Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Monika Rosmanowska
Monika Rosmanowska
|

Największe miasta w Polsce mają duży problem

165
Podziel się

Polskie miasta wyludniają się w rekordowym tempie. Z 39 metropolii liczących ponad 100 tysięcy mieszkańców pozostanie tylko 27. Co robią urzędnicy, by zatrzymać emigrację mieszczuchów?

Największe miasta w Polsce mają duży problem
(Agencja Gazeta)
bDeOEPsl

Zgodnie z prognozami GUS do 2050 roku polskim miastom ubędzie ponad 4 mln mieszkańców. Z 39 metropolii liczących powyżej 100 tys. pozostanie 27. Najszybciej wyludniają się Opole, Kielce i Łódź.

A Hel, który wydaje się ciekawym miejscem do życia, w ciągu ostatnich 15 lat stracił aż jedną trzecią mieszkańców. Powód?

Jest ich kilka. Jeden to demografia. Wyludnianiu sprzyja migracja zarobkowa. Mieszkańcy miast częściej niż ci ze wsi wyjeżdżają do pracy za granicę.

bDeOEPsn

Głównym problemem jest jednak to, że coraz chętniej wyprowadzamy się z miasta na wieś.

Eksperci mówią nawet o niekontrolowanej suburbanizacji, czyli powstawaniu zabudowy mieszkaniowej na obrzeżach miast lub poza ich granicami, gdzie nie ma dobrych dróg, szkół, przedszkoli, czy sklepów.

– To zjawisko na masową skalę. Dziesiątki tysięcy ludzi buduje domy na terenach, które nie są do tego przystosowane. Brak im wyposażenia w wystarczającą infrastrukturę techniczną i społeczną – ostrzega Wojciech Jarczewski, dyrektor Instytutu Rozwoju Miast.

Rozlewanie się miast jest możliwe, bo działający pod presją właścicieli wójtowie i burmistrzowie coraz chętniej przekształcają działki rolne w budowlane, do których dopiero trzeba doprowadzić wodociąg, kanalizację, często nawet drogę.

bDeOEPst

Tymczasem terenów budowlanych w kraju nie brakuje. W tej chwili plany zagospodarowania przestrzennego obejmują 30 proc. obszaru Polski. Objęcie planami innych terenów, na których studia przewidują rozwój spowoduje, że będzie ich jeszcze więcej.

Ci co zostają, płacą więcej

Niekontrolowana suburbanizacja obniża też atrakcyjność terenów zurbanizowanych, a więc tych, które mają potrzebną infrastrukturę.

– Z miast wyjeżdżają najbogatsi, często przeprowadzając się razem ze swoją firmą. Ich dzieci nie zmieniają jednak szkoły. A to oznacza, że zabierają dochody, wciąż generując koszty – tłumaczy Wojciech Jarczewski.

Utrzymanie miejskich dróg, kolei, wodociągów, kanalizacji czy sieci gazowych rozkłada się również na mniejszą liczbę mieszkańców, co zwiększa koszty. Miasta muszą podnosić ceny usług komunalnych, albo dopłacać z publicznej kasy, która też ma swoje ograniczenia.

bDeOEPsu

– Oczywiście jestem daleki od stwierdzenia, aby nie wyprowadzać się za miasto. Chodzi o to, by nowego miejsca do życia szukać w okolicach miasteczek i wsi, a nie w całkowitej głuszy – zaznacza Wojciech Jarczewski. – Słabo sterowalny proces rozlewania się miast jest problemem, choć w przypadku Polski dopiero stoimy u progu prawdziwej suburbanizacji – dodaje.

Chcąc zatrzymać mieszańców u siebie, władze miast inwestują w projekty rewitalizacyjne, zagospodarowanie terenów rekreacyjnych, rozwój komunikacji miejskiej, tworzenie żłobków i przedszkoli, programy stypendialne dla studentów czy budownictwa społecznego. Wszystko po to, by życie w mieście było bardziej komfortowe, a co za tym idzie atrakcyjne.

Komfort, ale nie pod własnym dachem

Problem w tym, że aby tak było, Polacy muszą mieć dostęp do tanich mieszkań. Tymczasem te, które powstają, są budowane głównie przez prywatnych inwestorów i sprzedawane po cenach rynkowych.

Według danych GUS w 2016 roku w całym kraju oddano do użytku ponad 162,7 tys. mieszkań i rozpoczęto budowę kolejnych 174 tys. Deweloperzy wprowadzili na rynek ponad 78,4 tys. lokali. Budownictwo komunalne, społeczne czynszowe i zakładowe to jedynie 3382 mieszkania. A to często jedyna alternatywa dla tych, których nie stać na drogie kredyty hipoteczne. Rozwiązaniem problemu może być rządowy program „Mieszkanie Plus”, oferujący tanie mieszkania na wynajem z możliwością dojścia do własności po 30 latach użytkowania.

bDeOEPsv

Zarządzający programem BGK Nieruchomości do składania ofert sprzedaży gruntów zaprosił samorządy kilkudziesięciu miast. Warunek to m.in. możliwość wybudowania na danym terenie co najmniej 150 mieszkań w zabudowie wielorodzinnej oraz przyłączenia do istniejących sieci uzbrojenia terenu.

Razem łatwiej oszczędzić

Samorządy chcąc zachęcić mieszkańców do pozostania w mieście, coraz chętniej wprowadzają też nowoczesne rozwiązania dotyczące transportu, ekologii, energetyki, budownictwa czy nowego sposobu komunikacji z obywatelami.

I tak np. w Bydgoszczy na wszystkich przystankach zamontowano ekrany LCD, na których wyświetlany jest rozkład jazdy, Lublin znacząco rozbudował sieć światłowodową, Inowrocław i Toruń wprowadziły rejestr wszystkich umów, co oznacza, że każdy mieszkaniec może się dowiedzieć, kto np. wykonuje remont miejscowej szkoły, Tarnów, dzięki geodezyjnej e-usłudze, umożliwił mieszkańcom dostęp do dokumentów, map i zaświadczeń pochodzących z zasobu geodezyjnego i kartograficznego bez wychodzenia z domu, a w Sopocie za zarejestrowanie pojazdu czy wydanie prawa jazdy zapłacimy online.

Smart City dba też o środowisko. Dobrym przykładem jest np. Lublin, który wspólnie ze Świdnikiem wprowadził system Lubelski Rower Miejski, drugi co do wielkości w Polsce.

bDeOEPsw

Miasta coraz częściej łączą siły. Przykładami są nie tylko metropolie, ale także inne aglomeracje, np. Aglomeracja Kalisko-Ostrowska, czyli gminy i powiaty powiązane z Kaliszem i Ostrowem Wielkopolskim, tworzące wspólny obszar funkcjonalny obu miast. Bardzo prężnie działa zwłaszcza Aglomeracja Wałbrzysko-Świdnicka.

Aglomeracje te realizują programy subregionalnych Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, czyli wspólnych inwestycji w transport publiczny, termomodernizacji budynków użyteczności publicznej, rewitalizacji czy edukacji.

Skąd wziąć wkład własny?

Wyludnianie się miast to niejedyny problem polskich miast. W przededniu kolejnej unijnej perspektywy finansowej samorządy mogą mieć problem z zabezpieczeniem wkładu własnego, który jest wymagany przez Unię przy dofinansowaniu lokalnych inwestycji.

Lokalnym włodarzom ręce wiąże Indywidualny Wskaźnik Zadłużenia, czyli zapisany w ustawie o finansach publicznych limit, który w założeniu miał zapewniać dostosowanie poziomu zadłużenia do możliwości jego spłaty. Niestety wzór ten jest wadliwy i zupełnie nie oddaje rzeczywistej zdolności kredytowej miast.

– W najtrudniejszej sytuacji są miasta na prawach powiatu. Ich maksymalne zadłużenie przypadnie na lata 2018-2019, a więc czas, gdy powinny być realizowane kolejne inwestycje finansowane z unijnej kasy – twierdzi Jan Maciej Czajkowski, eskpert ds. finansów miast w Związku Miast Polskich.

Kilkanaście największych miast, w większości o znacznych możliwościach rozwojowych, z uwagi na błędną konstrukcję obecnie obowiązującego wskaźnika indywidualnego zadłużenia, będzie w najbliższych kilku a nawet kilkunastu latach miało - głównie z tego właśnie powodu - sztucznie ograniczone w wysokim stopniu możliwości spłacania zobowiązań, zaciąganych na realizowanie nowo planowanych przedsięwzięć.

Jak rozwiązać ten problem? Jednym ze sposobów jest odroczenie spłaty części długu, co jednak podroży koszty jego obsługi.

Drugi sposób to realizacja niektórych inwestycji za pośrednictwem miejskich spółek. Ten mechanizm wykorzystują m.in. Wrocław i Lublin.

Trzecie rozwiązanie - rzadko stosowane - to budowanie partnerstw publiczno-prywatnych.

Mocno zadłużony Słupsk ma jeszcze inny pomysł. W pierwszej kolejności chce realizować projekty, które mogą liczyć na dofinansowanie powyżej 60 proc.

– Wtedy zobowiązania zaciągnięte przez miasto na finansowanie wkładu własnego lub prefinansowanie wydatków na poczet przyszłej refundacji, nie wchodzą do wskaźnika zadłużenia. Źródeł pokrycia wkładu własnego szukamy także w dochodach własnych, wprowadzając plany oszczędnościowe, zmiany strukturalne w urzędzie, tworząc grupy zakupowe czy walcząc o zwiększenie środków na realizację zadań zleconych miastu – tłumaczy Karolina Chalecka z Gabinetu Prezydenta Miasta Słupska.

Od dawna mówi się także o konieczności zmiany algorytmu wyliczającego Indywidualny Wskaźnik Zadłużenia.

– Niestety proponowana obecnie przez resort finansów zmiana wzoru jeszcze pogorszy obecną sytuację – sztuczny i błędny wskaźnik zamiast wyznaczać granicę bezpieczeństwa będzie stanowił nieracjonalną barierę rozwoju – ostrzega Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich.

Partnerem artykułu jest Związek Miast Polskich

bDeOEPsO
związek miast polskich
KOMENTARZE
(165)
ziom
3 lata temu
Jakim trzeba być tępym żeby nie rozumieć albo udawac ze się nie rozumie! ,miasto umieszcza ekrany lcd na przystankach za publiczne pieniądze na jaka cholerę dopóki w Polsce będzie się zarabiać jak się zarabia ludzie będą wyjezdzac i żadne cuda na kiju czy na przystanku ich nie zatrzymają ! kropka
W
3 lata temu
No i zdziwieni są? Ja w UK kupiłem dom za 100tyś funtów. U mnie w mieście rodzinnym o podobnej ilość mieszkańców kosztuje podobnie lub więcej. W Polsce zarabiałem 5 razy mniej. Jak pani posieł bo inaczej jej nie można nazwać wypowiada się, że w Polsce nie można wyżyć za 6 tyś pln to normalni ludzie jak się czują? Nigdy nie wrócę do tego chorego kraju. Pozdrawiam
jak
3 lata temu
Opustoszały już jakieś 8-10 lat temu. W moim 130 tyś kiedyś mieście w samym centrum jedynie kredyty i apteki!
bDeOEPsP
Wojt
3 lata temu
A jak zostaw w mieście niby ? Z żona i dzieckiem wynajmować 45 m w Gdańsku to koszt ponad 2000 złotych. Przy wspólnych zarobkach 4000 jak sie utrzymać ???? :-/ grzebią ludzi żywcem. Opcja wyjazdu za granice dalej najbardziej aktualna :-/
eros
3 lata temu
jak ktoś ma dać 6000-8000 zł za m2 mieszkania, często na zadupiu, to woli wybudować dom ponosząc koszt 2000-3000 za m2, a działki też szuka na zadupiu bo te w mieście kosztują tyle co dom albo więcej
Najnowsze komentarze (165)
Jacek
3 lata temu
Jestem z Wrocławia i znam realia bo wybudowałem dom w granicach miasta. Mieszkańców lawinowo przybywa. Znalezienie działki z planem i o uregulowanym statucie prawnym jest możliwe tylko gdy mamy ponadprzeciętne środki finansowe. Wrocław naturalnie się rozrasta ,bo ludzie chcą gdzieś mieszkać. Deweloperzy Jadą pełną parą i wykupują grunty. Ponieważ jest coraz ciaśniej a planów zagospodarowania brak ,Ludzie budują się w gminach przyległych, które już dawno powinny zostać wcielone do miasta i objęte planem, bo istnieje tam gęsta zabudowa miejska a po rolnikach nie ma już śladu. Pisanie że miasta się wyludniają w kontekście Wrocławia jest żałosnym brakiem profesjonalizmu dziennikarskiego. Te kolejne hektary powierzchni biurowych i handlowych to zapewne błąd inwestycyjny? otóż nie! We Wrocławiu nie sposób zaparkować bez kłopotu nawet w dzień powszedni przed jednym z takich centrów.
paranoik
3 lata temu
Czyli 110 000 mieszkańców to metropolia? :D Raczej trochę większa wioska...
killer
3 lata temu
Filozoficznie, a PO CO miasta? Historycznie powstały jako miejsca OBRONY przed atakami koczowniczych hord oraz niesprzyjającą naturą, to raz. Dwa, potem, były rezerwuarem siły roboczej dla SKONCENTROWANEGO przemysłu. Czy w dobie Internetu, komórek, rozwiniętych sieci kurierskich, braku wojen, powszechnego dostępu do energii, KTÓRAKOLWIEK z tych funkcji miast ma NADAL sens? Ja twierdzę, że miasta to przeszłość, groźna, bo skupiska ludzi to AGRESJA (zbadane na szczurach).
dfd
3 lata temu
Nasz kraj jest na dorobku ludzie młodzi mają pensje niskie co za tym idzie nie stać ich na mieszkanie, ziemię itd Pensje mamy wschodnie, a ceny zachodnie.
fr
3 lata temu
tylko zapomniał Pan redaktor dodać że często Ci co się wyprowadzili na wieś - nadal mają mieszkanie w mieście (i je wynajmują) - płacąc podatki za nieruchomość który trafia do gminy.
Chcę sprawied...
3 lata temu
Dlaczego wyprowadzają się z miasta? Cena za mieszkanie / ziemi pod budowę/ szeregówkę jest od kilkunastu do kilkudziesięciu razy mniejsza niż w mieście - to decyduje. Przykład 1 - kuzynka w Krakowie kupiła mieszkanie 48m2 (2 pokoje za 430000) w nowym, budownictwie, druga kuzynka w tym samym roku kupiła nową szeregówkę 108m2 w Wieliczce za 450000) Przykład 2 - Katowice sam rozglądam się za gruntem pod budowę lub szeregówką: grunt to koszt 210000-250000 lub szeregówka stan surowy 460000, w tym samym czasie 2 kolegów zdecydowało się na budowę - pierwszy Imielin, drugi Bieruń Stary(miejscowości koło Katowic - 15 km) pierwszy dom 168m2 + ziemia 1200m2 koszt wszystkiego na gotowo to 360000, drugi dom 160m2 przy czym wykończył tylko jedno piętro 80m2 na gotowo + ziemia 1800m2 to 250000 Jak widać różnica kolosalna - zaznaczam, że w każdym wypadku ludzie pracują w miejscowościach skąd się wprowadzili + dzieci chodzą do tych samych szkół - logistycznie po ogarniali to z innymi sąsiadami i na zmianę dowożą i odbierają dzieci. Pazerność powoduje taką emigrację - bo np. w Katowicach to miasto sprzedawało działki 600m2 po 250000 - oczywiście się sprzedały na pniu niemniej na 22 działki które były sprzedawane w miejscu gdzie byłem zainteresowany to właścicieli jest tylko 12 (3 mają po 3 i 2 kupiło 2).
Olo
3 lata temu
Ja mieszkam na wsi ponad 20 lat i cieszę się że moje dzieci nie mieszkają w mieście.
777
3 lata temu
Niemozliwe...podobno po meldunkach widac, ze wszyscy chca wracac :-)
bDeOEPsH
AJE
3 lata temu
powinno być tak, że mieszkaniec miasta ma przywileje z tytułu mieszkania w mieście, a ten kto wyprowadził się z miasta i korzysta z infrastruktury miejskiej powinien za nią dodatkowo płacić. jeśli tak nie będzie, to miasta będą biednieć i nie będą mogły zaspokajać potrzeb "mieszczuchów". przykład-osoby spoza miasta zapisujące dzieci do przedszkoli, szkół, domów kultury powinni płacić dodatkową kasę, do tego drobne opłaty za wszelkie przejazdy po mieście, podwójnie płatne parkingi itd itp
WODNIK
3 lata temu
POLITYCY RÓŻNYCH OPCJI I SZCZEBLI ,ORAZ PASOŻYT- KLER, BUDŻETU NARODOWEGO BOJĄ SIĘ ŻE NIE BĘDZIE MIAŁ KTO NA NICH PRACOWAĆ. CZAS SIE KOŃCZY DLA OBIBOKÓW I PASOŻYTÓW.
Piotr
3 lata temu
Ludzie wyjeżdżają, bo mają dość korupcji i złodziejstwa
aga
3 lata temu
mamy taki dobrobyt w kraju dzięki złodziejskiemu PO i obecnemu dobrodziejowi PIS nawet 500+ nie zatrzyma
aaa
3 lata temu
No, to dlatego miasta nie inwestują w komunikację miejską, a ceny biletów windują w górę. dodatkowo drogi zakorkowane, a parkingów bezpłatnych coraz mniej ! Na koniec płacz, że ludzie mają dość i uciekają ! Dziwne ? Ależ nie !
Zygmunt
3 lata temu
Ceny mieszkań w miastach są chore! Za betonową klitkę, trzeba zadłużyć się na 30 lat!? Współczesne niewolnictwo kwitnie. Przeniosło się z pańszczyźnianych czworaków do betonowych mjast.
...
Następna strona