Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Samorządy idą do sądu. Skarżą reformę oświaty

Fot. fotolia//kzenon

Lokalni gospodarze w całej Polsce coraz częściej będą spotykać się z kuratorami oświaty na sali sądowej. Spór dotyczy gimnazjów, które zlikwidowała reforma oświaty. Kłopot w tym, że zdania w tej sprawie są jednak mocno podzielone.

Przyczyną konfliktu, który wpłynie na pracę nauczycieli w całej Polsce czy dzieci, które wciąż nie wiedzą, gdzie we wrześniu pójdą do szkoły, jest reforma oświaty, która przywróciła 8-letnie szkoły podstawowe.

Z mapy polskiej edukacji znikają gimnazja. Samorządy muszą opracować nową sieć szkół. Dotychczasowe zespoły złożone z 6-letnich podstawówek i gimnazjów z automatu będą 8-letnimi podstawówkami, a pozostałe gimnazja będą zlikwidowane (niektóre mogą być przekształcane w szkoły podstawowe, licea, technika, czy szkoły branżowe). Dotyczy to ponad 3 tys. placówek.

Do końca marca rady gmin miały podjąć uchwały w tej sprawie. By to było możliwe, samorządy musiały uzyskać pozytywną opinię (czytaj: zgodę) rządowego urzędnika - kuratora oświaty. I tu zaczynają się problemy.

Kuratorzy w całym kraju często opiniowali decyzje samorządów negatywnie lub warunkowo pozytywnie - narzucając poprawki i zmiany. A poprawek było bardzo dużo. Tylko na Śląsku aż 46 proc. to opinie pozytywne warunkowe.

W odpowiedzi samorządy – zgodnie z narzędziami, w jakie wyposażyło ich nowe prawo – o rozstrzygnięcie sporów zaczęły zwracać się do wojewódzkich sądów administracyjnych.

Skargę na decyzję kuratora złożyły władze m.in. gminy Żarki i Będzin w województwie śląskim oraz Zambrów na Podlasiu. A gmina Błaszki w województwie łódzkim w ogóle zdecydowała się nie uchwalać nowej sieci. Radni nie chcą się bowiem podpisywać pod likwidacją gimnazjów.

Sopot idzie do ministra

Sopot na decyzję Pomorskiego Kuratora Oświaty złożył zażalenie do Ministerstwa Edukacji Narodowej. To pierwszy krok w tym sporze, bo jeśli MEN – co jest bardzo prawdopodobne – podtrzyma stanowisko kuratora, samorząd skieruje sprawę do sądu administracyjnego. Kością niezgody jest Zespół Szkół Handlowych w tym mieście, który ma zostać przeniesiony do budynku po zlikwidowanym gimnazjum.

Segregowanie śmieci ma sens?

Tak, dbam w ten sposób o swoje środowisko
Segreguję, choć nie jestem pewien, czy warto to robić
Tak, ale opłata za odbiór odpadów niesegregowanych powinna być wyższa
Nie, bo opłata za odbiór segregowanych odpadów jest za wysoka
Nie mam możliwości segregowania odpadów

dziękujemy za oddanie głosu

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Kurator uznał jednak, że planowana zmiana wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo młodzieży, która będzie musiała przemieszczać się między dwoma budynkami (choć dziś zajęcia w szkole są prowadzone w trzech lokalizacjach). Nietrafiony jest także argument, że w nowej szkole nie ma wystarczającej liczby pracowni informatycznych.

– Tylko zajęcia dla jednego lub dwóch kierunków będą realizowane w innym miejscu. Także plan lekcji może być ułożony w taki sposób, by wszystkie zajęcia zaplanowane w danym dniu odbywały się w jednej lokalizacji. Oba budynki są położone w bezpośrednim sąsiedztwie przystanków SKM – zapewnia Piotr Płocki, naczelnik wydziału oświaty sopockiego magistratu.

Władze Sopotu nie widzą również problemu z dostosowaniem sal lekcyjnych i pracowni informatycznych w nowym budynku. Zajęcia w budynku po gimnazjum miałyby się rozpocząć dopiero 1 września 2018 roku. Skąd więc takie stanowisko kuratora? Nie wiadomo.

– Nie widzimy żadnych trudności, ani przeszkód technicznych, finansowych czy organizacyjnych, które nie pozwoliłyby nam zdążyć na czas. Do rozpoczęcia roku szkolnego wszystkie pomieszczenia zostaną przygotowane. Chcemy też przeznaczyć 2,5 mln zł unijnej dotacji na wyposażenie szkoły w nowoczesne pracownie zawodowe – zapowiada Piotr Płocki.

Decyzja bez analizy

Łódź i Dąbrowa Górnicza poszły o krok dalej i urzędniczą decyzję zaskarżyły do sądów administracyjnych. W Łodzi poszło o proponowane przez kuratora utworzenie dodatkowych szkół podstawowych i sprzeciw wobec nowego liceum językowego.

– Działania kuratora, to ingerencja w kompetencje samorządu. Kompromis, jaki wypracowaliśmy z dyrektorami, nauczycielami i rodzicami, jest zaburzony przez rozstrzygnięcie jednego urzędnika – denerwuje się Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny za edukację.

W Dąbrowie Górniczej sprawa także rozbija się o nowe szkoły podstawowe, które na wniosek kuratora miałyby funkcjonować tuż obok już istniejących.

­– Opracowanie nowej sieci szkół poprzedziły miesiące analiz, ze szczególnym uwzględnieniem tego, ilu obecnych uczniów są w stanie pomieścić szkolne budynki. Dodatkowo wzięliśmy po uwagę dane demograficzne, czyli to, jak w najbliższych latach kształtować się będzie liczba dzieci w poszczególnych rocznikach. Ale to wszystko nie spotkało się z pozytywną opinią kuratorium – przyznaje Zbigniew Podraza, prezydent Dąbrowy Górniczej. – Rozwiązania zaproponowane przez kuratora pociągają za sobą daleko idące skutki. 1 września mamy otworzyć trzy nowe szkoły podstawowe zlokalizowane w pobliżu szkół już istniejących. Ze względu na małą liczbę uczniów, żadna z nich nie będzie w pełni wykorzystana, a wyremontowane budynki z nowoczesnym zapleczem będą świeciły pustkami – dodaje.

Kurator zablokuje unijne dotacje?

Samorządowcy podkreślają, że prowadzenie szkół jest ich zadaniem własnym. Po wygaszanych gimnazjach zostają puste budynki, które trzeba wykorzystać, zapewniając miejsca pracy.

– Patrząc na decyzje kuratora, można zauważyć, że realizuje on konkretną politykę: tam, gdzie wygaszane są gimnazja, powinny jego zdaniem powstawać szkoły podstawowe. I w pewnych przypadkach takie rozwiązanie będzie racjonalne, a w innych zupełnie nieuzasadnione – zwraca uwagę Piotr Płocki. – W ślad za zwiększeniem kompetencji kuratora powinna pójść większa odpowiedzialność. Brak pozytywnej opinii to w przypadku Sopotu wstrzymanie realizacji projektu unijnego. Subiektywna i pozbawiona merytorycznych przesłanek decyzja niesie za sobą poważne skutki dla gminy i sopockiej oświaty – dodaje.

Podobnego zdania jest wiceprezydent Trela. – Rząd dużo spraw scedował na samorządy, ale równocześnie chce nam odebrać swobodę w ich rozstrzyganiu. To chęć posiadania maksymalnego wpływu przy jednoczesnym braku odpowiedzialności za podejmowane działania – zwraca uwagę.

– W mojej ocenie kurator wykroczył poza swoje kompetencje i postępuje wbrew interesom mieszkańców Dąbrowy Górniczej – wtóruje Zbigniew Podraza.

Stanowisko samorządowców popiera Związek Miast Polskich, organizacja skupiająca blisko 300 miast.

– Nie akceptujemy uzależnienia decyzji gmin dotyczących sieci szkół od zgody kuratora. To zwiększenie kompetencji organu, który nie ponosi żadnej odpowiedzialności, w tym finansowej, za realizację zadań dotyczących prowadzenia szkół – mówi Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, prezes Związku Miast Polskich.

Szef ZMP przypomina, że większość ankietowanych miast w Polsce uważa, że trzeba w tej sprawie wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego. Ponad trzydzieści deklaruje, że zrobi to w najbliższym czasie rada miasta. Kłopot w tym, czy i kiedy Trybunał w ogóle zajmie się tą sprawą.

Partnerem artykułu jest Związek Miast Polskich

Czytaj także
Polecane galerie
.....................
2017-04-24 16:00
Wogóle po co tą reforme robili teraz jak i przed 99
polok
2017-04-22 08:29
wreszcie robią jak trzeba
niezdziwiony
2017-04-22 06:53
bo tam rządzi po-psl. Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Kampania samorządowa się rozpoczęła.
Pokaż wszystkie komentarze (33)