Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Duda w Niemczech. "Nie ma ekonomicznego powodu dla Nord Stream 2"

Duda w Niemczech. "Nie ma ekonomicznego powodu dla Nord Stream 2"

Fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Nie ma ekonomicznego powodu dla budowy gazociągu Nord Stream 2 - mówił w sobotę w Monachium prezydent Andrzej Duda. Podkreślał, że partnerstwo w Unii Europejskiej oznacza dla niego wzajemny szacunek dla interesów krajów.

Aktualizacja: 13.02.2016 godz. 17:04

Polski prezydent podczas tzw. debaty prezydenckiej w ramach 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa podkreślił, że Polska była przeciwko budowie pierwszego gazociągu Nord Stream, jednak ten sprzeciw pozostał bez odzewu.

- Teraz słyszymy, że to tylko problem prywatnego biznesu - podkreślił.

W ocenie prezydenta kwestia budowy gazociągu Nord Stream 2 jest problemem politycznym, a nie ekonomicznym. Zaznaczył, że nie ma ekonomicznego powodu, dla którego ta inwestycja powinna być realizowana. Zwrócił uwagę, że istnieją już połączenia gazowe między Rosją i Europą.

- Dlaczego Niemcy chcą budować kolejną inwestycję wbrew interesom Polski i innych krajów - pytał. Zaznaczył, że prawdziwym partnerstwem jest szacunek dla interesów krajów.

W piątek premier Beata Szydło podczas wizyty w Niemczech odnosiła się do budowy gazociągu. - Niepokoi nas wsparcie udzielane przez niektóre kraje projektowi Nord Stream 2, który jest sprzeczny z celami UE - mówiła w Berlinie premier Beata Szydło. Więcej - tutaj.

Z udziałem polskiego prezydenta Andrzeja Dudy w sobotę rozpoczęła się debata w ramach 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Biorą w niej udział także prezydenci Ukrainy, Finlandii, Litwy oraz przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa to forum dyskusji o polityce bezpieczeństwa, obecnych i przyszłych wyzwaniach w tym obszarze.

Poroszenko: ten projekt uzależnia Europę od rosyjskiego gazu

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko na 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w sobotę ostro skrytykował plany budowy nowej niemiecko-rosyjskiej magistrali gazowej Nord Stream 2. - Nord Stream ma tylko jeden polityczny cel: uczynić Europę bardziej zależną (od rosyjskiego gazu) i osłabić Ukrainę, Słowację i inne kraje, a także Chorwację. Silna reakcja na plany Nord Stream 2 wzmocni całą Europę - przekonywał prezydent Ukrainy.

- Powinniśmy stawiać interesy Unii Europejskiej na pierwszym miejscu - mówił ukraiński polityk. Jego zdaniem inwestorzy powinni zainwestować środki w modernizację ukraińskiej sieci przesyłowej zamiast "wkładać 20 mld dolarów w Nord Stream".

Poroszenko poparł w dyskusji prezydenta Andrzeja Dudę, który wcześniej w swoim wystąpieniu skrytykował plany budowy nowego gazociągu z Rosji do Niemiec.

Poroszenko zarzucił prezydentowi Władimirowi Putinowi tworzenie "alternatywnej Europy" i wspieranie prawicowo-populistycznych ugrupowań na Zachodzie. - Alternatywna Europa, którą cechują brak tolerancji, brak szacunku dla praw człowieka, religijny fanatyzm, homofobia, ma jednego przywódcę, a jego nazwisko brzmi Putin - powiedział Poroszenko. - Panie Putin, to nie jest ukraińska wojna domowa, to jest pańska agresja - mówił prezydent Ukrainy, odnosząc się do sytuacji w Donbasie.

Miedwiediew mówi o nowej zimnej wojnie między Rosją a Zachodem

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew w wystąpieniu na forum 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w sobotę obarczył Zachód odpowiedzialnością za nową zimną wojnę pomiędzy jego krajem a Zachodem. - Od końca pierwszej zimnej wojny upłynęło ćwierć wieku - powiedział Miedwiediew.

Premier Rosji przypomniał wystąpienie w 2007 roku w Monachium prezydenta Władimira Putina. Jak powiedział, Putin ostrzegał wówczas przed negatywnymi skutkami "ideologicznych stereotypów i podwójnej moralności Zachodu".

- Czy byliśmy wówczas zbyt pesymistyczni? - pytał Miedwiediew. - Z przykrością muszę stwierdzić, że sytuacja jest dziś jeszcze bardziej poważna; od roku 2007 sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Duża jednolita Europa nadal nie powstała - dodał rosyjski polityk. Jego zdaniem Europa "znajduje się w obliczu klęski migracyjnej".

- Relacje między Unią Europejską a Rosją są zepsute, na Ukrainie toczy się wojna domowa - ocenił.

- Uważam, że nie jest sytuacją normalną, że na wielu płaszczyznach dialog uległ zerwaniu - powiedział Miedwiediew.

Premier ostro skrytykował NATO, Europę i Amerykę za przedstawianie Rosji jako największego zagrożenia dla pokoju.

- Mój kolega (Jens) Stoltenberg właśnie to zademonstrował - podkreślił Miedwiediew, odnosząc się do wcześniejszego wystąpienia sekretarza generalnego NATO. Prawdziwe zagrożenia są gdzie indziej - zaznaczył rosyjski polityk, wskazując na Ukrainę, Bałkany, Mołdawię i terroryzm.

Miedwiediew skrytykował sankcje nałożone przez Zachód na Rosję po aneksji Krymu. - Ta droga prowadzi donikąd" ostrzegł, zwracając uwagę, że sankcje szkodzą nie tylko Rosji, lecz także krajom, które je wprowadziły.

Miedwiediew obarczył władze w Kijowie odpowiedzialnością za nierealizowanie postanowień z Mińska. Jego zdaniem Ukraina nie zmieniła konstytucji, zwleka z decentralizacją kraju oraz z amnestią. Rosja wykazuje "dużą elastyczność", lecz "nie jest w stanie wypełnić za Ukrainę jej zobowiązań" - powiedział premier Rosji.

Duda o słowach Miedwiediewa

Polski prezydent uważa, że biorąc pod uwagę ostatnie działania zbrojne Rosji o charakterze ofensywnym, które "niewątpliwie mają charakter pewnego działania imperialnego", Rosja, mówiąc o powrocie do zimnej wojny, mówi o własnych działaniach. W tym kontekście wymienił: zaangażowanie sił rosyjskich w wojnę w Syrii i agresję na Ukrainę, "wręcz prowokacyjne ćwiczenia" wojskowe u granic NATO, dozbrajanie wojsk w obwodzie kaliningradzkim i rozmieszczanie tam nowych rakiet.

- Rosja mówi o tym, że wraca do retoryki zimnowojennej, wraca do zimnej wojny, co oznacza, że próbuje podważyć ład, który ukształtował się w Europie - dodał. - To jest właśnie to, wobec czego cała wspólnota światowa, zwłaszcza w aspekcie naruszania prawa międzynarodowego, powinna w sposób zdecydowany powiedzieć "nie" - podkreślił Duda. Dodał, że powinno się to spotkać z adekwatną reakcją UE i NATO. Jak mówił, jest to kwestia sankcji i zdecydowanej polityki.

Prezydent podkreślił, że z Rosją należy prowadzić dialog, ale musi on być konstruktywny, "realizowany z pozycji partnerskiej". Ocenił także, że tylko rzeczywista obecność sił Sojuszu Północnoatlantyckiego może zapewnić skuteczną politykę odstraszania, która zapobiegnie dalszym imperialnym działaniom ze strony Rosji.

Zaznaczył, że lipcowy szczyt NATO w Warszawie powinien być decyzyjny, wszechstronny oraz skierowany w przyszłość. - Dla mnie to oznacza zwiększenie obecności sił Sojuszu Północnoatlantyckiego na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej i Polski - powiedział prezydent.

- Chciałbym, aby znalazły się tutaj stałe bazy sprzętowe Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale także, aby zaistniała - i by w tej materii podjęte zostały decyzje - stała obecność sił NATO - mówił Duda. Podkreślił, że obecność ta nie musi polegać na ,,stałych bazach, w których są stałe, permanentnie przebywające jednostki wojskowe". - To może być obecność o charakterze rotacyjnym, ale ta rotacja musi być na tyle intensywna, by w praktyce oznaczała stałość. Żołnierze rotują, ale stała, istotna liczba żołnierzy Sojuszu cały czas znajduje się na naszym obszarze, gwarantując bezpieczeństwo - powiedział prezydent.

Pytany o ewentualne zaangażowanie Polski w działania wojskowe na południu Europy w związku z zagrożeniem terroryzmem, odparł: - Jestem jak najdalej od jakiejkolwiek decyzji, by gdziekolwiek wysyłać polskich żołnierzy. Natomiast pamiętajmy o tym, że jesteśmy członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jeżeli chcemy, by nas w NATO poważnie traktowano, by respektowano nasze oczekiwania wobec Sojuszu, to musimy rozumieć, że inne państwa członkowskie Sojuszu również mają swoje obawy i interesy w innych częściach Europy czy świata.

Prezydent podkreślił, że są różne formy wspierania NATO. - Pan minister (obrony Antoni Macierewicz) mówił swego czasu o tym, że moglibyśmy wysłać tam jakąś niewielką liczbę naszych myśliwców F-16 do wsparcia misji obserwacyjnych w rejonie konfliktu w Syrii - powiedział.

Zaznaczył, że o kwestiach związanych ze wzmocnieniem wschodniej i południowej flanki chce dyskutować podczas lipcowego szczytu NATO. - Jakie decyzje w tym przedmiocie zapadną, jest sprawą otwartą i nie będę tu absolutnie wychodził naprzód - podkreślił.

Pytany o deklarację szefa MON w sprawie udziału Polski w koalicji przeciwko dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), Duda odparł: - Być może pewne wypowiedzi są nadinterpretowane. Dzisiaj nie ma absolutnie takich postanowień. To są kwestie otwarte, o których będziemy dyskutowali na forum Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W środę Macierewicz zapowiedział, że Polska będzie współuczestniczyć w działaniach przeciwko dżihadystom z IS. Zadeklarował, że szczegóły zostaną ustalone w najbliższych tygodniach, a wstępnie mówiono o działaniach rozpoznawczych i szkoleniowych.

Prezydent podkreślił, że Polska chce mieć dobre relacje z sąsiadami, ale muszą one opierać się na partnerskich stosunkach. Zwrócił też uwagę, że problemem jest np. budowa gazociągu Nord Stream 2. - Mam nadzieję, że Komisja Europejska podejmie w tej sprawie zdecydowane działanie, a ściślej mówiąc, że przyjmie tutaj rozwiązanie negatywne (...) - powiedział Duda.

Poinformował, że w trakcie monachijskiej konferencji odbył dwa spotkania bilateralne - z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką na temat sytuacji w tym kraju, a z premierem Francji Manuelem Vallsem rozmawiał o wojnie w Syrii, kwestiach zakupu uzbrojenia, a także o realizacji korzystnych projektów gospodarczych.

Mówił, że jego rozmowy dotyczyły także kwestii związanych z migracją. - Tutaj jest zasadniczo zgoda między państwami, że pierwszymi działaniami, które muszą być w zdecydowany sposób podjęte, są uszczelnienie zewnętrznych granic UE i wsparcie dla państw, w których znajdują się obozy dla uchodźców - powiedział Duda. Ocenił, że panuje sceptyczne nastawienie wobec kwotowej relokacji uchodźców.

Według prezydenta klucz do rozwiązania problemu fali migracyjnej leży poza Europą. - W moim osobistym przekonaniu (...) tu powinno być szersze zainteresowanie ONZ, by rozwiązać problem konfliktu w Syrii - dodał.

Prezydent Duda zapowiedział, że ,,w najbliższym czasie" zwoła inauguracyjne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. - Rada będzie miała taką mniej więcej koncepcję jak dotychczas, żeby wszystkie siły polityczne były w niej reprezentowane, czyli żeby miała ona charakter pluralistyczny - powiedział.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
kobuz#
91.113.115.* 2016-02-16 09:47
Panie Prezydencie !!!

Widziałem to Pańskie wystąpienie i muszę przyznać, ze było one bardzo słabe (pomijam słabą znajomość j. angielskiego) i nie miał Pan żadnych szans (nie przygotowany do tej konferencji) umocnić swojej taktyki przeciwko argumentom Pana Schulz`a. Wyrażać się tylko ogólnikami (jak szkodzi Słowacji, szkodzi Ukrainie), a nie liczbami, np ile kosztuje North Stream II na przeciw kosztom rozbudowanej już siatki rurociągów na Ukrainie i Słowacji?. Dzisiaj UE wspomaga Ukrainę (i słusznie), żeby jutro Ukraina mogla nic nie zarabiać na tranzycie gazu z Rosji (rocznie są to 2 miliardy a w przypadku Słowacji są to 500 milionów $), przecież to jest chore i na to trzeba wskazać urzędnikom UE. Albo wskazać na nie w pełni już wykorzystany w 60%- tach North Stream I. To jest slaby punkt UE, która nieefektywnie wspomaga, kosztowna politykę i należałoby wskazać te wady polityki UE. Należałoby dodać, ze ten Projekt (North Stream II) godzi w dywersyfikacje Unii od jednego zaopatrzenia. Trzeba by było przypomnieć, ze właśnie z tego powodu UE odmówiła, (wręcz unieważniła ważne już umowy międzynarodowe Rosji, Austrii i Bułgarii) projekt South Stream, gdzie Niemcy byłyby wyłączone z tego projektu. Rosja (Gazprom) zastrzega sobie 51 % udziału na połączeniach rurowych, co strategicznie jest samobójstwem politycznym i gospodarczym. Po tych przykładach widać, ze nie zdrowy rozsadek UE, lecz zaspokojenie nadrzędnych interesów Niemiec (opłaty tranzytowe) i kilku innych Zachodnich krajów stoi, jako pierwszoplanowe. Dlaczego do tej pory Niemcy nie maja ani jednego gazoportu i koniecznie chcą dać sobie płacić za tranzyt i się uzależniać od Rosji?. Dlaczego akurat Niemcy maja Europe zrobić zakładnikiem interesów Rosji?.
Dlatego Polska (nawet jeżeli jest to kosztowne) powinna się całkowicie od tranzytu przez Niemcy odciąć i rozbudować gazoport w Świnoujściu, jeżeli to jest konieczne zacząć budowę drugiego gazoportu w okolicach Gdyni/Gdańska i być alternatywa zaopatrywania państw Batyckich i Finlandii. Nie dawać się w dyskusje z UE na temat zaopatrywania w naturalne nośniki energii, lecz trzeba przekonać Norwegów sensu budowy rurociągu od tego partnera. Również Schulz`a argument o prywatnym projekcie i tym samym nie jest to sprawa UE jest po części prawda. North Stream II nie będzie mógł w 100% być wykorzystany, ponieważ nie ma tylu odbiorców, czego przykładem jest North Stream I.
Ale to wszystko trzeba wiedzieć i nie dać sobie wcisnąć o "gospodarczym być, albo nie być zależnym od Rosji". Niemcy tak długo, jak długo będą mieć własny interes, mówią tylko o solidarności i prowadza własną politykę nie przeciwko Rosji, lecz spełniają to czego Rosja od nich oczekuje. Polska, jeżeli mówi o solidarności, powinna bezprzykładnie pokazać (solidarność po niemiecku, ponieważ im to nie jest świadome)) role Niemiec i dać jasno do zrozumienia, ze Polska jest krajem, którego nie da się omamić i bez niej po prostu nie da się ominąć. Naturalnie nie może to być na zasadzie zemsty (jak ty mi, tak ja tobie), lecz mądra polityka zagraniczna bez wymachiwania szabelka.

"Nie ma ekonomicznego powodu dla Nord Stream 2"
Eryk123
83.30.174.* 2016-02-14 20:33
Proszę zwrócić uwagę na Orbanowskie Wegry - cudu brak bieda jest a owszem....Czy jakas partia w Polsce chciała i bierze z nich przykład czy mi się wydaje?
Olo2016
66.102.9.* 2016-02-14 14:26
Na razie uzasadnienia nie ma, ale w przyszłości może się pojawić. Np. wtedy gdy Polska będzie skażona radioaktywnie. ..
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/
Zobacz więcej komentarzy (35)