Notowania

lwb
30-10-2015 (12:01)

Przejęcie Bogdanki: Po sześciu latach kopalnia znów państwowa. Enea traci pół miliarda

Rząd zatęsknił za swoją byłą własnością i przejmuje Bogdankę z powrotem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Bogdanka S.A.)

Skarb Państwa sprywatyzował LWB Bogdanka pięć lat temu. Wszystkich akcji spółki pozbył się jednak dopiero w końcu ubiegłego roku. Jedenaście miesięcy później okazuje się, że rząd zatęsknił za swoją byłą własnością i przejmuje ją z powrotem. Rękami należącej do niego spółki energetycznej. Co ciekawe przejęcie jest za taką samą kwotę, za jaką Skarb Państwa przedtem spółkę sprzedał. Historia zatoczyła koło.

Enea, dzięki ogłoszonemu 14 września wezwaniu, odkupiła od pozostałych akcjonariuszy Bogdanki niemal 22 mln akcji, które stanowią prawie 65 proc. udziałów w kopalni. Energetyczna firma za pojedynczy walor zapłaciła 67,39 zł, co daje łączną wartość transakcji na poziomie 1,48 mld złotych.

Wezwanie trwało ponad miesiąc. Enea przedłużała ostateczny termin zapisów najpierw ze względu na plany zmiany statutu przez akcjonariuszy, którzy pierwotnie chcieli rzucić kłody pod nogi wzywającemu, ograniczając w statucie możliwą wielkość wykonywanych głosów. Do tego jednak nie doszło. Akcjonariusze, widząc spadające ceny węgla, stwierdzili, że walczyć nie ma po co.

Finalnie koniec zapisów był 21 października, bo po drodze Enea czekała jeszcze na decyzję UOKiK.

Enea jest w 51,5 procentach własnością Skarbu Państwa. Przejęcie dotychczas prywatnej spółki oznacza więc de facto powrót Bogdanki w grono firm państwowych. Teraz o tym, kto zasiądzie w zarządzie spółki, decydować będą urzędnicy. Za pośrednictwem spółki Enea oczywiście.

Najpierw prywatyzacja, potem nacjonalizacja

Skarb Państwa wprowadził LWB Bogdanka na giełdę w 2009 roku. Wtedy miało to postać nowej emisji, spółka została dokapitalizowana kwotą 528 mln zł, a rząd nie pozbył się ani jednej akcji. Nowe środki posłużyły na budowę nowej infrastruktury technicznej w ramach Pola Stefanów, która umożliwiła podwojenie produkcji węgla.

W pierwszy dzień notowań akcje Bogdanki wzrosły do 57,95 zł. Obroty przekroczyły 380 mln zł. Debiut LW Bogdanka był czwartą co do wielkości, pod względem rynkowej kapitalizacji, ofertą Skarbu Państwa w historii GPW.

Rok później w końcu doszło do rzeczywistej prywatyzacji. Najpierw w grudniu 2009 w ramach przyspieszonej budowy księgi popytu sprzedano na giełdzie 1,69 mln akcji (4,97 proc.) za 116,6 mln zł (po 69 zł za akcję), a w marcu 2010 r. większy pakiet kupiły OFE, przejmując 15,88 mln akcji (46,7 proc.) za 1,12 mld zł (po 70,50 zł za sztukę). W czerwcu 2010 r. udział Skarbu, w wyniku udostępniania akcji załodze, spadł poniżej 5 proc. Akcji rząd pozbywał się jeszcze do końca 2014 roku, uzyskując łącznie 143 mln zł.

Podsumowując, państwo z tytułu sprzedaży akcji Bogdanki uzyskało łącznie 1,38 mld zł. Teraz, należąca do państwa Enea kupuje prawie 65 proc. akcji za 1,48 mld zł. Czyli zaledwie 100 mln zł drożej. Ile się musiało zmienić, żeby się nic nie zmieniło.

Co prawda, uwzględniając darmowe akcje przekazane załodze, średnio za akcję rząd uzyskał w kilkuletnim procesie prywatyzacji niecałe 50 zł, a w wezwaniu Enea płaciła 67,39 zł, ale teraz liczy się fakt kontroli.

Historia zatoczyła koło. Prawie dokładnie

W momencie debiutu Bogdanka prezentowała roczny (za 2008 r.) zarobek „na czysto” 155,80 mln zł. Cena giełdowa doszła w pierwszym dniu notowań do 57,95 zł.

Teraz w ciągu trzech kwartałów firma zarobiła netto 132 mln zł i jej notowanie jest na poziomie 44 zł. Wyniki prawie te same, tylko kurs giełdowy dużo niższy.

Wyniki kwartalne LWB Bogdanka (tys. zł)

Wszystko przez dołujące ceny węgla. Obecnie ceny węgla energetycznego ARA (w portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) są na poziomie 52,40 za tonę, czyli... zbliżonym do tego z połowy 2009 roku, gdy Bogdanka debiutowała na giełdzie. Cena węgla wynosiła wtedy 59 dolarów za tonę.

Cena sprzedaży i zakupu są prawie takie same, zbliżone są też ceny węgla i wyniki spółki w 2009 i 2015 roku.

Cała prywatyzacja dała tylko tyle, że po drodze Bogdanka wypłaciła 627 mln zł w postaci dywidend, rozbudowała swoje moce przetwórcze i stała się najbardziej efektywną spółką węglową w Polsce.

Enea będzie musiała zaksięgować straty. Może się jednak... opłacać

Notowania akcji Bogdanki zaraz po wezwaniu zaczęły spadać. Dzisiaj ich kurs jest na poziomie 44 zł, czyli o 23,39 zł mniej niż wynosiła cena wezwania. Łącznie Enea będzie musiała więc wpisać w straty 514 mln zł, jeśli zachowa przejmowaną spółkę na giełdzie i kurs akcji zostanie na podobnym poziomie.

Dlatego należy się spodziewać, że Enea zrobi wszystko, żeby spółkę z giełdy wycofać i księgować ją już po cenie zakupu.

Notowania akcji Bogdanki

Przejęcie Bogdanki może się jednak opłacić. Sprawa ma bowiem drugie dno. Dzięki kupnu Bogdanki energetyczna grupa najprawdopodobniej uniknie wymuszanego przez Skarb Państwa na elektrowniach zaangażowania w projekty ratowania nierentownych kopalń z Górnego Śląska. Zamiast przynoszących strat zakładów, które trzeba by restrukturyzować i użerać się z silnymi w regionie związkami zawodowymi, ma teraz efektywną i przynoszącą zyski firmę, nawet mimo niskich cen węgla.

Proces przejęcia był prawdopodobnie zresztą wcześniej planowany przez Eneę. 24 sierpnia wymówiła ona Bogdance długoterminową umowę, co natychmiast zbiło kurs kopalni na giełdzie. Niedługo potem doszło do ogłoszenia wezwania przez Eneę na akcje Bogdanki i cała afera z wypowiadaniem umowy robi wrażenie celowego zbijania ceny i wrogiego przejęcia.

Temu chcieli się zresztą oprzeć dotychczasowi akcjonariusze zmieniając statut, by wyeliminować głos Enei, ale patrząc na obecne spadki giełdowe ceny Bogdanki prawdopodobnie stwierdzili, że sprzedaż akcji to jednak mimo wszystko lepsza alternatywa niż trzymanie ich w portfelu.

Zobacz również: Czy TTIP uniezależni nas energetycznie od Rosji?

Tagi: lwb, ena, energetyka, giełda, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, giełda na żywo
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz

Wybrane dla Ciebie