Wielka płyta. Eksperci rozwiewają najczęstszy mit

W debacie publicznej regularnie powraca temat stanu technicznego osiedli wznoszonych z prefabrykatów w czasach PRL. Właściciele nieruchomości nie mają powodów do obaw. Zamiast planować masowe wyburzenia, polski rynek nieruchomości powinien skupić się na dostosowaniu tych zasobów do współczesnych standardów – uważają eksperci cytowani przez Portal Samorządowy.

Co z wielką płytą?Co z wielką płytą?
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka/REPORTER
Robert Kędzierski

– Budynki z wielkiej płyty znacznie lepiej znoszą upływ czasu i zużycie techniczne niż nam się wcześniej wydawało – mówi cytowany przez Portal Samorządowy Janusz Sepioł, główny architekt miasta Krakowa. Ekspert zauważa, że do tej pory w Polsce nie odnotowano żadnej katastrofy budowlanej w tego typu obiektach. Spekulacje o ich złym stanie mogą być, w jego ocenie, częściowo inspirowane przez branżę deweloperską.

Historyczny podział zasobów mieszkaniowych

Aby w pełni zrozumieć sytuację polskiego mieszkalnictwa, należy oddzielić od siebie różne etapy historycznego budownictwa. Najsłabszym ogniwem krajowych zasobów nie są bloki z lat 70., ale wcześniejsze budynki z lat 60., powstające w okresie rządów Władysława Gomułki. To właśnie te obiekty charakteryzują się największymi mankamentami technicznymi i funkcjonalnymi.

Budownictwo z lat 60. to często bloki pozbawione wind, balkonów czy loggii. Lokale w tych budynkach posiadają ślepe kuchnie i ciasne pokoje, a same osiedla cierpią na chroniczny brak miejsc parkingowych oraz przestrzeni do ich wytyczenia. Przebudowa takich obiektów jest technicznie skomplikowana, co sprawia, że to właśnie w ich przypadku można by w przyszłości rozważać punktowe wyburzenia pod nową zabudowę.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku osiedli z epoki Edwarda Gierka. Projektowane w latach 70. osiedla z wielkiej płyty opierały się na rygorystycznych wskaźnikach urbanistycznych, które gwarantowały duże odległości między budynkami oraz wysoki udział terenów zielonych. Bloki z tego okresu standardowo wyposażano w windy i balkony, a obecna infrastruktura tych osiedli często przewyższa pod względem wygody życia współczesne, gęsto zabudowane inwestycje deweloperskie.

Modernizacja zamiast wyburzania

W Europie Zachodniej, w państwach o ugruntowanej polityce mieszkaniowej, masowe remonty zasobów przeprowadza się średnio co trzy dekady. Przykładem skutecznego działania jest holenderska firma, która za projekt modernizacji bloków z lat 70. otrzymała nagrodę architektoniczną im. Miesa van der Rohe. Wykorzystując nowoczesną prefabrykację, dobudowano tam nowe ściany i ogromne tarasy, powiększając każde mieszkanie o 30 metrów kwadratowych, bez konieczności wysiedlania lokatorów.

Dobra polityka mieszkaniowa to nie tylko stwarzanie warunków dla budowy budynków, ale także umożliwianie podnoszenia standardu już istniejących – podkreśla Janusz Sepioł. Architekt zaznacza, że w Polsce brakuje odpowiednich programów modernizacyjnych oraz dedykowanych funduszy na ich realizację.
Wybrane dla Ciebie