"Nie zostały jeszcze nigdzie opublikowane". Minister o danych milionów Polaków

Minister cyfryzacji potwierdził, że doszło do wycieku danych, które mogą dotyczyć m.in. leków i recept 19 milionów Polaków. Atak hakerski wymierzony był w systemy firmy MyDr. - Dane nie są dostępne do sprzedaży w darknecie - powiedział w środę wieczorem wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Warszawa, 12.08.2026. Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej w Warszawie, 12 bm. Konferencja dot. wycieku danych związanego z jedną z firm obsługujących lekarzy i gabinety lekarskie, która to gromadziła dane pacjentów z całej Polski. (mr) PAP/Paweł SupernakMinister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/Paweł Supernak
Robert Kędzierski

W środę wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował o potężnym wycieku danych medycznych. Incydent dotknął blisko 19 milionów rekordów. Wieczorem szef resortu zapewnił, że służby państwowe intensyfikują działania, aby namierzyć osoby odpowiedzialne za kradzież wrażliwych informacji.

Operacyjnie wiemy coraz więcej. W tej sprawie nie będzie żadnej miękkiej gry. Tu służby, bez względu gdzie ukrywa się ta osoba, będą ją ścigały do upadłego – zapowiedział minister na antenie TVN24.

Mówił, że atak na tak potężną bazę informacji to uderzenie w interes państwa, który musi być bezwzględnie ścigany.


WIDEO
Wyścig gigantów po Żabkę. Analityk zwraca uwagę na "przeciek"


Finansowe motywy cyberprzestępców

Według najnowszych ustaleń resortu, za kradzieżą nie stoją obce służby wywiadowcze. Wszystko wskazuje na to, że sprawcami są pospolici przestępcy, których głównym celem jest zysk finansowy.

– Dzisiaj nie ma żadnych przesłanek, (świadczących o tym - red.) że to jest atak zagraniczny, że za tym Rosja albo jakieś inne państwo. Dzisiaj dużo jest przesłanek, że to miało charakter zarobkowy. To znaczy ktoś dokonał tego przestępstwa, żeby na tym zarobić, żeby sprzedać, żeby szantażować, żeby wyłudzić okup – wyjaśnił Krzysztof Gawkowski.

Wicepremier odniósł się także do postawy zaatakowanej firmy. Podkreślił, że przedsiębiorstwo zachowuje się bardzo odpowiedzialnie, współpracuje z rządem i realizuje wspólny plan zarządzania kryzysowego. Ostrzegł jednak, że ewentualne zaniedbania spotkają się z surowymi konsekwencjami.

Jeżeli dojdzie do kontroli i sprawdzenia i okaże się, że gdzieś nie było odpowiedniego nadzoru, to będą kary. Tu nikt nie będzie zwlekał żadnymi decyzjami – stwierdził polityk, zaznaczył przy tym, że na obecnym etapie nikogo nie oskarża.

Co się stało z danymi?

Wiadomo też, że przestępcy udowodnili, że faktycznie dysponują skradzioną bazą. Na dowód swoich działań przesłali dane jednego z ważnych polityków, w tym jego numer PESEL oraz informacje o wystawionych receptach.

Te dane, które zostały wykradzione, nie zostały jeszcze nigdzie opublikowane. Te dane nie są dostępne do sprzedaży w darknecie – uspokajał wicepremier.

Zapewnił, że państwo zarządza tym procesem i nie zamierza ukrywać faktów przed obywatelami.

Co wiemy o wycieku z MyDr

Przypomnijmy, że obecny kryzys dotyczy infrastruktury firmy MyDr. Przedsiębiorstwo to dostarcza oprogramowanie medyczne, które służy do zarządzania wizytami i obsługi pacjentów w 12 tysiącach placówek ochrony zdrowia na terenie całego kraju.

Przejęte przez cyberprzestępców bazy mogą zawierać niezwykle wrażliwe informacje. Wśród nich znajdują się dane o historii wizyt lekarskich, przypisanych lekach, wystawionych receptach oraz numerach PESEL.

Ministerstwo Cyfryzacji wdrożyło już procedury obronne, zablokowało systemy zaatakowanej firmy i rozpoczęło przenoszenie rekordów do rządowego portalu Bezpieczne Dane. Tam obywatele będą mogli samodzielnie zweryfikować, czy ich prywatne informacje trafiły w ręce hakerów.

Eksperci radzą jak chronić tożsamość po wycieku danych

Piotr Konieczny, założyciel serwisu Niebezpiecznik.pl, w rozmowie z money.pl wskazuje, że podstawowym krokiem każdego obywatela powinno być natychmiastowe zastrzeżenie numeru PESEL.

Ekspert tłumaczy, że operację tę można wykonać w kilka sekund za pośrednictwem rządowej strony internetowej lub aplikacji mObywatel. Zastrzeżenie numeru identyfikacyjnego skutecznie blokuje przestępcom możliwość zaciągnięcia kredytu na nasze nazwisko oraz otwarcia rachunku bankowego, który posłużyłby do dalszych wyłudzeń. Konieczny rekomenduje, aby PESEL pozostawał domyślnie zastrzeżony przez cały czas. Blokadę należy zdejmować tylko na chwilę, tuż przed wizytą w banku lub u notariusza.

Wybrane dla Ciebie