Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jacek Bereźnicki
Jacek Bereźnicki
|

Dewaluacja juana. W jaki sposób zadyszka chińskiej gospodarki może zaszkodzić Polsce?

0
Podziel się:

Sytuacja w Chinach wywołuje teraz uzasadnione obawy rynków finansowych. Ten strach ma jednak głębszy charakter - ocenia Marcin Kiepas.

Dewaluacja juana. W jaki sposób zadyszka chińskiej gospodarki może zaszkodzić Polsce?
(David Dennis/Flickr (CC BY-SA 2.0))

Chińskie władze sięgają już po ostateczne środki, ręcznie dewaluując juana i ingerując w obrót na giełdzie, ale już za 2-3 lata może im zabraknąć instrumentów, by powstrzymać załamanie, które przerodzi się w kryzys globalny, ostrzegają analitycy. Jednak już teraz polska gospodarka może odczuć to, co dzieje się w Państwie Środka.

- Polska jest elementem globalnej gospodarki i musimy się oswajać z myślą, że jest drugi ośrodek poza Wall Street i Waszyngtonem, gdzie zapadają decyzje, które mają wpływ na światową gospodarkę, w tym także na Polskę - mówi w rozmowie z Biztok.pl Radosław Pyffel, prezes Centrum Studiów Polska-Azja, konsultant ds. rynku chińskiego.

Jak jednak zaznacza, polska gospodarka nie odczuwa wydarzeń w Chinach bezpośrednio. - Do nas docierają głównie rykoszetem te rzeczy, które się dzieją pomiędzy gospodarką chińską a amerykańską - przekonuje.

Marcin Kiepas, główny analityk Admiral Markets, w przygotowanej dla Biztok.pl analizie podkreśla z kolei, że sytuacja w Chinach może spowodować odwrót inwestorów od rynków bardziej ryzykownych, do jakich wciąż jest zaliczana Polska.

"Obawy o kondycję Chin, drugiej gospodarki świata, w sposób automatyczny muszą przekładać się na nastroje na rynkach finansowych. Przede wszystkim powodują zmniejszony apetyt na ryzyko, przez co inwestorzy preferują bardziej bezpieczne aktywa, kosztem akcji, walut rynków wschodzących czy surowców" - ocenia analityk Admiral Markets.

Kiepas zaznacza, że wyhamowanie wzrostu gospodarczego Chin przekłada się też na popyt na surowce, co powoduje spadek ich cen. To - jak ocenia - może pośrednio wpływać na wyniki spółek surowcowych. W Polsce dotyczy to przede wszystkim KGHM, a w mniejszym stopniu spółek paliwowych.

- Jeśli Chińczycy zmniejszają wartość swojej waluty o 1-2 proc. w ciągu dnia, to ma to wpływ na globalną gospodarkę i nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę - ostrzega Radosław Pyffel.

W momencie, gdy juan odczepia się od dolara, polski eksport staje się mniej konkurencyjny wobec chińskiego na międzynarodowych rynkach, ale także spada opłacalność polskiego eksportu do Chin - mówi.

Według eksperta uderza to głównie w KGHM, który eksportując głównie miedź do Chin, odpowiada za około połowę całego polskiego eksportu do tego kraju. - Tracą także polscy eksporterzy żywności, a w ostatnim czasie dość mocno rósł eksport polskiego mleka do Chin - podkreśla Pyffel.

- Długofalowo wartość juana powinna jednak rosnąć, tak jak działo się to przez ostatnie lata, ponieważ chiński rząd sygnalizuje, że chce oprzeć się bardziej na mechanizmach rynkowych i przestawić gospodarkę z taniej produkcji na zaawansowane technologie - ocenia ekspert.

Marcin Kiepas zwraca z kolei uwagę, że dewaluacja juana nie tylko zwiększa konkurencyjność chińskiej gospodarki kosztem jej głównych partnerów handlowych, ale będzie prowadzić do pojawienia się presji deflacyjnej, co wydłuży okres obowiązywania rekordowo niskich stóp procentowych na świecie.

W przypadku Polski już teraz należy przyjąć, że RPP zacznie podnosić stopy procentowe dopiero na początku 2017 roku - przewiduje Marcin Kiepas.

"Strach rynków finansowych przed sytuacją w Chinach ma głębszy charakter" - uważa analityk. "Powstrzymywanie spadków na chińskiej giełdzie przez zakaz sprzedaży akcji, czy decyzja o dewaluacji juana oznacza, że tamtejsze władze sięgają po ostateczne środki" - pisze. Jak ocenia, "teraz to ręczne manipulowanie rynkiem jeszcze się powiedzie, ale za jakiś czas już nie".

Analityk Admiral Markets zauważa, że pojawiają się już pierwsze symptomy dużego kryzysu chińskiego, który może wybuchnąć za 2-3 lata, a wtedy będzie to kryzys globalny. "Będzie dobrze, gdy będzie to tylko kryzys gospodarczy. Gorzej, gdyby to też był kryzys społeczny w Chinach. Jego skutków bowiem nie sposób przewidzieć" - ostrzega analityk.

wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(0)