WAŻNE
TERAZ

Korki strzelą na Kremlu? Faworyt w Bułgarii patrzy na Wschód

Bank został z setkami miliardów dolarów. Najodważniejszy eksperyment w polityce pieniężnej nie wypalił

Banki centralne w trakcie kryzysów starają się robić wszystko, by negatywne gospodarcze skutki były jak najmniejsze. Bank Japonii w swoich działaniach poszedł jednak o krok za daleko. Przez 9 lat ulokował na giełdzie kilkaset miliardów dolarów. Śmiały eksperyment nie przyniósł zakładanych efektów, a odzyskanie pieniędzy może zająć nawet 150 lat.

Prezes Banku Japonii Haruhiko KurodaPrezes Banku Japonii Haruhiko Kuroda przez lata prowadził politykę pieniężną w niestandardowy sposób
Źródło zdjęć: © Getty Images | Andrew Harrer
Damian Słomski

Rok temu Narodowy Bank Polski (NBP) zszokował, rozszerzając stosowane przez siebie narzędzia polityki pieniężnej. Wcześniej na rezerwy banku centralnego składały się głównie waluty i np. złoto. Później bankierzy otworzyli się też na rynek akcji i inwestowanie na giełdzie.

Giełda nie kojarzy się z bezpieczeństwem, stąd banki centralne raczej nie lokują w ten sposób dużych pieniędzy. Jednym z wyjątków jest Bank Japonii, który przez 9 lat poprzez fundusze inwestycyjne typu ETF kupił akcje warte obecnie około 430 mld dolarów. Dla porównania wszystkie rezerwy NBP są warte około 160 mld dolarów.

Agencja Bloomberg działania Banku Japonii nazywa "najodważniejszym eksperymentem w polityce pieniężnej na świecie". Zauważa jednak, że nie poszedł on tak, jak zakładano. Szef banku Haruhiko Kuroda został z gigantycznym portfelem akcji, którego nie może spieniężyć.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Tarcza antyputinowska" wspomoże gospodarkę? Ekspert: Trzeba się wziąć do roboty

Kupowanie akcji nie pobudziło gospodarki

Banki centralne przyzwyczaiły, że w kryzysowych czasach skupują np. obligacje i w ten sposób pompują pieniądze w gospodarkę. Bank Japonii uznał, że pobudzi rozwój poprzez skupowanie także akcji. Tym samym stał się największym akcjonariuszem w kraju.

"Prezes Haruhiko Kuroda, który przygotowuje się do ustąpienia ze stanowiska w 2023 roku, nadal nie ujawnia planu wyjścia z programu skupu akcji. Trudne zadanie pozbycia się ich bez wywołania załamania na giełdzie spadnie na jego następcę. Może to zająć dziesięciolecia, jeśli nie pokolenia" - pisze Bloomberg.

Poprzez niestandardowe działania Bank Japonii chciał m.in. odwrócić negatywny trend deflacyjny (spadek cen), który niekorzystnie wpływa m.in. na rozwój gospodarczy. To się nie udało, więc teraz jest plan, żeby jak najbardziej ograniczyć skutki uboczne wcześniejszych decyzji.

Warto przypomnieć, że pierwsze efekty inwestowania Banku Japonii w akcje były obiecujące. W 2013 roku japońska giełda wyglądała na bardzo mocną przez pieniądze pompowane na rynek. Magazyn "The Economist" na jednej z okładek umieścił nawet twarz premiera Japonii i dokleił do niej ciało Supermana. Z czasem okazało się, że to wszystko było tylko rozdawnictwem pieniędzy, które zasiliły konta inwestorów.

W 2016 roku prezes banku Haruhiko Kuroda wprowadził ujemne stopy procentowe. To też nie dało efektów. Pchnęło go to więc do przyspieszenia zakupów akcji. Podobny skutek wywołał koronakryzys.

"Japoński rynek funduszy ETF stał się bardzo zależny od Banku Japonii. Jest też bardzo posegregowany, gdyż firmy preferowały takie emisje, by dostosować się do wytycznych banku" - wskazuje Rebecca Sin, analityk funduszy ETF w Bloomberg Intelligence.

Bank Japonii bez planu

Wszyscy zadają sobie teraz pytanie, jak Bank Japonii zamierza wyjść z inwestycji w akcje? Jak spienięży setki miliardów dolarów? Haruhiko Kuroda takiego planu jeszcze nie przedstawił. Teoretycznie bank może tego nigdy nie zrobić.

"Jednak samo trzymanie funduszy akcyjnych, które w przyszłości mogą być niewiele warte, stwarza ryzyko dla finansów banku centralnego Japonii" - pisze Bloomberg.

Jeśli bank centralny będzie pozbywał się swoich ETF-ów w dotychczasowym tempie, zajmie mu to 150 lat - szacują analitycy banku inwestycyjnego JPMorgan.

Wybrane dla Ciebie
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było