Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
protest
17.06.2007 09:30

Przed decyzją ZNP co z protestem, o wcześniejszych protestach w oświacie

19 czerwca po spotkaniu z wicepremierem Przemysławem Gosiewskim, który przewodniczy Międzyresortowemu Zespołowi do Spraw Nadzoru Ubezpieczeń Społecznych, Zarząd Główny ZNP ma podjąć decyzję dotyczącą ewentualnych dalszych kroków protestacyjnych.

Podziel się
Dodaj komentarz

19 czerwca po spotkaniu z wicepremierem Przemysławem Gosiewskim, który przewodniczy Międzyresortowemu Zespołowi do Spraw Nadzoru Ubezpieczeń Społecznych, Zarząd Główny ZNP ma podjąć decyzję dotyczącą ewentualnych dalszych kroków protestacyjnych.

Związek Nauczycielstwa Polskiego jest od końca lutego w sporze zbiorowym z rządem. 29 maja ZNP przeprowadziło dwugodzinny strajk ostrzegawczy w szkołach i przedszkolach; według związku wzięła w nim udział co druga szkoła, według MEN - 23,42 proc. szkół.

Nie był to pierwszy strajk jaki miał miejsce w polskich szkołach po 1989 r. Taką formę protestu nauczyciele stosowali już w 1992 r., w 1993 r. (kiedy miał miejsce największy, bo aż kikunastodniowy czynny strajk) i w 1999 r. Członkowie związków zrzeszających nauczycieli dwukrotnie okupowali też ministerstwo edukacji.

Protesty w organizowały dwa największe związki zawodowe w oświacie: ZNP i Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". Nigdy oficjalnie nie protestowały razem, jednocześnie nie zabraniały swoim członkom brać udziału w protestach organizowanych przez drugi ze związków.

Pierwsza duża fala protestów wśród nauczycieli miała miejsce na przełomie 1991 i 1992 r. za rządu Jana Olszewskiego. Kulminacją był ogólnopolski jednodniowy strajk ostrzegawczy w szkołach zorganizowany przez ZNP 28 lutego 1992 r. Poprzedziły go w grudniu, styczniu i połowie lutego jednodniowe strajki zorganizowane m.in. w ówczesnych województwach: łódzkim, wrocławskim, słupskim, olsztyńskim i szczecińskim.

Protestujący domagali się początkowo waloryzacji płac, jednorazowego wypłacenia "trzynastek" oraz większych nakładów na edukację. Sejm wstrzymał jednak waloryzację w całej budżetówce i zgodził się na wpłacenie tylko 1/4 "trzynastki". W efekcie ZNP domagało się tylko gwarancji zrównania od 1 września 1992 r. płac nauczycieli z wynagrodzeniem pracowników tzw. sfery materialnej. Według związkowców, w ogólnopolskim jednodniowym strajku brało udział 83 proc. szkół podstawowych i średnich, według MEN - 63 proc.

Ówczesny minister edukacji Andrzej Stelmachowski został zapamiętany przez ZNP, jako ten który "w telewizji groził protestującym nauczycielom laską".

W marcu dużą akcje protestacyjną przeciwko zmniejszeniu nakładów na oświatę zorganizowała też oświatowa "S". Formy protestu były różne, w tym przerywanie zajęć w szkołach.

1 września 1992 r. był już nowy rząd - rząd Hanny Suchockiej i nowy minister edukacji Zdobysław Flisowski.

22 kwietnia 1993 r. ogólnopolski strajk przeprowadziło ZNP (w większości protestujących szkół był to protest jednodniowy, w części dwugodzinny).

Związkowcy domagali się wyższych podwyżek dla nauczycieli niż był skłonny dać rząd. Proponował on podwyżkę wysokości 390 tys. ówczesnych zł w kwietniu i 200 tys. zł od maja; ZNP chciało by było to 600 tys. zł i 340 tys. zł. (Płaca nauczyciela rozpoczynającego pracę zaraz po studiach wynosiła wtedy 2 mln zł, a nauczyciela z 30-letnim stażem - 2,5 mln zł; gazeta codzienna kosztowała 3 tys. zł). Związkowcy żądali także wypłaty zaległej waloryzacji za 1991 r.

Kilkanaście dni później - 4 maja rozpoczął się bezterminowy strajk zorganizowany przez "Solidarność". Obok postulatów identycznych jak miało ZNP, "S" domagała się także realnego wzrostu płac, podniesienia nakładów na oświatę, odstąpienia od 5- proc. redukcji środków przeznaczonych w budżecie państwa na płace oraz przywrócenia dla nauczycieli zniżek na przejazdy PKP i PKS.

W zależności od regionu protest miał różny przebieg: część szkół była zamknięta, część okupowana przez nauczycieli, jeszcze w innych były tylko zajęcia opiekuńczo-wychowawcze zamiast lekcji; np. w Wielkopolsce strajk miał charakter rotacyjno-kroczący (trzydniowe strajki w kolejnych szkołach).

W szóstym dniu strajku według "S" protestowało 70 proc. szkół, według MEN - 13,5 proc. W tym samym czasie protestowali też pracownicy służby zdrowia i instytucji kultury - razem ponad 300 tys. osób.

Strajk nauczycieli skrytykował prymas Józef Glemp. "Czy nauczyciele zamykający szkoły i opuszczający uczniów mogą nauczyć miłości ojczyzny? Czy nauczyciele mogą spokojnie uczyć historii Polski i przerabiać dzieła wieszczów, gdy jednocześnie podpisują się pod zdaniem: tylko teraz, przed maturami, możemy wymusić podwyżki płac?" - pytał prymas w homilii.

"Solidarność" zwróciła się do MEN o przesunięcie matur. Resort się nie zgodził. 11 maja w dniu egzaminu pisemnego z języka polskiego strajkowało np. 76 proc. szkół w woj. legnickim, 68 proc. w słupskim; we wrocławskim i krakowskim protestowało ponad 50 proc. placówek. Według MEN, w 22 na 49 województw matury przeprowadzono bez problemów.

Ogólnopolski Komitet Strajkowy Pracowników Sfery Budżetowej "S" zaproponował wówczas przeprowadzenie matur pisemnych 19 i 20 maja. MEN tym razem się zgodził. Wiele uczelni przedłużyło termin składania dokumentów, niektóre: Uniwersytet Gdański, Politechnika Gdańska i Politechnika Łódzka przyłączyły się do protestu.

17 maja (w 13-tym dniu protestu) "S" zawiesiła czynną akcję strajkową w szkołach, a 24 maja w ogóle zawiesiła strajk w oświacie - szkoły zaczęły pracować normalnie. Ogólnopolski Komitet Strajkowy zdecydował, że o dalszych działaniach zdecyduje Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność". Pięć dni później - 29 maja prezydent Lech Wałęsa podpisał zarządzenie o rozwiązaniu Sejmu i rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Półtora roku później - w grudniu 1994 r. (za rządu Waldemara Pawlakam, wicepremierem, ministrem edukacji był wówczas Aleksander Łuczak) nauczyciele z oświatowej "S" przyłączyli się do głodówki prowadzonej przez pracowników służby zdrowia. Żądali podwyższenia płac w budżetówce. Protest trwał 30 dni, zakończył się na początku stycznia 1995 r.

Kolejna fala protestów przetoczyła się przez oświatę za rządu Jerzego Buzka, gdy MEN kierował Mirosław Handke. 19 listopada 1999 r. ZNP zorganizował jednodniowy strajk przeciwko niskim nakładom na oświatę, zmianom w ustawie Karta Nauczyciela (m.in. zapisom, zgodnie z którymi w tym roku wygasają prawa nauczycieli do wcześniejszych emerytur) oraz likwidacji małych wiejskich szkół. Według związku protestowało 56 proc. placówek, według MEN - 21 proc.

Związkowcy trzykrotnie okupowali gmach resortu edukacji: ZNP przez tydzień w marcu 1999 r. (za Handkego) - żądało podwyżek płac; oświatowa "S" w przez dwa dni w czerwcu 1992 r. (za Stelmachowskiego) i w przez kilka godzin w maju 2001 r. by skłonić drugiego ministra edukacji w rządzie Buzka - Edmunda Wittbrodta do szybszego podpisania rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli.

Wielokrotnie związkowcy organizowali też pikiety i marsze protestacyjne - największy z nich miał miejsce 17 marca 2007 r., kiedy to w proteście przeciwko polityce edukacyjnej obecnego ministra edukacji Romana Giertycha ulicami Warszawy przeszło - według organizatora protestu - ZNP 12-13 tys. osób; zdaniem policji było to 10-11 tys. (PAP)

dsr/ ls/

Tagi: protest, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz