Notowania

frankowicze
14.04.2019 20:28

Frankowicze przed Sądem Najwyższym. Wyroki zmienią niewiele

Ostanie wyroki Sądu Najwyższego w sprawach frankowych, choć mogą wyglądać na przełomowe, tak naprawdę zmieniają niewiele. W końcu nie tworzą precedensów. Nie oznaczają automatycznego przewalutowania kredytów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Frankowicze przed sądami nie mogą liczyć na jednolitą linię orzeczniczą.

Orzeczenie Sądu Najwyższego z 4 kwietnia 2019 r., w którym sędziowie uznali wniosek kasacyjny i nakazali ponownie rozpatrzyć zaskarżoną sprawę frankowicza Sądowi Apelacyjnemu, zostało błyskawicznie podchwycone przez niektóre kancelarie czy aktywistów. Pojawiły się doniesienia o przełomie, świetnym wyroku, a nawet sugestie automatycznego przewalutowania kredytów.

Niestety, ze względu na konstrukcję polskiego sądownictwa, orzeczenie Sądu Najwyższego nawet w podbnych sprawach będzie tylko wskazówką.

Spór o indeksację

Prześledźmy sprawę od początku. Klient zaciąga kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego w czerwcu 2008 r. Kurs w sierpniu tego samego roku osiąga rekordowo niski poziom – nic tylko się cieszyć. Rzeczywistość szybko się zmienia na niekorzyść dłużnika: wartość szwajcarskiej waluty sięga niespotykanych poziomów już w 2009 r. W 2011 r. jest nawet dwukrotnie wyższa niż w chwili zaciągania kredytu. W efekcie klient przestaje spłacać raty, a w 2013 r. bank wypowiada umowę i wystawia bankowy tytuł egzekucyjny.

Oglądaj też: Frankowicze nie chcą przewalutować kredytów, bo politycy obiecali lepsze warunki

To właśnie o ten bankowy tytuł egzekucyjny przez kilka lat toczy się sądowy spór. Klient tłumaczy, że został wprowadzony w błąd przez przedstawiciela banku, a do tego kurs spłaty kredytu był ustalany przez bank. Miało to być pokłosie zawarcia w umowie klauzuli abuzywnej, czyli niedozwolonej.

Przewodniczący podkomisji Tadeusz Cymański wyjątkowo często odbierał dziś głos frankowiczom.
Frankowicze stracili już nadzieję. Burzliwe obrady w Sejmie kończą się ich dotkliwą porażką

Zarówno sąd I, jak i II instancji odrzucił tę argumentację. Dlatego też sprawą zajął się Sąd Najwyższy, który 4 kwietnia nakazał ponownie zbadać sprawę sędziom z "apelacji". To kluczowa część orzeczenia – ponowne rozpatrzenie sprawy o pozbawienie wykonalności bankowego tytułu egzekucyjnego.

Choć wciąż nie ma pełnego uzasadnienia wyroku, to z krótkiego komunikatu wiemy, że skład orzekający uznał zawarty w umowie mechanizm indeksacji za niezgodny z prawem. Powołał się przy tym na art. 385 [1] Kodeksu cywilnego.

Jak wyjaśnia w rozmowie z money.pl radca prawny Ewelina Nieznalska z Kancelarii NP & Współpracownicy, przywołany artykuł stanowi, że postanowienie umowy nieuzgodnione indywidualnie z klientem nie wiąże go, gdy "kształtuje prawa i obowiązki w sposób sprzecznym z dobrymi obyczajami czy rażąco naruszający jego interesy”. Czyli jest przykładem tzw. klauzuli abuzywnej.

- Jeśli sędziowie w uzasadnieniu dokonali wykładni klauzuli abuzywnej, to Sąd Apelacyjny będzie musiał ją uwzględnić w swoim wyroku. Jeśli nie, SA może orzec dowolnie - dodaje Ewelina Nieznalska i przypomina, że orzeczenia SN nie tworzą precedensów - są wiążące dla spraw, w których zostały wydane. W pozostałych mogą być pewnego rodzaju "wskazówką".

- Oczywiście w kolejnych podobnych procesach sądy mogą orzekać zupełnie inaczej, jednak będą potrzebowały silnych argumentów, by utrzymać wyrok, gdyby ten trafił przed SN - wyjaśnia nam prawnik.

Sędzia z frankami

Drugim z ważnych wyroków był ten z 10 kwietnia, który jednak ucieszył bardziej banki. Choć Sąd Najwyższy stwierdził, że sędziowie posiadający kredyty we frankach nie muszą się wyłączać się ze spraw z powództw lub przeciwko frankowiczom, to równocześnie nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy o unieważnienie umowy kredytowej. Umowy, w której znalazły się aż trzy klauzule abuzywne. SN uznał jednak, że "apelacja" za słabo uargumentowała wyrok, w którym nakazała rozwiązanie umowy.

Efekt jest taki, że w ciągu tygodnia SN wydał dwa wyroki dotyczące kredytów we frankach. Z jednego cieszą się zadłużeni, z drugiego banki. Do procedury automatycznego przewalutowania tak samo daleko jak do uznania, że wszystko z tymi kredytami było w porządku. Równie daleko jest do ustawy o pomocy frankowiczowom, o czym na początku kwietnia informowaliśmy w money.pl.

Tak wyglądało zainteresowanie posłów wystąpieniem prezydenckiego ministra o projekcie ustawy frankowej w 2017 r.
Nieoficjalnie: Ustawa frankowa do zamrożenia. Projekt może umrzeć śmiercią "sejmową"

Na koniec 2018 r., według informacji BIK, w Polsce było około 450 tys. kredytów indeksowanych do walut obcych lub denominowanych w tych walutach (głównie CHF) na łączną kwotę ponad 107 mld zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: frankowicze, kredyty, gospodarka, wiadomości, kredyty mieszkaniowe
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-04-2019

AniaWszystko było ok, jak bank dawał kredyt we frankach większy niż w złotówkach, ale gdy z czasem - jak to z walutami bywa - kurs stał się niekorzystny, … Czytaj całość

14-04-2019

eciksam szykuję się na pozew - trudno , zamiast "nowego samochodu" wydam na sprawę.mam dośc być traktowany jak świnia podczas tuczenia!

14-04-2019

markObydwa wyroki Sądu Najwyższego były na konto poszkodowanych i rozjechały nieuczciwe banki. W drugim wyroku sąd wytknął kilka drobiazgów ale nie … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (241)