Notowania

31-03-2017 (16:17)

Coraz mniej samorządności w samorządach

To nie my będziemy decydować o tym, kto i jak długo będzie rządził w naszym mieście i gminie, jakie szkoły powstaną w najbliższej okolicy i czego będą w nich się uczyć nasze dzieci. To o czym decydowali wybierani co cztery lata gospodarze lokalni, mają teraz przejąć urzędnicy nominowani przez rząd.

Podziel się
Dodaj komentarz

To nie my będziemy decydować o tym, kto i jak długo będzie rządził w naszym mieście i gminie, jakie szkoły powstaną w najbliższej okolicy i czego będą w nich się uczyć nasze dzieci. To o czym decydowali wybierani co cztery lata gospodarze lokalni, mają teraz przejąć urzędnicy nominowani przez rząd.

Wójt dolnośląskiej gminy gminy Warta Bolesławiecka - Mirosław Haniszewski - swój urząd sprawuje już od 27 lat. Jest jednym z najdłużej urzędujących samorządowców w Polsce. Ale nie jest też wyjątkiem. W całej Polsce ponad połowa prezydentów – 66 ze 107 – rządzi miastem ponad dwie kadencje. Jeszcze więcej samorządowców z długim stażem jest wśród wójtów i burmistrzów. Nikt jednak mandatu nie dostaje po znajomości. Wszyscy wybierani są w bezpośrednich wyborach lokalnych. A raczej byli wybierani, bo w przyszłym roku, większość z nich być może będzie musiała pożegnać się z urzędem. Samorządowe stanowisko – zgodnie ze zmianami proponowanymi przez rząd – będzie można sprawować jedynie przez dwie kadencje.

Kto chce decydować za wyborców?

– Nie ma spójnego, logicznego wytłumaczenia tego pomysłu. Bo dlaczego nie rozszerzyć tej możliwości także na posłów i senatorów? Dlaczego oni mogą sprawować swój urząd dłużej niż dwie kadencje? Osobiście odbieram to jako pewną formę negacji podstaw demokracji. Władze samorządowe wybierane są w wyborach bezpośrednich, powstaje więc pytanie: po co ktoś miałby zastępować wyborców w ich decyzjach? – denerwuje się Barbara Zalewska, z Białegostoku.

Podobnie przemyślenia ma Marcin Agatowski, mieszkaniec gminy Morawica w województwie świętokrzyskim.

– Z jednej strony nasz burmistrz dobrze realizuje swoje zadania, gmina się rozwija. Z drugiej – jako osoba działająca w organizacjach pozarządowych – widzę, że mogłoby być jeszcze lepiej. Nie było jednak dotychczas kandydata, który godnie zastąpiłby dotychczasowego burmistrza. Obawiam się też, że przy drugiej kadencji samorządowcy mogą przestać się starać, wiedząc, że za chwilę i tak będą musieli odejść – argumentuje.

Wprowadzenie zasady dwóch kadencji w samorządzie jest więc w opinii zarówno mieszkańców, jak i lokalnych władz niczym innym, jak odebraniem obywatelom prawa do decydowania o tym, kto i jak długo będzie reprezentował ich interesy.

– Najważniejsze jest nasze zdanie, bo to my wybieramy kandydata. Jeśli osoba dotychczas sprawująca urząd zyska nasze zaufanie, to wciąż będziemy na nią głosować. Jeśli nie, to nie ma znaczenia, ile kadencji mogłaby rządzić, przegra już po pierwszej – nie ma wątpliwości Magdalena Kowalczyk z Białegostoku.

- Lokalni urzędnicy powinni obawiać się lepszej oferty kontrkandydata, a nie końca kadencji – dodaje Łukasz Wojtczak z Kielc.

Europejski ewenement

Wprowadzenie dwóch kadencji byłoby rozwiązaniem wyjątkowym w skali europejskiej. Na 28 krajów tylko w dwóch występuje tego rodzaju ograniczenie. We Włoszech są to dwie pięcioletnie kadencje, w Portugalii – trzy czteroletnie. Europejska polityka zmierza raczej w przeciwnym kierunku ­– wzmacniania samorządów. Na Węgrzech kadencję więc wydłużono z czterech do pięciu lat.

Niepokój budzi także zapowiedź możliwości zgłaszania kandydatów na prezydentów miast, wójtów i burmistrzów tylko przez partie polityczne.

– Zadania realizowane dotychczas przez samorządy podlegały społecznej kontroli i jeśli ocena tej działalności była negatywna, samorządowcy nie dostawali od obywateli mandatu na kolejną kadencję. Odbieranie kompetencji gminom, powiatom i województwom oraz przekazywanie ich administracji centralnej, oddalonej od obywateli i niepoddanej ich kontroli, to odejście od zasad demokracji – nie ma wątpliwości Zygmunt Frankiewicz, Prezes Związku Miast Polskich.

_ _

Kurator podejmuje decyzje. Nie ponosi odpowiedzialności

Kolejna zmiana, która znacznie ograniczyła samodzielność władz lokalnych, to zwiększenie roli kuratora oświaty. Likwidacja gimnazjów wymusiła na tych ostatnich obowiązek zaplanowania do końca marca nowej sieci szkół. Konsultowane z dyrektorami, nauczycielami i rodzicami rozwiązania wymagają teraz akceptacji kuratora oświaty. Wcześniej potrzebna była tylko jego opinia. Co to oznacza dla rodziców jak i urzędników?

Taki scenariusz już ćwiczą w Łodzi, bo przyjętą przez Radę Miejską nową sieć szkół kurator zaopiniował pozytywnie, ale pod warunkiem wprowadzenia zmian.

– W dniu, w którym prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o reformie oświaty, rozpoczęliśmy konsultacje społeczne. Zaproponowaliśmy utworzenie – w miejsce wygaszanych gimnazjów – kilku nowych szkół podstawowych, liceum językowego oraz różne połączenia dotychczasowych podstawówek i gimnazjów. Tymczasem kurator próbuje wymusić na nas utworzenie dodatkowych szkół i sprzeciwia się liceum językowemu. A to już jest ingerencja w kompetencje samorządu – nie ma wątpliwości Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny za edukację.

Zdaniem łódzkiego samorządu tworzenie kolejnych szkół, w rejonach wskazanych przez kuratora, jest zbędne i nie było przedmiotem rozmów z mieszkańcami.

– Zza biurka podejmuje się decyzję, co jest dobre, a co złe. Kompromis, jaki wypracowaliśmy, jest zaburzony przez rozstrzygnięcie jednego urzędnika ­– denerwuje się Trela.

W Łodzi będzie więc obowiązywała dotychczasowa sieć 86 szkół podstawowych. Miasto nie zamierza też wycofywać się z decyzji o powołaniu nowych. Sprawę rozstrzygnie sąd administracyjny, bo tylko tam samorząd łódzki może zaskarżyć decyzję kuratora.

– Rząd dużo spraw chce scedować na samorządy, ale równocześnie chce nas kontrolować, odebrać swobodę w rozstrzyganiu tych spraw. To chęć posiadania maksymalnego wpływu przy jednoczesnym braku odpowiedzialności za podejmowane działania – zwraca uwagę Tomasz Trela.

Budujesz? Będziesz miał okazję pozwiedzać

To jednak nie koniec zmian w Polsce lokalnej. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa wraca do lansowanego już kilkakrotnie pomysłu zastąpienia powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego okręgowymi. Urząd okręgowy będzie obejmował kilka powiatów (obecnie jest 380 inspektoratów powiatowych, okręgowych ma być około 100). Efekt?

– Inwestor będzie musiał jeszcze dalej jeździć do urzędników z nadzoru budowlanego, co dodatkowo skomplikuje inwestycję – ostrzega Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich.

Podobny los spotka wkrótce powiatowe urzędy pracy. Rząd chce, aby podlegały one wojewodom, a nie – jak dotychczas – starostom.

Decyzja jest zaskakująca, bo to powiaty są odpowiedzialne za organizację szkół średnich, w tym zawodowych, i decyzje o uruchomieniu bądź nie nowych kierunków w szkołach mogły być dotychczas podejmowanie w zgodzie z potrzebami lokalnego rynku pracy. Wojewoda może o tym nie mieć pojęcia.

Ostatnia uchwalona właśnie przez sejm zmiana to ograniczenie reprezentacji samorządu w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej do jednej osoby, co sprawi, że lokalne władze stracą jakikolwiek wpływ na kształtowanie regionalnej polityki ochrony środowiska. Paradoks polega na tym, że pozostawiono w ustawie zapis, że Wojewódzkie Fundusze są samorządowymi osobami prawnymi. Samorządowymi bez samorządów...

– Wszystkie te zmiany oznaczają odejście od demokracji i ograniczanie praw obywateli do decydowania o swoich sprawach. Do tego proponowane są w atmosferze oskarżeń. Politycy, posługując się ogólnikami i epitetami w stylu „kliki”, próbują zdyskredytować samorządowców, zwłaszcza tych, którzy dłużej pełnią swoje funkcje – podsumowuje Andrzej Porawski. Zarzutów tych nie potwierdza resort sprawiedliwości, odpowiadając na pytania Prezesa ZMP w sprawie liczby prowadzonych spraw korupcyjnych (Prokuratura Krajowa informuje o jednym postępowaniu), a klub parlamentarny PiS informuje, że nie posiada informacji o patologiach w samorządach.

Partnerem artykułu jest Związek Miast Polskich

Tagi: związek miast polskich
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
31-03-2017

TomsPiS to PRL bis.

31-03-2017

jackjak zwykle dezinformacja, brednie i bzdety "money" w lewackim portalu WP!!! - ja np. nie życzę sobie żeby przez wiele lat "rządziły" … Czytaj całość

31-03-2017

porażkaale o co ten ferment??? przeciez pisland musi zabezpieczyć interesy swojego żelaznego elektoratu, czyli dawać kolejne pińcetplusy za głosy w wyborach. … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (67)

Wybrane dla Ciebie