Notowania

giełda
25.07.2012 17:40

GPW: Kupującym zabrakło sił. Te dane podcięły im skrzydła

Przeczytaj w komentarzu Money.pl, co się dziś stało na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Podziel się
Dodaj komentarz
Maciej Rynkiewicz , analityk Money.pl Analityk rynków finansowych i procesów zachodzących w gospodarce. Stawia na chłodną analizę fundamentalną, jednak nie ignoruje emocji tłumu. Gorący zwolennik komentowania zdarzeń ekonomicznych za pomocą liczb.

Dobre wyniki finansowe spółek w Stanach Zjednoczonych pozwoliły na zwyżki indeksów za Oceanem. Z czasem kupujący akcje tracili jednak swoje siły, a w sukurs stronie podażowej poszły złe dane z rynku nieruchomości. Prawie równocześnie z walorami w USA, zaczęły tracić indeksy w Europie.

Najważniejszy indeks w Polsce zakończył dzień na poziomie 2118 punktów, czyli 0,2 proc. wyżej w porównaniu z wczorajszym poziomem zamknięcia. Szerszy mWIG40 po dzisiejszej sesji notuje 2231 punktów (zmiana -0,16 proc.), a sWIG80 9280 punktów (zmiana 0,0 proc.). 156 papierów zyskało, tyle samo zanotowało stratę, swojej wartości nie zmieniły 74 spółki.

Indeksy w Polsce - zwłaszcza WIG20 - zachowywały się dziś podobnie do największych grup spółek w Europie. W trakcie sesji kilka benchmarków liczyło ponad 1,5-proc. zwyżkę, jednak im dłużej trwała sesja, tym bardziej kupujący tracili siły. Wzrostów nie potwierdzały bowiem obroty, które jeszcze w połowie sesji na GPW ledno osiągnęły pułap 400 milionów złotych. Podobnie było za granicą i ostatecznie niemiecki DAX kończy dzień na ok. 0,3-proc. plusie, a francuski CAC40 na ok. 0,2-proc.

Najważniejsze indeksy w Europie. Śledź i porównuj w Money.pl Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

Tylko nieznacznie europejskim indeksom pomogło dobre otwarcie za Oceanem. Inwestorzy na początku sesji kupowali akcje spółek, które opublikowały lepsze od prognoz wyniki finansowe. Chodzi tu między innymi o Boeinga, Caterpillara, Forda, Motoroli i PepsiCo. Za to prawie pięcioprocentową stratę od startu notowań zaliczyły papiery Apple'a, którego wyniki rozczarowały inwestorów.

Potem okazało się jednak, że w czerwcu tego roku sprzedaż nowych domów w Stanach spadła o 8,4 proc., do liczby 350 tysięcy. Te dane okazały się duże gorsze od prognoz, analitycy szacowali, że sprzedaż wyniesie około 369 tysięcy. Po tych wiadomościach indeksy na amerykańskich giełdach zaczęły tracić.

GPW: Te wzrosty mogą być tylko chwilowe. Wszystko przez...

Maciej Rynkiewicz, godz. 15:10

Rosnące indeksy na Starym Kontynencie sprawiają, że handlujący akcjami na GPW podnieśli kurs indeksu WIG20 do poziomu 2131 punktów. Obroty na szerokim rynku przekroczyły jednak niewiele ponad 300 milionów złotych.

Oznacza to, że dzisiejsze wzrosty na giełdzie wynikają prawdopodobnie głównie z naturalnych wahań cen spółek - giełda odrabia tym samym ponad 3-proc. stratę na WIG20 z ostatniego poniedziałku.

Notowania najważniejszych indeksów na GPW w Warszawie Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

Podobna sytuacja panuje na giełdach w Europie, wśród których polski barometr jest raczej w środku stawki. Najlepiej radzi sobie hiszpański IBEX35 (+1,6 proc.), niemiecki DAX zyskuje 1,2 proc., z kolei francuski CAC40 około 0,8 proc.

Liderem wzrostów na polskiej giełdzie jest dziś KGHM, którego cena wzrosła o ok. 2,8 proc. Rośnie też wartość papierów dwóch największych banków: PKO BP i Peako SA, odpowiednio 0,5 i 1,2 proc. Zdaniem analityków z angielskiego Barclays, którzy opublikowali dziś rekomendacje dla tych instytucji, walory mogą wzrosnąć nawet do odpowiednio 37,7 i 148 złotych. Zgodnie z oczekiwaniami, po gorszych wynikach finansowych, traci Telekomunikacja Polska.

Inwestorzy czekają teraz na otwarcie giełd w Stanach Zjednoczonych. Giełdowi gracze za Oceanem żyją dziś wynikami spółek między innymi Boeinga, Caterpillara, Forda, Motoroli i PepsiCo. W przypadku każdej z tych firm, rzeczywisty zysk na akcje przebił wcześniejsze prognozy analityków.

Poprawa sytuacji na GPW. Co się stało?

Paweł Zawadzki, godzina 11:55

Bliskość poziomu 2.100 pkt na wykresie WIG20 już trzeci raz pomogła kupującym. Lekką poprawę nastrojów obserwujemy obecnie również w przypadku najważniejszych giełd Starego Kontynentu.

Indeks największych spółek notowanych na GPW zyskuje obecnie niespełna 0,5 procent. Nad kreską znajdują się również najważniejsze wskaźniki giełd w Paryżu, Franfurcie, czy Londynie. Biorąc pod uwagę słabe wiadomości z gospodarki, takie zachowanie giełdowych benchmarków można uznać za spory sukces kupujących.

Zobacz, jak Warszawa radzi sobie na tle Paryża i Frankfurtu Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

W lipcu wskaźnik nastrojów niemieckich przedsiębiorców, publikowany przez instytut Ifo, spadł z 105,2 (po rewizji w dół) do 103,3 punktów. Tym samym okazał się sporo niższy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się odczytu na poziomie 104,8 punktu.

Gorsze od rynkowych szacunków były również dane z Wielkiej Brytanii. Dziś rano okazało się, że w drugim kwartale 2012 roku brytyjska gospodarka w ujęciu kwartalnym skurczyła się o 0,7 procent. Ekonomiści spodziewali się spadku, jednak ich zdaniem miał on sięgnąć _ zaledwie _ 0,2 procent.

Wsparciem dla giełdowych graczy były słowa członka zarządu Europejskiego Banku Centralnego Ewalda Novotnego, którego zdaniem europejskie fundusze pomocowe mogłyby otrzymać licencje bankowe. To bez wątpienia zwiększyłoby ich siłę, co jest szczególnie istotne w kontekście negatywnych informacji napływających z Hiszpanii.

Znów złe wiadomości. Zobacz reakcję GPW

Paweł Zawadzki, godzina 9:40

Niemal 1-procentowa wyprzedaż na Wall Street, rentowność hiszpańskich _ dziesięciolatek _ dużymi krokami zmierzająca w okolice poziomu 8 procent i rozczarowujące wyniki TP SA spowodowały spadki na otwarciu notowań na GPW.

Skala wyprzedaży akcji na warszawskiej giełdzie nie jest jednak duża. WIG20 traci niespełna 0,1 procent, natomiast mWIG40 i sWIG80 idą w dół po 0,3-0,4 procent.

Zobacz dzisiejsze notowania WIG20 na żywo Dodaj wykresy do Twojej strony internetowej

Dziś w nocy pojawiła się informacja, że agencja ratingowa Moody's obniżyła perspektywę ratingu dla Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) ze stabilnej na negatywną. To pokłosie wczorajszej decyzji o obniżeniu perspektywy dla Niemiec, Holandii i Luksemburga.

W górę znów wyraźnie poszła rentowność hiszpańskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych. Tym samym sięgnęła rekordowego w historii poziomu 7,75 procent.

Gorszymi od prognoz wynikami pochwaliła się Telekomunikacja Polska. Telekom w drugim kwartale tego roku zarobił 255 milionów złotych. Analitycy szacowali, że zysk wyniesie 336 milionów. Akcje spółki tanieją obecnie o prawie 1 procent.

Nadchodzą ciężkie czasy dla inwestorów. Głównie przez...

Arkadiusz Droździel, 24.07, godzina 23:11

*W obliczu pokaźnych spadków za Oceanem odrobienie ogromnych strat z poniedziałkowej sesji wydaję się być zadaniem obecnie niemożliwym. W środę inwestorzy powinni być zadowoleni, jeżeli te się jeszcze nie pogłębią i tym samym indeks największych spółek rodzimego parkietu wyraźnie nie zejdzie poniżej 2100 punktów. *

We wtorek obrona tego poziomu się powiodła, ale to głównie zasługa poprawy nastrojów na GPW w ostatnich godzinach handlu. Wcześniej, niemal od początku dnia w całej Europie dominowali sprzedający akcje, po tym jak się okazało, że agencja ratingowa Moody's obniżyła perspektywę dla wiarygodności kredytowej Niemiec.

Zobacz przebieg wtorkowej sesji na GPW

Dodatkowo przedstawiciele firm przemysłowych ze strefy euro gorzej niż spodziewali się analitycy postrzegają przyszłość swoich przedsiębiorstw. Wskaźniki PMI, które to mierzą, spadły przede wszystkim w największych gospodarkach Eurolandu: niemieckiej i francuskiej.

Rodzimi inwestorzy i tak mieli dużo więcej szczęścia niż na zdecydowanej większości europejskich parkietów. A szczególnie krajów zaliczanych do grupy PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja i Hiszpania), gdzie poza Atenami spadki wahały się od dwóch do nawet ponad trzech procent w Madrycie.

Zobacz sytuację na giełdach w Europie

Bo to właśnie groźba kłopotów z obsługą hiszpańskiego zadłużenia jest źródłem ostatniej ucieczki inwestorów od akcji w Europie. Pomimo bowiem, że Hiszpanie mają jedne z niższych długów w relacji do PKB w strefie euro (około 80 procent), to ich gospodarka znalazła się w dużych tarapatach.

W drugim kwartale skurczyła się ona o 0,4 proc. w porównaniu do poprzedniego kwartału, a w skali roku o ponad procent. Na to nakłada się najwyższa stopa bezrobocia w Unii Europejskiej, która w maju wyniosła prawie 25 procent. To zaś powoduje, że już prawie 10 procent kredytów w Hiszpanii nie jest obsługiwana od co najmniej trzech miesięcy. Dlatego hiszpańskie banki zostały więc zmuszone o wystąpienie o 100 mld euro pomocy, by nie stracić płynności.

W tej sytuacji oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji podskoczyło w ostatnich dniach do rekordowych ponad 7,5 procent. Takie poziomy w przypadku Portugalii i Irlandii zmusiły te kraje do zaprzestania emisji papierów skarbowych i poproszenia o pomoc finansową. Ta została udzielona ze specjalnych funduszy (Portugalczycy dostali 78, a Irlandczycy 85 mld euro), ale równocześnie obwarowana wdrożeniem bardzo bolesnych reform.

Hiszpanie, ale także najwięksi gracze w Eurolandzie - Niemcy i Francja chcą jednak tego uniknąć. Ci pierwsi już wdrażają radykalne reformy, ale ich efektów na razie nie widać, zaś drudzy zdają sobie sprawę, że skala pomocy, jakiej wymagać będzie Hiszpania znacznie przekracza nieco ponad 300 mld euro, którymi dysponują obecnie fundusze stabilizacyjne Eurolandu. A zaprzestanie obsługi przez Hiszpanię swoich długów będzie równoznaczne z upadkiem strefy euro. Gdyby bowiem Hiszpanie zostali zmuszeni do takiej decyzji, i nawet znalazłyby się na taką operację pieniądze, to na takową dla, borykających się z ogromnym zadłużeniem Włochów, już na pewno nie.

A scenariusz, że Hiszpania nie będzie miała wyjścia i o zewnętrzne finansowanie będzie musiała wystąpić jest tym bardziej prawdopodobne, że po Walencji o pomoc finansową do rządu w Madrycie, mogą się zwrócić kolejne sześć regionów autonomicznych, w tym najbogatsza Katalonia.

W Europie nie mają na razie co liczyć na wsparcie zza Oceanu. Tamtejsi inwestorzy, w obliczu kłopotów na Starym Kontynencie, wolą zamykać pozycje na rynkach akcji niż je powiększać. We wtorek indeks S&P zanotował największy spadek od ponad miesiąca, również i pozostałe główne indeksy straciły o niemal procent.

Zobacz, jak przebiegała sesja za Oceanem

Na niekorzyść inwestorów w Europie działać będzie także nieoficjalna informacja podana przez agencję Reutera, że Grecja prawdopodobnie będzie potrzebowała kolejnej restrukturyzacji swojego długu. Koszt tej poniósłby Europejski Bank Centralny (ECB) oraz państwa strefy euro.

Natomiast impulsem do poprawy nastrojów na giełdach w Europie może być publikacja indeksu instytutu Ifo, który opisuje oczekiwania co do przyszłości niemieckich przedsiębiorców. Ekonomiści zakładają, że spadł on w lipcu do poziomu 104,7 z 105,3 punktów w czerwcu.

Z punktu widzenia rodzimych inwestorów ważną informacją będą wyniki za drugi kwartał TPSA. Narodowy operator telekomunikacyjny, jako pierwszy spośród naszych blue chipów pochwali się swoimi osiągnięciami w okresie kwiecień-czerwiec. Według analityków spółka mogła zarobić na czysto od 315 do 367 mln złotych. To znacznie mniej niż rok wcześniej, gdy zysk netto dobił prawie do miliarda złotych. Warto jednak pamiętać, że wtedy duży wpływ na niego miała sprzedaż Emitela.

Porównaj na wykresach spółki i indeksy

Tagi: giełda, komenatrze giełdowe, dziś w money, wiadomości, komentarze gieldowe, gospodarka, komentarze giełdowe, komentarze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz