Sprzedaż mBanku. Nabywca będzie musiał wyłożyć kilkanaście miliardów

Wycena giełdowa mBanku wynosi 15,8 mld zł. Cena jedna zapewne będzie się wahać między 13 a 16 mld zł. Tyle będzie musiał wyłożyć nabywca.

Większość akcji mBanku ma w tej chwili Commerzbank.
Źródło zdjęć: © Shutterstock.com

I to niezależnie, czy mBank kupią - jak pisze piątkowa "Rzeczpospolita" - Amerykanie, o czym się spekuluje, czy też uznane za faworytów banki państwowe.

Sama wycena giełdowa mBanku (którego 69,3 proc. akcji ma Commerzbank) nie jest wystarczającym wskaźnikiem tego, ile może zapłacić kupujący. Wszystko z powodu wartych blisko 17 mld zł hipotek walutowych (16 proc. portfela kredytów mBanku), które muszą zostać wydzielone, aby znalazł się chętny na tę instytucję.

Pierwszą niewiadomą jest, ile kapitału musiałoby trafić do portfela frankowego – co trudno przewidzieć, bo nie wiadomo, jak zdecyduje regulator. Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy, na którego powołuje się "Rz" - przyjął, że byłoby to 3,7 mld zł.

Zobacz: Jacek Rostowski komentuje plany Sasina. "Morawiecki zaprasza na ucztę, nominaci polityczni zabierają srebrne łyżeczki"

Kolejna niewiadoma to rentowność mBanku bez franków. – Według mojej prognozy mBank z portfelem frankowym, ale bez wzrostu rezerw z powodu spraw sądowych, osiągnąłby w 2020 r. 1,4 mld zł zysku netto. Zakładam, że portfel ten dodaje co najmniej 100 mln zł do rocznego zysku netto. Zatem po jego wyłączeniu mBank osiągnąłby nieco mniejszy zysk, ok. 1,3 mld zł. Z kolei kapitał przypisany do tej działalności bez franków szacuję na 13 mld zł – wylicza.

Zatem ROE (zwrot z kapitałów własnych)
mBanku pozbawionego franków byłby wyższy niż teraz (blisko 8 proc.) i wyniósłby ok. 10 proc. To punkt wyjścia do wyceny mnożnikowej. – Przy ROE rzędu 10 proc. premia do wartości księgowej jest uzasadniona, ale niewielka. Ostatnio wskaźniki wyceny banków obniżyły się – mówi Jańczak. Wycena mBanku bez franków z mnożnikiem nieco powyżej wartości księgowej dałaby 13,5 mld zł.

Wcześniej Commerzbank sugerował, że oczekuje wyceny podobnej do ING Banku Śląskiego, najdroższego w Polsce. Co dawałoby wycenę na poziomie ok. 16,5 mld zł. – Nie sądzę, aby realne było osiągnięcie wyceny choćby zbliżonej do ING BSK. (...) Nie są to niewyobrażalne poziomy, ale są wysokie. Dużo zależy od determinacji nabywcy – tego, jakie osiągnie efekty synergii i na ile zależy mu na przejęciu - mówi jednak ekspert cytowany przez "Rz".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Reforma PIP nie trafi do kosza. Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu
Reforma PIP nie trafi do kosza. Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu
Były szef CBA w zarządzie Orlenu. Oto czym się będzie zajmował
Były szef CBA w zarządzie Orlenu. Oto czym się będzie zajmował
Cena benzyny w górę o 10 proc. Mówią, co się stanie, gdy wejdzie ETS2
Cena benzyny w górę o 10 proc. Mówią, co się stanie, gdy wejdzie ETS2
Prezes NBP spotkał się z ambasadorem USA. Rozmawiali m.in. o złocie
Prezes NBP spotkał się z ambasadorem USA. Rozmawiali m.in. o złocie
Nowe sankcje USA wobec tankowców z irańską ropą
Nowe sankcje USA wobec tankowców z irańską ropą
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.02.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.02.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.02.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.02.2026
Zwrot ws. sprzedaży właściciela TVN. Oferta Paramount może być lepsza od tej Netflixa
Zwrot ws. sprzedaży właściciela TVN. Oferta Paramount może być lepsza od tej Netflixa
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.02.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.02.2026
PGE zawiązała rezerwę na sprzedaż energii elektrycznej ze stratą
PGE zawiązała rezerwę na sprzedaż energii elektrycznej ze stratą
"Walka z patologią śmieciowego zatrudnienia". Ministra broni reformy PIP
"Walka z patologią śmieciowego zatrudnienia". Ministra broni reformy PIP