Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

NA ŻYWO. Twórca Amber Gold Marcin P. zeznaje: nic Polakom do zwrócenia nie mam

Zmiany w OFE dzielą ekonomistów. "Dobry program", ale "uderzy w finanse publiczne"

Zmiany w OFE dzielą ekonomistów. "Dobry program", ale "uderzy w finanse publiczne"

Fot. REPORTER

- To jest dobry program, jeżeli go dobrze zrealizować - tak o planowanej zmianie w OFE i trzecim filarze mówi Maciej Bitner, główny ekonomista WiseEuropa. Z kolei prof. Leokadia Oręziak z SGH jest mniej optymistyczna. - Zyskają tylko instytucje finansowe, a stracą na tym finanse publiczne i przyszli emeryci - oceniła.

- Jeżeli przyszli emeryci będą oszczędzać więcej, to będą mieli większą emeryturę, nawet jeżeli te oszczędności nie będą zbyt mądrze inwestowane. To nie są zmiany, które mogą emerytom jakoś zaszkodzić. Powinni oni zyskać, choć niewiele, bo dodatkowa składka jest niska, a całość dotychczasowej składki będzie trafiać do ZUS. To pozytywna część dorobku tego rządu - powiedział PAP Maciej Bitner, główny ekonomista WiseEuropa.

Jego zdaniem, zmiana w OFE nie jest trudna - żeby podzielić te środki na 25 proc., które mają trafić do FRD i 75 proc. - na IKZE, nie potrzeba wiele. - Więc to, czy rząd z tym zdąży do 2018 roku - jest tylko kwestią woli politycznej. Pytanie jednak, czy ona jest, bo mogą być tutaj wątpliwości - wskazał.

Trudniejsze - w ocenie Bitnera - jest wprowadzenie trzeciego filaru w postaci pracowniczych programów emerytalnych. "Gdyby to miało ruszyć od 2018 roku, to jeszcze wiosną musiałby zostać zaprezentowany bardzo dopracowany pomysł i z entuzjazmem przez wszystkich przyjęty, co pewnie się nie zdarzy, bo w takich sprawach zawsze dochodzi do tarć i trzeba wypracowywać kompromisy" - zaznaczył Maciej Bitner.

Na pytanie, kto natomiast może stracić na tych zmianach, Bitner odpowiedział, że w krótkim okresie będą stratni przedsiębiorcy, gdyż "będą musieli dołożyć pracownikom do pensji". - Jednak odbiją to sobie poprzez niepodwyższanie pensji. Na dłuższą metę zapłacą więc za to pracownicy, ale zapłacą za swoje korzyści, więc trudno powiedzieć, że będą stratni - wskazał.

Jak dodał, padały też zapowiedzi, że przez pierwsze dwa lata będzie funkcjonował tylko fundusz państwowy. - To jest zły pomysł, który zaowocowałby radykalnym obniżeniem udziału ludzi w trzecim filarze, bo większość ubezpieczonych nie zechce uczestniczyć w funduszu zarządzanym przez Ministerstwo Rozwoju - podkreślił ekspert.

Zdaniem Macieja Bitnera "obecne propozycje rodzą bowiem obawy, że ich celem jest pozyskanie kapitału na kolejne wielkie państwowe przedsięwzięcia, takie jak udział PZU w repolonizacji Pekao SA, przy wsparciu państwowych pieniędzy z PFR nadzorowanego przez Ministerstwo Rozwoju". W jego ocenie "to może być dopiero początek, mówi się o przejęciu mediów, innych przedsiębiorstw, ale też po prostu o państwowych inwestycjach w budownictwo, innowacje, start-upy".

Prof. Oręziak: "to negatywne zmiany"

Nowy pomysł na emerytury Polaków nie podoba się prof. Leokadii Oręziak, ekonomistce z SGH. - Proponowane zmiany w OFE oraz dot. Pracowniczych Planów Kapitałowych boleśnie uderzą w finanse publiczne, przyszłych emerytów i obecnych pracowników, na których nałożą dodatkowe ciężary; skorzystają na nich wyłącznie banki i inne instytucje finansowe - twierdzi ekonomistka.

- Problemem jest to, że propozycje te nie są poddane uczciwej publicznej debacie. Jest jedynie propaganda realizowana przez zwolenników tych propozycji, podobnie jak było to w przypadku wprowadzania OFE w 1999 roku - powiedziała prof. Oręziak.

- Propozycje te oceniam negatywnie. Nie stanowią one żadnego rozwiązania problemów istniejących w systemie emerytalnym, a stwarzają bardzo wiele nowych. Zwiększają ryzyko z punktu widzenia przyszłych emerytów, nakładają dodatkowe obowiązki na pracowników i na finanse publiczne. Zyskuje jedynie rynek finansowy - banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne, gracze giełdowi. Tak naprawdę tylko te podmioty będą beneficjentem proponowanych zmian - wskazała ekspertka.

Zwróciła uwagę, że koncepcja zmian w systemie emerytalnym zakłada dwa rozwiązania - "oba oznaczające dalszą prywatyzację emerytur". Pierwsze dotyczy zmian w OFE, a drugie stworzenia "przymusowego" systemu tzw. Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). W jej ocenie deklarowane przez autorów tych zmian zwiększanie poziomu oszczędności i inwestycji "to tylko hasła". - Faktycznie rozwiązania te boleśnie uderzą w finanse publiczne, przyszłych emerytów, ale także obecnych pracowników, którzy będą musieli ponosić nowe dodatkowe ciężary - oceniła.

Wtóruje jej Cezary Mech, były wiceminister finansów. - Całość planowanych zmian jest bardzo niekorzystna społecznie - dla gospodarki, rynku kapitałowego i przyszłych emerytów - powiedział PAP. Uważa też, że najbardziej zainteresowane zmianą obecnego systemu, są instytucje finansowe, które będą głównym beneficjentem tych zmian.

- Planowane zmiany są efektem działania lobbingu trzech grup interesu, kosztem przyszłych emerytów. Pierwszą grupą, która jest najbardziej zainteresowana zmianą obecnego systemu, są instytucje finansowe, które będą głównym beneficjentem tych zmian - powiedział Cezary Mech, który w latach 1998-2002 był prezesem Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, zaś w latach 2005-2006 wiceministrem finansów.

- Drugim beneficjentem jest UE, a także - w perspektywie krótkookresowej - Ministerstwo Finansów. A trzecim - pozornym - ci, którzy mają środki w OFE. Pozornym, ponieważ proponowany system prowadzi w bardzo złym kierunku, jeśli chodzi o zabezpieczenie interesów członków OFE, transparentność, jak też antykorupcyjność systemu finansowego i rynku kapitałowego - wskazał.

Jak tłumaczył, proponowana zmiana spowoduje przeniesienie środków z silnie regulowanego systemu OFE, w którym straty - jego zdaniem - były efektem braku aktywności KNF, do systemu zderegulowanego. - Po wprowadzeniu tych zmian nie będzie możliwości wycofania tych środków, a z drugiej strony, ci którzy nimi zarządzają, mogą realizować swoje cele, które nie są spójne z interesem członków OFE - stwierdził Mech. - Instytucje finansowe pozbawione nadzoru będą miały z przyszłych emerytów swoistych chłopów pańszczyźnianych do nich przywiązanych i będą mogły dowolnie zarządzać środkami, a my będziemy musieli te środki u nich trzymać - wskazał.

Brakuje konkretów

- Plany zmian w systemie OFE wydają się sensowne. Dzięki nim pieniądze odprowadzane na emerytury zamiast leżeć na prywatnych kontach, powiększając bieżący dług państwa, mogą przy odpowiedniej polityce gospodarczej pracować na rzecz rozwoju kraju - mówi z kolei dr Marcin Kędzierski.

- Pieniądze te pomogą zwiększyć PKB w długim okresie, od którego tak naprawdę zależeć będzie wysokość naszych emerytur - wskazał, zastrzegając, że "należy podkreślić, iż ocena ta opiera się na zapowiedziach, a nie na propozycjach legislacyjnych, których wciąż nie znamy".

- Przede wszystkim trzeba zadać sobie pytanie, czy wprowadzenie OFE w 1999 roku było właściwe czy nie. Ja tę reformę oceniam krytycznie i uważam, że każdy demontaż OFE jest dobry. Im szybciej, tym lepiej - szkoda, że tak długo to trwało - powiedział Kędzierski, pracownik naukowy Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i szef Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Jak argumentował, "wysokość naszych emerytur de facto nie zależy od tego, czy one będą z ZUS czy z OFE, a zależy od długookresowego tempa wzrostu gospodarczego". - Jeżeli państwo musi się zadłużać, po to żeby finansować składki do funduszy emerytalnych, przez co podwyższa sobie koszt obsługi długu i ogranicza możliwości rozwojowe nie tylko w krótkim, ale też w dłuższym okresie, to wskutek tego emerytury w przyszłości będą niższe - tłumaczył.

- Upraszczając, jeżeli ktoś mówi, że pieniądze na kontach w OFE były prawdziwe, a pieniądze w ZUS są wirtualne, to jest to nieprawda, dlatego, że i tu i tu pieniądze są wirtualne, a nasze emerytury za 20-30-40 lat będą zależały od ówczesnej sytuacji budżetu państwa i poziomu wzrostu gospodarczego - spuentował Kędzierski.

Na czym mają polegać zmiany?

W lipcu 2016 roku wicepremier Mateusz Morawiecki zaprezentował Program Budowy Kapitału, który jest jednym z filarów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Zakłada on przekształcenie OFE w fundusze inwestycyjne - 75 proc. aktywów ma trafić na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego Polaków. Natomiast pozostałe 25 proc. - do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zarządzanie którym ma przejąć PFR. Zgodnie z pierwotnym planem przekształcenie OFE miałoby nastąpić od stycznia 2018 roku.

Wcześniej w rozmowie z PAP szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys wskazał, że drugi bardzo ważny element planowanej reformy to upowszechnienie pracowniczych planów kapitałowych w celu oszczędzania na emeryturę. Pod koniec marca Borys poinformował, że gotowy jest komplet projektów ustaw dot. zmian w systemie OFE oraz pracowniczych planów kapitałowych. Wyraził nadzieję, że w kwietniu trafią one na ścieżkę legislacyjną.

ofe, emerytury, ekonomiści, zmiany w ofe
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Głos
2017-05-24 22:23
Precz z łapami od ofe ! jedni z PO najpierw naw okradli teraz PIS robi to samo !
Kredens
2017-05-04 20:07
A co myśleliście, ze ktoś bedzie wspierał
Polaków a nie banki które sa w rekach "swoich"?
emeryt z podkarpacia
2017-05-04 19:30
Obecnie w Polsce tracą tylko emeryci i to oni, te około 7 milionów biedoty emerycko-rentowej podziękuje za to pisowi w kolejnych wyborach. Wtedy straci też pis.
Pokaż wszystkie komentarze (169)