Notowania

Sfinks pieniędzy nie ma, a kupuje Fabrykę Pizzy. Jeśli się pośpieszy, może zaoszczędzić

Kapitały własne ujemne, straty rosną, środków pieniężnych starczy może na pół roku, a tu nagle informacja, że Sfinks inwestuje kilka milionów w przejęcie sieci pizzerii. Albo ma się już zaraz polepszyć, albo ktoś z zewnątrz da pieniądze. A być może do transakcji wcale nie dojdzie?

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Sfinks nie ma pieniędzy na przejęcie sieci Fabryka Pizzy (Fot: Materiały prasowe)

7 października udziałowiec spółki Fabryka Pizzy, czyli pani Dominika Senderska, przesłał do Sfinks Polska oświadczenie o przyjęciu oferty kupna jego biznesu, którą Sfinks złożył pod koniec marca 2018. Chce zawrzeć umowę 14 października i za 8 mln zł sprzedać wszystkie 200 udziałów.

Sfinks Polska ma na tym zaoszczędzić 3 mln zł, bo pierwotnie ustalono wyższą cenę - podaje spółka. Na finalizację umowy ma jednak czas do 15 kwietnia 2020. Wtedy upływa ostateczny termin zapłaty. Jeśli Sfinks nie przeleje kwoty, obecny udziałowiec ma prawo odstąpić od umowy. Umowa przewiduje maksymalny termin inwestycji na 31 marca 2021 roku.

Pytania zasadnicze to, czy Fabryka Pizzy jest warta nawet te 8 mln zł i czy w ogóle Sfinks Polska ma na to pieniądze?

Zobacz też: Zamawianie jedzenia przez internet? Już niedługo może być trudniej

- Już w momencie podpisywania umowy inwestycyjnej w 2016 r. byliśmy przekonani o atrakcyjności i powtarzalności tego konceptu. W ciągu ostatnich 2 lat otworzyliśmy 10 restauracji Fabryka Pizza, w tym aż 4 w pierwszej połowie tego roku. W przygotowaniu mamy kolejne lokale. Fakt przejęcia całej sieci jest dla nas bardzo dobrą informacją, gdyż pozwoli nam skokowo urosnąć w już działających i rentownych punktach. Będziemy też mieli pełen wpływ na działalność całej sieci. To koncept, z którym wiążemy duże nadzieje także ze względu na jego atrakcyjność dla franczyzobiorców, popularność kuchni włoskiej wśród Polaków i sprawdzone menu w kanale delivery - komentuje Dorota Cacek, wiceprezes zarządu Sfinks Polska.

Fabryka Pizzy miała w ubiegłym roku nieco ponad 1 mln zł przychodu i 31,9 tys. zł zysku netto. Takie parametry wskazują, że nawet cena 8 mln zł jest bardzo mocno wygórowana.

A Sfinks i tak pieniędzy ma ledwie na to, żeby poukładać swoją działalność i przy obecnych wynikach przetrwać być może do końca roku. A może nawet rok jak dobrze pójdzie? W zasobach grupy na koniec czerwca było jeszcze 7,3 mln zł środków pieniężnych. Straty w drugim kwartale wzrosły do 3 mln zł z 1,5 mln zł w kwartale pierwszym.

Kapitały własne są ujemne i wynoszą -3,8 mln zł, co oznacza, że działalność finansowana jest wyłącznie kredytami i jej kontynuacja zależy od decyzji Banku Ochrony Środowiska, który udostępnił firmie 68,8 mln zł. Bank wymaga, żeby Sfinks był do końca roku dokapitalizowany kwotą 5,5 mln zł.

- Zapłata za akcje ma nastąpić za ponad pół roku. To czas, w którym wybierzemy rozwiązania, z których chcemy skorzystać spośród różnych opcji finansowania, jakie przewiduje nasza strategia. Jeśli zapadną jakieś decyzje w tym zakresie, będziemy o nich informować - podaje money.pl Dariusz Strojewski, wiceprezes Sfinks Polska.

Firma przechodzi teraz macdonaldyzację. Zmienia model na franczyzowy. Obecnie ponad połowa sieci działa już w tym modelu, a docelowo udział lokali franczyzowych ma stanowić ok. 70-90 proc. w strukturze sieci. Sfinks we wrześniu miał 83 restauracje własne i 97 franczyzowych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-10-2019

ToJuż nigdy tam nie zjem kiedyś jadłem kartkówkę i bardzo byłem nie zadowolony

08-10-2019

DDNie tak dawno wykupili Piwiarnie Warki, teraz Fabrykę Pizzy, a zysków jak nie było tak nie ma. No ciekawy biznesplan.

08-10-2019

Wolę kebabaKiedyś to była knajpa ok, 10 lat temu, teraz to pomyłka.

Rozwiń komentarze (6)