Polacy coraz więcej wiedzą o PPK. Ale nie chcą w nich oszczędzać

Dokładnie połowa Polaków przyznaje, że wie, czym są Pracownicze Plany Kapitałowe - wynika z badania przeprowadzonego dla money.pl na panelu Ariadna. Problem polega jednak na tym, że zaledwie co piąty z nas planuje do PPK dołączyć. Znacznie więcej twierdzi, że tego nie zrobi.

Pracownicze Plany Kapitałowe to jedna z flagowych reform rządu Prawa i Sprawiedliwości.
Źródło zdjęć: © East News | Zbyszek Kaczmarek/REPORTER
Jakub Ceglarz

Badanie na panelu Ariadna na zlecenie money.pli zostało przeprowadzone w dniach 4-7 stycznia. 50 proc. Polaków przyznało w nim, że zna rządowe propozycje reformy emerytalnej i wprowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych. Choćby ze słyszenia.

To, że znają założenia reformy, nie oznacza, że z niej skorzystają. Chęć oszczędzania w ten sposób wyraziło raptem 21 proc. pytanych, z czego tylko jeden na 25 Polaków przyznał, że zrobi to na pewno.

Obraz
© WP.PL | WP

- Nie powiedziałbym, że te 21 procent deklaracji na "tak" i prawie 35 proc. na "nie wiem" to mało. Weźmy pod uwagę, że ustawa obowiązuje dopiero od stycznia, a opublikowana została w listopadzie – mówi money.pl Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

- Oczywiście trzeba podchodzić do wszystkich obaw i lęków z pokorą i zrozumieniem. Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć – dodaje ekspert.
Spore znaczenia ma też jego zdaniem historia. - Nie ma nic dziwnego w tym, że gdy Polacy słyszą o zbiorowym oszczędzaniu, to podchodzą do tego z rezerwą, choćby po doświadczeniach z OFE – twierdzi ekspert.

Zobacz też: Bartosz Marczuk demaskuje demony wokół nowego rozwiązania emerytalnego

Marczuk wskazuje, że między OFE a PPK jest fundamentalna różnica. Przede wszystkim, PPK jest systemem w pełni dobrowolnym, a zgromadzone w nim pieniądze są prywatne.

- Jest to tanie oszczędzanie, bo prowizje kształtują się na poziomie ok. 0,6 proc. od aktywów. W OFE jest to ok. 4 proc.– wylicza były wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. - To się zwyczajnie bardzo opłaca. Bo oprócz swoich pieniędzy, otrzymujemy jeszcze dopłatę od pracodawcy, a raz w roku również z budżetu państwa.

Jak podkreśla przedstawiciel PFR, w ciągu najbliższych miesięcy Fundusz planuje wiele działań, które mają jeszcze bardziej popularyzować Pracownicze Plany Kapitałowe. Część z nich była również przedstawiona na wtorkowej konferencji prasowej, która odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Wśród nich m.in. uruchomienie tzw. contact center dla wszystkich zainteresowanych oraz strony mojeppk.pl, a także materiały informacyjne dla pracodawców, spotkania i szkolenia dla firm w regionach.

Marczuk dodaje również, że pod koniec stycznia ma ruszyć specjalna kampania medialna, promująca oszczędzanie w Pracowniczych Planach Kapitałowych.

Jaki procent deklaracji zatem należałoby uznać za satysfakcjonujący? – Zgodnie z zasadą konserwatywnego planowania można przyjąć, że 50 proc. to byłby niezły wynik. Choć patrząc na przykład na doświadczenia brytyjskie pewnie chciałoby się więcej. Lepiej jednak być pozytywnie zaskoczonym niż rozczarowanym – puentuje wiceprezes PFR.

Z tego samego badania dowiadujemy się również, że o PPK częściej słyszeli wyborcy Platformy Obywatelskiej (69 proc.) niż Prawa i Sprawiedliwości (61 proc.). A to przecież jedna z głównych reform przeprowadzonych przez rząd dobrej zmiany.

Obraz
© WP.PL | WP

Pewne jest natomiast, że Polacy będą szukali nowych dróg oszczędzania na emeryturę. Aż połowa z nich przyznaje bowiem, że nie ma zaufania do ZUS, który odpowiada za wypłatę świadczeń. Z drugiej strony - tylko 14 proc. twierdzi, że ufa instytucji. W tym gronie więcej jest zwolenników partii rządzącej. Wśród wyborców Platformy Obywatelskiej z kolei ufnych jest zaledwie 6 proc. pytanych.

Dobrowolne oszczędzanie jest o tyle konieczne, że wysokość emerytury z ZUS będzie niewielkim ułamkiem tego, co zarabiamy na co dzień. 17 proc. Polaków przewiduje, że świadczenie będzie niższe niż 30 proc. obecnej wypłaty. Nieco wiecej Polaków liczy, że emerytura może sięgnąć nawet połowy ich wynagrodzenia.

Z drugiej strony tylko 7 proc. pytanych wierzy, że na starość otrzyma tyle samo lub niewiele mniej niż zarabia obecnie.

Obraz
© WP.PL | WP

Badanie przeprowadzone dla Wirtualnej Polski na panelu Ariadna w dniach 4 – 7 stycznia 2019 roku metodą CAWI.

Próba ogólnopolska osób od 18 lat wzwyż (N=1085). Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Reforma PIP nie trafi do kosza. Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu
Reforma PIP nie trafi do kosza. Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu
Były szef CBA w zarządzie Orlenu. Oto czym się będzie zajmował
Były szef CBA w zarządzie Orlenu. Oto czym się będzie zajmował
Prezes NBP spotkał się z ambasadorem USA. Rozmawiali m.in. o złocie
Prezes NBP spotkał się z ambasadorem USA. Rozmawiali m.in. o złocie
Nowe sankcje USA wobec tankowców z irańską ropą
Nowe sankcje USA wobec tankowców z irańską ropą
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.02.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.02.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.02.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.02.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.02.2026
Zwrot ws. sprzedaży właściciela TVN. Oferta Paramount może być lepsza od tej Netflixa
Zwrot ws. sprzedaży właściciela TVN. Oferta Paramount może być lepsza od tej Netflixa
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.02.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.02.2026
PGE zawiązała rezerwę na sprzedaż energii elektrycznej ze stratą
PGE zawiązała rezerwę na sprzedaż energii elektrycznej ze stratą
"Walka z patologią śmieciowego zatrudnienia". Ministra broni reformy PIP
"Walka z patologią śmieciowego zatrudnienia". Ministra broni reformy PIP
Ropa znów płynie na Węgry i Słowację. Ale nie od strony Ukrainy
Ropa znów płynie na Węgry i Słowację. Ale nie od strony Ukrainy