Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Protest przeciwników Gazpromu w Gruzji. Rząd zataił prawdę przed ludźmi?

Protest przeciwników Gazpromu w Gruzji. Rząd zataił prawdę przed ludźmi?

Fot. Thawt Hawthje/Flickr (CC BY 2.0)

Tysiące zwolenników opozycji protestowało w stolicy Gruzji, Tbilisi. Sprzeciwiają się planom rządu, który chce kupować gaz od Rosji.

Aktualizacja 17:46

Gruzini, trzymający flagi swojego państwa, krzyczeli "nie dla Gazpromu!". Utworzyli 6-kilometrowy łańcuch od rosyjskiej ambasady do siedziby rządu.

Protest zorganizowała prozachodnia partia byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Oskarża ona rosyjskie władze o korzystanie z Gazpromu jako broni politycznej, służącej do powstrzymywania Gruzji od zbliżenia się do Zachodu.

Demonstranci, wspierający główną gruzińską partię opozycyjną, obawiają się, że kupowanie gazu od kontrolowanego przez państwo rosyjskiego monopolisty uzależniłoby Gruzję od Moskwy.

Jak pisze agencja Associated Press - już przed niedzielną demonstracją opozycja wydawała się stać na wygranej pozycji. Gruziński rząd ogłosił bowiem w piątek, że podpisał umowę z sąsiednim Azerbejdżanem w sprawie zwiększenia dostaw gazu na tyle, by w pełni pokryć zapotrzebowanie Gruzji.

AP odnotowuje, że w przeszłości gruziński minister energetyki Kacha Kaladze, uzasadniając negocjacje z Gazpromem, twierdził, iż Azerbejdżan nie ma technicznych możliwości dostarczania Gruzji więcej gazu. Obecnie Kaladze mówi, że ten problem został rozwiązany.

Przywódca opozycji w parlamencie Dawid Bakradze zarzucił w niedzielę władzom, że próbowały oszukać, mówiąc, iż Azerbejdżan nie ma możliwości zwiększenia dostaw gazu. - Nie udało im się, ponieważ ludzie nie im uwierzyli i zmusili rząd do uczynienia wszystkiego, co możliwe, by otrzymać dodatkowe paliwo z Azerbejdżanu. Nie pozwolimy, żeby Gruzja znalazła się pod kontrolą Rosji - powiedział.

AP zauważa, że pojawiła się też kwestia sposobu, w jaki Gazprom ma się rozliczać z Gruzją za gaz transportowany przez jej terytorium do Armenii. W przeszłości Gruzja pobierała 10 proc. transportowanego przez jej terytorium surowca, ale ostatnio Gazprom zażądał, by Tbilisi zaakceptowało opłaty tranzytowe, najwyraźniej oczekując, że zmusi to stronę gruzińską do kupna rosyjskiego gazu.

Kaladze powiedział, że Gazprom zgodził się jednak utrzymać w mocy dotychczasowe porozumienie barterowe, ale dodał, że kontraktu w tej sprawie jeszcze nie podpisano.

Według danych rządu w Tbilisi Gruzja otrzymuje 200 milionów metrów sześciennych rosyjskiego gazu rocznie w formie opłaty za tranzyt. Nowa umowa z państwowym azerbejdżańskim przedsiębiorstwem Socar przewiduje dostarczanie Gruzji dodatkowo 500 milionów metrów sześciennych błękitnego paliwa.
gazprom, gruzja, micheil saakaszwili, tbilisi
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
aaaw
89.174.165.* 2016-03-07 17:21
I bardzo dobrze , nie wolno kupować od swojego największego wroga.
jankowalski
86.0.115.* 2016-03-07 16:49
Należałoby dodać, że protest został zorganizowany przez opozycję oraz z inicjatywy amerykańskiego holdingu, który mami Gruzinów rzekomymi ogromnymi zasobami gazu łupkowego. Od paru lat są prowadzone wiercenia z zerowymi efektami a konsorcjum utrzymuje się wyłącznie z pieniędzy wyłudzonych od inwestorów. Miejscowi geolodzy już dawno temu zakwestionowali całe przedsięwzięcie jako bezsensowne. Dlatego rząd planuje sprowadzać gaz z Rosji - tak, jak było dawniej. Sprawa ma głębsze dno, ponieważ rzekome "konsorcjum" jest "słupem" amerykańskiego wywiadu, zarabiającego w ten sposób ogromne pieniądze na prowadzenie swoich nielegalnych akcji na Bliskim Wschodzie. Gruzja stała się po prostu kozłem ofiarnym Wielkiego Brata. Tak na prawdę chodzi o kontrolę nad całym regionem i południowymi granicami Rosji.
ASEK
212.109.146.* 2016-03-07 16:41
OPOZYCJA ? TAKIE SAMO G..NO JAK U NAS JAKIŚ K O D .
Zobacz więcej komentarzy (24)