wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zielona energia pod bramką. Ostry spadek produkcji

Zielona energia pod bramką. Ostry spadek produkcji

Fot. Michael Kappel / Flickr (CC BY-NC 2.0)

Produkcja energii z odnawialnych źródeł wyniosła w styczniu 2049 GWh, co w porównaniu ze styczniem 2015 roku oznacza spadek aż o 25 proc. W ujęciu rocznym też mamy obniżkę, ale mniejszą - o 8 proc. To impuls dla wzrostu cen zielonych certyfikatów, ale co z krajowym celem OZE na 2020 rok?

Jak pokazują najnowsze statystyki Agencji Rynku Energii za styczeń 2016 r., w największym stopniu, bo o blisko 50 proc., spadła produkcja energii z biomasy. Tak dużą różnicę widać zarówno w ujęciu miesiąc do miesiąca, jak i rok do roku. To dowodzi, że postanowienia nowej ustawy o OZE, oznaczające faktyczny koniec wsparcia dla współspalania biomasy z węglem, zaczęły przynosić efekty już od pierwszego dnia po wejściu w życie.

Jeden z menedżerów dużej firmy energetycznej powiedział nam, że po wejściu w życie nowych zasad jego elektrownia ograniczyła współspalanie biomasy o 80 proc. W kolejnych miesiącach należy oczekiwać dalszego spadku produkcji we współspalaniu, ponieważ przy obecnej relacji cen węgla i biomasy i jednoczesnym braku wsparcia, technologia ta stała się nieopłacalna.

Dane ARE wskazują też na znaczny spadek produkcji w elektrowniach wodnych. Wyniosła ona niecałe 113 GWh, czyli o 25 proc. mniej niż w grudniu 2015 r. i aż o połowę mniej niż w styczniu ubiegłego roku. Główną przyczyną tych zmian są jednak nie zmiany w systemie wsparcia (zlikwidowano wsparcie dla największych elektrowni), a raczej gorsze warunki wodne.

Wzrosła tymczasem produkcja energii w dedykowanych instalacjach biomasowych. Powodem jest wymuszony przez dużą energetykę spadek cen surowca. Jak powiedział niedawno w wywiadzie dla wnp.pl prezes spółki AES Wojciech Mazurkiewicz, jesienią 2015 r. za biomasę pochodzącą z rolnictwa płacono około 21-23 zł/GJ, a za biomasę leśną około 18-21 zł/GJ. Dla porównania, ceny w latach 2008-2012 kształtowały się w granicach 34-36 zł/GJ za biomasę agro i około 28-32 zł/GJ za biomasę leśną.

Jednak poziom produkcji w instalacjach na czystą biomasę również będzie się zmieniać w zależności od relacji cen biomasy, węgla i zielonych certyfikatów. Od stycznia 2016 r. wsparcie tej technologii również ograniczono.

Co statystyki OZE za styczeń oznaczają dla polskiego rynku? Po pierwsze, spadającą podaż zielonych certyfikatów. Jeśli produkcja zielonej energii będzie utrzymywać się na poziomie niższym niż we wcześniejszych okresach, będzie prowadziła do stopniowej redukcji nadpodaży zielonych certyfikatów, a to powinno się przełożyć na oczekiwany przez branżę OZE wzrost cen świadectw pochodzenia w kolejnych miesiącach.

Obecna sytuacja, czyli spadek w zestawieniu rocznym (produkcja w OZE w styczniu 2015 r. była o 8 proc. niższa niż w analogicznym okresie zeszłego roku) prowadzi również do niewesołego wniosku, że mimo włączenia do systemu ponad 1 GW nowych farm wiatrowych w 2016 r., Polska oddala się od spełnienia celu udziału produkcji energii z OZE w 2020 r. zamiast do niego przybliżać. Widoczny w styczniu spadek produkcji energii z wiatru dowodzi, że nasz kraj nie mając dobrze zdywersyfikowanego portfela OZE i opierając się w tak znacznym stopniu na wietrze, naraża się na bardzo duże wahania poziomu produkcji zielonej energii.

Jaki cel musi osiągnąć Polska do 2020 r. ? o tym w dalszej części artykułu na WysokieNapiecie.pl

 


Czytaj także
Polecane galerie
Devito
95.215.78.* 2016-03-13 20:54
Aż się nie chce czytać.

Kto Promuje Energię wiatrową wiadomo że najdroższa i podniesie cenę energii. Bo tradycyjne elektrownie musza być pod parą i gdy przestanie wiać to one uzupełnią braki w energii.

Polska stoi na produkcji rolnej Mamy dużo pozostałości a nie spalamy bo mamy złe prawo.

Spadek cen w elektrowniach na biomasę doprowadził do tego ze zamiast biomasy przyjeżdza tam ziemia wymieszania z trocinami.

Nie wspomnę już o zajechaniu rozwiniętego rynku biomasy.

Czechy przejechały się na fotowoltaice a polska polegnie na wiatrakach.

U nas wszystko jest postawione na głowie. Dostarczając biomasę do elektrowni zmuszani jesteśmy do tego żeby jej jakość była wręcz laboratoryjna baz jakichkolwiek zanieczyszczeń i to nie jakiś wielkich Nie chodzi o to że coś w pelecie jest co nie jest drzewem ale wystarczy tylko odbarwienie w pellecie 2 mm w obojętnie jakim ziarenku i cały transport 24 tony wraca z powrotem.
Przecież drewno z którego jest robiony pellet jest odpadem czyli czymś co trzeba właśnie w ten sposób zagospodarować i a spalenie oraz wydobycie z niego energii w elektrowni jest najsensowniejszym sposobem utylizacji z odzyskiem. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupi najlepszego gatunku drewna po to by zrobić pellet do elektrowni a tego od nas wymagają.