Czarne chmury nad prywatnymi szkołami? "Miejsc nie było, nagle są"
Pani Anna po przeprowadzce z Krakowa do Warszawy próbowała zapisać córkę do prywatnej podstawówki. Wszędzie odbijała się od drzwi. W lipcu rozdzwoniły się telefony. Okazało się, że miejsca nagle są. Szczęśliwy traf, czy może zwiastun kryzysu na rynku? W szkołach twierdzą, że o kryzysie nie ma mowy.