska narracja nie jest nowa. – Rosja od dawna posługuje się podobnymi elementami. Ich prostota i infantylizm nie czynią ich nieskutecznymi. Wręcz przeciwnie – dobrze zapadają w pamięć, nawet działają na podświadomość, przez co są efektywnym narzędziem w wojnie kognitywnej – wskazała.
Promocja Rosji jako "partnera, z którym można usiąść przy stole"
Ekspertka zwróciła uwagę, że Rosja szeroko wykorzystuje takie mechanizmy, także w przekazach kierowanych do dzieci. Przykładem może być wykonywana przez rosyjskie dziewczynki piosenka "Sigma Boy". Singiel ukazał się w 2024 r. i za sprawą platform społecznościowych osiągnął znaczną popularność także poza Rosją.
– Pozornie opowiada o prawym i godnym zaufania chłopcu. Analizując tekst bardziej wnikliwie, można stwierdzić, że wszyte są w niego kremlowskie elementy propagandowe, przedstawiające rosyjską rację nie jako agresora, ale jako element stabilizacji i ładu. Podobny mechanizm można dostrzec w kreskówce "Masza i niedźwiedź" – wyjaśniła rozmówczyni PAP.
Jak oceniła, rosyjskie zmasowane akcje informacyjne zazwyczaj można identyfikować z konkretnymi wydarzeniami, np. gdy wprowadzane są kolejne sankcje albo pojawia się kolejny pakiet zwiększonej pomocy dla Ukrainy. W tym przypadku – zdaniem ekspertki – kampanię można wiązać z zaproszeniem Władimira Putina na szczyt G20 i krytyką jego obecności w tym wydarzeniu.
To próba przedstawienia Rosji jako partnera, z którym można usiąść przy stole negocjacyjnym i rozmawiać jak z podmiotem, który może pomóc we wprowadzeniu pewnego ładu międzynarodowego i uspokojeniu sytuacji. To odwrócenie narracji: Rosja ma być postrzegana nie jako podmiot, który doprowadził do eskalacji działań wojennych i jako agresor, tylko jako czynnik, który będzie tę sytuację łagodził – podsumowała Rogozińska.
W środę sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył, że Stany Zjednoczone zaprosiły Władimira Putina na szczyt G20. Wyraził nadzieję, że rosyjski przywódca przyjmie zaproszenie i że będzie to dla niego okazja do rozmowy nie tylko z prezydentem Trumpem, ale również z innymi światowymi przywódcami. Szczyt ma się odbyć 14 i 15 grudnia br. w Miami na Florydzie.