
Autor: Arkadiusz Droździel
Polska gospodarka radzi sobie lepiej niż spodziewali się eksperci. Wyniki PKB za II kwartał umocnią nas na pozycji lidera w UE.
Według GUS w drugim kwartale Produkt Krajowy Brutto wzrósł o 1,1 proc. w skali roku wobec 0,8 proc. w poprzednim kwartale. Natomiast w całym I półroczu PKB zwiększył się o 1,0 procent.
Dzisiejsze dane oznaczają, że jako jedyne państwo w Unii Europejskiej i jedno z nielicznych na świecie jesteśmy na plusie.
22,6 proc.
o tyle w II kw. 2009 roku skurczyła się gospodarka Litwy
Podane przez GUS dane są dużo lepsze od oczekiwań. Według prognoz Ministerstwa Gospodarki mieliśmy zanotować wzrost o 0,5 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2008 roku.
Te szacunki były zbieżne z wynikami ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg wśród 15 ekonomistów. Oni również stawiają, że polska gospodarka urosła o 0,5 procent w skali roku.
Tylko agencja Reutersa, powołując się na osobę z kręgów rządowych, poinformowała wczoraj wieczorem, że PKB Polski może urosnąć o około 1 proc.
Zielona wyspa na morzu recesji
Wynik PKB za II kwartał powoduje, że Polska jest być jedynym krajem Unii Europejskiej, który zanotuje wzrost gospodarczy w ujęciu rocznym.
Jak wynika z danych Eurostatu normą unijną są spadki kilkuprocentowe, a nawet około 20 i wyższe w przypadku krajów nadbałtyckich - Łotwy, Estonii i Litwy. Ta ostatnia jest niechlubną rekordzistką. Jej gospodarka skurczyła się w drugim kwartale o ponad 22 proc. w porównaniu do stanu sprzed roku.Nieznacznie skurczyła się jedynie gospodarka grecka i cypryjska.
ROCZNA DYNAMIKA PKB W KRAJACH UE W DRUGIM KWARTALE 2009 ROKU (proc.)
* w przypadku Czech, Hiszpanii, Polski i Słowenii oficjalne prognozy
Źródło: Eurostat, prognozy
Znaczne spadki zanotowali także nasi pozostali sąsiedzi. PKB Czech zmniejszył się o prawie 5 procent, Słowacji o 5,3 procent, a Niemiec o niemal 6 procent.
7,9 proc.
tyle w II kw. wyniósł wzrost gospodarczy w Chinach
Także w ujęciu ogólnoświatowym Polska należy do nielicznych spośród liczących się gospodarek, która urosła w drugim kwartale.
Oczywiście nie mamy się co porównywać do Chin i Indii, które nadal notują wysokie wzrosty. Chińska gospodarka urosła w rok o 7,9 proc., a indyjska o ponad 5 procent. Ale na podobnym poziomie rozwijała się gospodarka brazylijska (0,7 proc), ale w odróżnieniu od nas w czwartym kwartale 2008 roku i pierwszym tego rocznym się kurczyła o 3,4 i 1,8 procent.
O wiele gorzej wygląda sytuacja w USA, Japonii i Rosji. PKB tych krajów w ciągu roku zmniejszyło się odpowiednio o: 3,9; 6,5 i aż o 10,9 procent. Spadek PKB zanotowano również w Korei Południowej (-2,5 proc.), w Singapurze (-3,5 proc.) oraz na Tajwanie (-7,5 procent).
Nasza siła bierze się z opóźnienia
Według Krzysztofa Wołowca, głównego ekonomisty Banku Polskiej Spółdzielczości, bardzo dobre wyniki, jakie - w porównaniu z większością - notuje nasza gospodarka, to w dużej mierze efekt zacofania naszego systemu finansowego.

Rosati: Nie ma się co cieszyć. Wzrost PKB to efekt naszego zacofaniaNiewielka konkurencja oraz mniejsze nasycenie rynku pozwala bankom nieźle zarabiać na udzielaniu kredytów, opłatach za prowadzenie rachunków, czy też przelewach. Nie musiały więc inwestować w bardzo ryzykowne instrumenty, by osiągać zyski. A to m.in. było przyczyną kryzysu instytucji finansowych w USA i Europie Zachodniej.
Podobnego zdania jest ekonomista, były członek RPP Dariusz Rosati, który w rozmowie z Money.pl podkreśla, że brak takich inwestycji to cecha niedorozwiniętego systemu finansowego. Zdaniem byłego członka RPP należy do tego dodać także słabe ukredytowienie polskiej gospodarki.
- Polskie firmy są uzależnione od kredytów w znacznie mniejszym stopniu niż na Zachodzie, bo mniej inwestują. Ograniczenie akcji kredytowej nie dotknęło ich więc w takim stopniu, jak przedsiębiorców w innych krajach - mówi Rosati.
Natomiast według Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP to, iż naszego systemu finansowego nie dotknął ostry kryzys to także efekt działań KNF.
- W walce z kryzysem pomogło też to, że podejmowaliśmy mądrzejsze decyzje niż - w zdecydowanej większości - państwa, które mają teraz spadki PKB, kilku, czy nawet ponad dwudziestoprocentowe, czyli republiki bałtyckie. Nie dopuściliśmy do tego, że dynamika wzrostu kredytów była tak wysoka jak w krajach, które mają problemy. Chodzi między innymi o rekomendację S - podkreśla Rybiński w rozmowie z Money.pl.
Mały eksport, mały kryzys
Wszyscy trzej ekonomiści podkreślają także, że na niezłą - w porównaniu do innych - sytuację duży wpływ ma także fakt, iż eksport ma niewielki udział w naszym PKB. U nas ten wskaźnik wynosi ponad 30 proc., podczas gdy np. w Czechach sięga on 66 proc., a na Węgrzech 69 procent.
Nie musimy tyle eksportować, bo dużo konsumujemy. Według ostatnich danych opublikowanych przez GUS w lipcu sprzedaż detaliczna była wyższa o 5,7 proc. niż przed rokiem.

źródło: GUS
- Można śmiało powiedzieć, że to duży popyt wewnętrzny i największy rynek w regionie ratuje nas przed kryzysem. To właśnie konsumpcja w przeciwieństwie do innych krajów jest najistotniejszym elementem polskiego PKB - podkreśla Krzysztof Wołowicz, ekonomista banku BPS.
Dużo kupujemy także dlatego, iż bezrobocie w Polsce choć rośnie, to jednak jak na razie w wolnym tempie. W lipcu w urzędach pracy zarejestrowanych było 1,68 mln osób, czyli 320 tysięcy więcej niż w październiku 2008 roku, gdy zanotowano rekordowy poziom bezrobocia - 8,8 procent.

źródło: GUS
Wolne tempo przyrostu bezrobocia przekłada się natomiast na wzrost wynagrodzeń. W lipcu pracownicy przedsiębiorstw zarabiali ponad 3360 złotych, czyli prawie o 4 procent więcej niż przed rokiem.

źródło: GUS
Było o niebo lepiej
Choć nasza gospodarka najprawdopodobniej jako jedyna urosła w ciągu roku, to wzrost ten jest bardzo niewielki w porównaniu do wcześniejszych kwartałów, gdy standardem było 5 a nawet ponad 7 procent.

źródło: GUS
| Raport Money.pl | |
![]() |
Sami ratujemy naszą gospodarkę. Kupując Naszą gospodarkę ratujemy sami, bo nie przestraszyliśmy się recesji i cały czas robimy duże zakupy w sklepach. Izolacja naszego kraju i niski udział eksportu w PKB również nam pomagają. Czytaj w Money.pl |
| Kryzys w raportach i analizach Money.pl | |
![]() |
Złoty się umocni, frank przegoni dolara Wszyscy ankietowani przez Money.pl analitycy są zgodni: za rok waluty będą dużo tańsze. Dwóch ekspertów spodziewa się nawet roszady cenowej między walutą amerykańską a szwajcarską. |
![]() |
Pensje nadal rosną. Ale spada zatrudnienie W czerwcu wynagrodzenia w firmach wzrosły w ciągu 12 miesięcy o 2 procent i wyniosło 3287,88 złotych. W tym samym czasie zatrudnienie spadło o 1,9 proc. do 5,28 mln zatrudnionych. |
![]() |
Rośnie suma zagrożonych kredytów Dziś wchodzi w życie ustawa o pomocy państwa w spłacie kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę. Pomogą tracącym pracę, ale czy uchronią banki przed toksycznymi długami? |
![]() |
Mimo kryzysu chcemy kupować auta Co trzeci internauta Money.pl chce w tym roku kupić samochód. Blisko jedna piąta spośród tych, którzy to deklarują, myśli o nowym modelu. |
W Hiszpanii w obecnym i pierwszym kwartale przyszłego roku zostanie odnotowany ujemny wzrost PKB.
Lżono mnie i poniżano, jednak to nic w porównaniu z cierpieniami, na jakie będą narażeni Grecy - powiedział Jeorjos Papandreu. Chyba, że jutro...
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
- przy takich odsetkach to niedziwota panie Rosatii.... I to wcale nie przez zacofany system finansowy Polska nie poleciała jak reszta EU, tylko dzięki temu, że 30 % naszej gospodarki stanowi rolnictwo i leśnictwo i różne formy zbieractwa - i to jest nasze szczęście. Dla porównania Holandia to ok.3% (bez zbieractwa). Polecam książkę A.Tofflera " Trzecia fala". I dla własnego dobra Polska niech zostanie przy I i III fali - bo człowiek i tak wróci na łono natury.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
1. Polak Polakowi człowiekiem (a nie wilkiem),
2. Róbmy swoje (to za W. Młynarskim) - i wszystko będzie dobrze.
Czy konusy dobrze przespały tą noc po takich informacjach?
Czy ktoś wie, co mu z tych obliczeń wyszło?
A co oznacza kolor szary na mapce?
Ktoś mnie poprawi?
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
w czym rzecz:
Z komunikatu GUS:
"PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych
średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł
realnie o 1,1% w porównaniu z analogicznym okresem roku
poprzedniego ( w I kwartale wzrost
o 0,8%). Głównymi czynnikami wzrostu PKB były popyt
zagraniczny (eksport netto), którego
wpływ na tempo wzrostu gospodarczego wyniósł 3,1 pkt.
proc. oraz spożycie ogółem - wpływ
1,3 pkt. proc. Natomiast negatywny wpływ na wzrost PKB
miała akumulacja (-3,3 pkt. proc.), w
tym po raz pierwszy od 2003 r. popyt inwestycyjny (-0,6
pkt. proc.)."
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Czy konusy dzisiaj dobrze będą spały?
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
a nazwij mnie złodziejem albo agentem państwa izrael to każdego pisuara takiego jak ty w ryj będę strzelaj - pamyśl o swoich
Niestety jest was więcej
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Co kto woli. Ja tam nie lubię byc oszukiwany
Chyba, że ktoś z Twojej rodziny piastuje godne
stanowisko w najwspanialszej grupie koalicyjnej wzajemnej
adoracji
Albo służy na dworze najwspanialszego i najmądrzejszego Prezydenta, jakiego VI Rzeczpospolita Wolska mogła mieć.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
To wyliczal GUS jak i srednia krajowa.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Gdyby rząd coś robił to wzrost byłby znacznie wyższy.
Albo niższy.
Przed nami czas prawdy, czyli
drugie półrocze, w którym skutki kryzysu nie oprą się wierze i optymizmowi. I to by było na tyle.
Obyś się mylił, kacapi agencie. Zjeżdżaj do swoich, do bat'ki Putina. Poradzimy sobie bez ciebie. Będzie jedna zbędna i życząca jak najgorzej Polsce gęba mniej.
Wszyscy juz zapomnieli wypowiedzi roznych anali jak to do Polski kryzys przychodzi z opoznieniem a i wyjdziemy z niego pozniej.Oczywistym jest 0 za drugie polrocze ale GUS ma pewne wzory,wyliczenia.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Gornicy i stoczniowcy tez mogliby przykladac sie do wzrostu ale nie ma sensownego planu - latwiej 'strategom' krecic lody.
Ten wzrost to w duzej czesci efekt posiadania wlasnej waluty ktora elastycznie reaguje na zawirowania, a madrale z elyt chcialy nam na sile wprowadzic euro - ciemne doktrynerstwo i brak kompetencji.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Druga sprawa to stale niedoceniany popyt wewnętrzny. Prawda, ze wielkość naszego kraju powoduje, że per saldo na wiele rzeczy trzeba wydać więcej pieniędzy (np na przystosowanie naszych zakładów chemicznych do norm unijnych), ale wielkość tez decyduje, że przejawiamy większy apetyt konsumpcyjny (może by troszkę więcej pieniędzy rzucić na rynek ?).
Co do bezrobocia było, jest i będzie. Ilu siedzi na saksach a tu zarejestrowanych jest jako bezrobotni. Jeszcze jest wiele zakładów już niby sprywatyzowanych a jeszcze państwowych (wszystkie spółki PKP, LOT itp). Tam jakie jest ukryte bezrobocie za przyzwoleniem związków zawodowych. A jakie oszczędności można osiągnąć na przekształceniu KRUSu a gdyby tak przyjrzeć się ZUSowi.
To jest nasze zacofaństwo a nie to, ze nie chcemy żyć biorąc lichwę.
Najważniejszą zaś przyczyną niskiego poziomu PKB per capita jest sztucznie, przez głupie prawo wytworzona struktura aktywności gospodarczej społeczeństwa. W wyniku błędnych populistycznych decyzji tylko 42 % polaków w wieku 18- 65 jest aktywnych zawodowo, czyli pracuje a dla przykładu w Holandii i Belgii oraz Danii jest to ponad 70%. Aby całkowicie odebrać polakom możliwości zrównania PKB na głowę z krajami starej UE to tylko 40 % pracujących jest zatrudniona w tych dziedzinach, które wytwarzają PKB a reszta pracuje w tych dziedzinach, które dzielą PKB i konsumują to PKB świadcząc dość marnej, jakości usługi publiczne.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Elastyczny czas pracy,zmniejszenia etatu i pensji o polowe oraz tzw.postojowe to tylko niektore rozwiazania pakietu antykryzysowego, ktore dzis wchodza w zycie[22.08.2009]
A teraz majac wystarczajaca ilosc wolnego czasu na "postojowym" swietujmy razem sukces tego niedoszlego Celtyckiego Tygrysa Europy zaznaczonego zielonym kolorem na mapie.Zielona wyspa.A jednak.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
2.9 czy 3.9-czy jakos tak.
A teraz odtrabmy sukces tylko kogo i gdzie.
odsylam do dzimdzius na plantacje bananow.
Wielki cios dla pisoskiego śmiecia
900 000 ludzi dla wyborcow PO rowniez bylby to sukces.
Cios to dla nas wszystkich.Bo spoleczenstwo ubozeje,bezrobocie rosnie a gospodarka sie kurczy.
Co nie przeszkadza aby media w Polsce przez caly dzien nadawaly propagande sukcesu.Podanom w taki sposob dla przecietnego wyborcy ze to oznacza poprawe a nie pogorszenie z tym ze wolniejsze niz na przyklad w o wiele bogatszych krajach.
Szybko prawda.Gdybysmy startowali z 4% juz byl by minusik.
Najpierw gospodarka kurczy sie z wartosci plusowych.Potem dochodzimy do wartosci 1% ktora mamy teraz .Pozniej bedziemy mieli 0 lub minusik[czeka nas to pod koniec roku]
Jezeli spadamy z wartosci 6 do1 to oczywiscie spowalniamy.Pomimo ze jest to nazywane spowolnieniem wzrostu gospodarczego to jest to wciaz kurczenie sie rynku.[ludzie traca prace,padaja firmy].
Proces ten zachodzi jednak na wartosciach plusowych.
Ale juz na plusie rynek sie kurczy[szybkie spowolnienie wzrostu].Potrzebuje tylko czasu zeby wpasc w dolek[oczywiscie jesli proces sie nie zatrzyma lub nie zostanie zatrzymany]
Kwestia interpretacji lub propagandy.
Gdyby mogly pomoc pomodle sie z kazdym.
Nie ma co się cieszyć, że w innych krajach jest gorzej, ale trzeba zauważyć, że jednak Polska radzi sobie lepiej niż niektórzy przypuszczali, może po kryzysie też Polska szybciej stanie na nogi.
niż niektórzy przypuszczali, może po kryzysie też Polska
szybciej stanie na nogi.
Oby tak bylo.Obawiam sie jednak o rynek nieruchomosci.
Kiedy w innych krajach zaczna sie wzrosty[wymuszone przez odpowiednie spadki cenowe] u nas moze tego nie byc.
Przez utrzymywanie cen na sile przec wiele lat moga nas czekac znikome sezonowe wzrosty[1-5% rocznie,gdzieniegdzie wcale}STAGNACJA.
Moze byc rowniez tak ze np.Czechy po kryzysie z minusa przez 2 lata wskocza na wzrost 5% a my z w tym czasie tez na 5%.W telewizji powiedza o sukcesie bo dogonilismy przez wiele lat szybciej rozwijajacych sie czechow.
Co prawda rząd poszedł na łatwiznę z tymi dopłatami "na swoim" ale to była gra pod developerów, po prostu przesunął problem, dla następnej ekipy,(ale nie trudno sie dziwić, bo to u nas norma)
I to jest sprawa która mnie najbardziej martwi.
Rzad nie tylko nie poszedl na latwizne ale bal sie podjac odpowiednich dzialan w celu uzdrowienia budowlanki.
Mam tu na mysli nie wtracanie sie w naturalna regulacje rynku.Kiedy banka pekla duza czesc deweloperow powinna naturalna koleja rzeczy pasc.Ci ktorzy rozpedzeni owczym pedem poprzeplacali za mieszkania na granicy zdolnosci kredytowej powinni je potracic jesli nie radza sobie ze splata.Wiem ze to bolesne ale taka powinna byc naturalna kolej rzeczy.Uzdrowiloby to rynek nieruchomosci na niedaleka pokryzysowa przyszlosc.
Niestety wiazalo by to sie z brakiem poparcia wyborcow dla rzadu.A przeciez to najwazniejsze.
Co nas czeka w zamian przez nastepne lata na rynku nieruchomosci.Odpowiedz jest oczywista.WIELOLETNIA STAGNACJA CENOWA-brak realnych wzrostow.
Wzrostow mozna spodziewac sie tylko w sponsorowanych artkulach na money.pl.
Trzeba by byc idiota zeby nie rozumiec ze ceny sa oderwane od rzeczywistosci[wynagrodzen] i wciaz sztucznie podtrzymywane.
Przecietny mlody czlowiek za wynagrodzenie netto moze sobie kupic 0.25 m kwadratowego mieszkania w sredniej wielkosci miescie.
To co i jak ma rosnac.Chyba chwasty wokol blokow wykonczonych przez deweloperow.
Zupelnie sie zgadzam ze rzad przesunal tylko problem.
Ale on wroci.W potezniejszej formie.
Pozdrawiam
Ważne jest, aby problem zmiany cen dotykał tych, którzy są tej zmianie winni a nie tych, którzy padli ofiarą oszustów. Jeżeli deweloperzy i handlarze mieszkaniami i nieruchomościami wydając sporo kasy na reklamę i wmawianie ludziom, że kupowanie mieszkań w celu odsprzedaży z zyskiem to dobry interes sztucznie windowali ceny a teraz stracą większość tego, co na tym oszustwie zarobili, to będzie to sprawiedliwa rynkowa korekta. Bo żeby zarabiali Ci, którzy spekulacyjnie skupowali grunty i budowali nieruchomości za kredyt, aby je z zyskiem odsprzedać to tyle ile Oni zarobili musieli stracić Ci, którzy nie mając gdzie mieszkać musieli kupić mieszkanie na warunkach dyktowanych przez banki i handlarzy nieruchomościami. Było to możliwe wobec panującego rynku dostawców mieszkań, którzy mogli, każde mieszkanie sprzedać po zawyżonych cenach z braku konkurencji powodowanej niską podażą a wysokim popytem. Ale jeżeli popyt spada, bo młodzi ludzie, którzy zaciągnęli ogromne kredyty na całe życie nie mogą teraz znacznej części tych kredytów spłacić i banki zostają z mieszkaniami bez możliwości ściągnięcia udzielonych kredytów. Bank więc musi się zadowolić tylko częściowym odzyskaniem pieniędzy sprzedając nieruchomości taniej, bo za taką samą cenę, jaki jest do spłacenia kredyt już ich nikt szybko nie kupi. I to powoduje ogólny spadek cen nieruchomości. Więc Ci kombinatorzy, którzy chcieli się bogacić bez pracy tylko na zasadzie taniej kupię drożej sprzedam już dostali po łapach i słusznie. Na budowaniu mieszkań to powinni się bogacić pracownicy i właściciele firm budowlanych a nie spekulanci na rynku nieruchomości chociażby tymi spekulantami były banki udzielające kredytów na zakup mieszkań po nierealnie wyżyłowanych cenach.
Biorac pod uwage zarobki kredytobiorcow i wysokosc kredytu na 50 m cele tego nie mozna nazwac przeplaceniem.
To bylo oszustwo.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Typowe dla gospodarki:
2. Socjalistycznej (tylko co 4-ty w wieku produkcyjnym pracuje w sektoze prywatnym)
Tylko najwięksi desperaci tu inwestują, więc za to łatwo nie uciekają.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Na tym wlasnie polega Polska bankowosc.Na te oplaty i przelewy wiele osob wydaje rocznie wiecej niz pol miesiecznego wynagrodzenia.
Za granica nie place za rachunek.Za oplaty rachunkow tez nie.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
no proszę, to już wiedzą jakie będzie bezrobocie w pazdzierniku 2010....
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
nie, bo był Balcerowicz
choć eksport to tylko ok.40% naszego PKB
Kolega kupil mamie nowy telewizor i pralke.
Drugi zrobil maly remoncik podczas wizyty.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
lubie Rosatiego ale
Jeżeli to będzie prawda to konusy ...
To co tak wieszczyli, to co tak próbowali wmówić Polakom, to co w końcu tak gorąco sobie życzą, czyli spadek pkb i mocny kryzys za rządów tuska jakoś się nie spełnia.
Ich leninowska zasada, którą opanowali do perfekcji, "im gorzej (dla Polski) tym lepiej (dla nich)" nie znajduje jak na razie spełnienia. I oby, nie znalazła.
I myli się ten, który będzie mi wmawiał, że twierdzę, iż ten mały wzrost w epicentrum światowego kryzysu zawdzięczamy li tylko tuskowi. Otóż nie, zawdzięczamy w dużej mierze sobie a trochę tuskowi i jego rządom. Natomiast w pełni twierdzę, że ten wzrost za konusów przy sterze, zawdzięczaliśmy tylko sobie.
Re: Polska jako jedyna w Unii. Na rocznym plusie
To jestes frajer, bo ja place dokladnie tyle samo od paru lat.
Ponadto, jakbys nie byl takim nieukiem ekonomicznym, to bys wiedzial jakie produkty zalicza sie do koszyka na podstawie ktorego oblicza sie stope inflacji. Mozesz znalezc je na stronie GUS - szukaj tam pociągów - powodzenia.
Ponadto, jakbys nie byl takim nieukiem ekonomicznym,
to bys wiedzial jakie produkty zalicza sie do koszyka
na podstawie ktorego oblicza sie stope inflacji.
Mozesz znalezc je na stronie GUS - szukaj tam pociągów
- powodzenia.
I właśnie o to chodzi - że wskaźnik inflacji liczony jest abstrakcyjnie - bo koszyk uznaje, że pewne ceny muszą rosnąć, albo ich wzrost ma atrybuty boskości - czyli zależy od sił nadprzyrodzonych, ale nie od ludzi. Więc - w koszyku pewnych cen się nie uwzględnia, albo liczy je "specjalnie".
Inflacja policzona wg definicji na stronie NBP jest na poziomie 15%.
Możesz sobie zadać pytanie, czy przeciętny statystyczny obywatel może sobie kupić za swoja pensję więcej porównywalnego samochodu, czy więcej mieszkania niż 10 czy 20 lat temu. Okazuje się, że nie bardzo.
oznacza to, że z punktu widzenia przeciętnego obywatela nie ma czegoś takiego jak wzrost gospodarczy - ponieważ jest konsumowany przez instytucje bankowe czy parabankowe - albo ujawnia się w postaci, która jest dla przeciętnego "kowalskiego" zbędna lub niekonsumowalna - np. wiatraki produkujące prąd.
Czego tu nie rozumieć?