- Mamy prawdopodobieństwo bardzo dużego wycieku danych związanego z jedną z firm obsługujących lekarzy i gabinety lekarskie, która to gromadziła dane pacjentów z całej Polski. Trwają działania służb, które sprawdzają, jaką metodą, kto doprowadził do tego wycieku, jak wyglądał ten incydent, kto może dzisiaj dysponować tymi danymi i oczywiście jak duża jest tego skala - poinformował wicepremier.
Powiedział, że pojawiają się komentarze medialne wskazujące, że prawdopodobny wyciek danych może dotyczyć blisko 19 mln obywateli Polski.
To byłoby jednym z największych wycieków danych w historii - podkreślił.
WIDEO"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Dodał, że ze względu na dużą wagę prawdopodobnego incydentu pozostaje w kontakcie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem i minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą.
- To są cenne dane, które nie tylko przestępcy, ale różne instytucje mogą chcieć kupić, żeby mieć o nas wiedzę, dokonywać analityki, ale też szantażować, wykonywać różnego rodzaju działania, które mogą wpływać na nasze normalne życie - powiedział wicepremier.
W poniedziałek Gawkowski przekazał na platformie X informacje o incydencie cyberbezpieczeństwa, do którego doszło w systemach i danych firmy MyDr. Dodał, że odpowiednie służby zostały poinformowane i prowadzone są intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy.