20 zł za stronę. Tyle jest w Polsce warta praca magisterska

Biznes na pisaniu prac dyplomowych kręci się w najlepsze. Przepisy są tak dziurawe, że ani policja, ani ministerstwo nauki nie potrafią sobie z tym poradzić. I nic nie wskazuje na to, że wkrótce się to zmieni.

Około 20 zł wystarczy, by kupić jedną stronę pracy dyplomowej. Całość to zwykle koszt powyżej tysiąca złotych.
Źródło zdjęć: © East News | ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Tomasz Bodył

Ze znalezieniem kogoś, kto napisze nam pracę dyplomową, nie ma najmniejszego problemu. Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać "pisanie prac magisterskich na zamówienie". Udając studenta socjologii, który potrzebuje "magisterki", odpowiadam na kilka ogłoszeń.

Wiadomości zwrotne przychodzą bardzo szybko. "Oczywiście mogę pomóc w napisaniu pracy. Koszt to 20 zł za stronę. Może Pan odebrać pracę po rozdziale i na bieżąco sprawdzić w antyplagiacie (system do sprawdzania, czy nasza praca nie jest zapożyczona od kogoś innego – przyp. red.)" - czytam w jednym z maili.

Kontaktuję się z osobą, która przedstawia się jako Alicja S. Twierdzi, że zajmuje się tym od… 16 lat. - Realizowałam zlecenia z bardzo wielu dziedzin, dlatego też jestem w stanie pomóc każdej osobie, która zwraca się do mnie z prośbą o pomoc – zachwala swoje usługi. Cena? 15 zł za stronę, poprawki oraz raport antyplagiatowy gratis.

Obejrzyj: Rząd wziął się za polskie uczelnie. W końcu mają się liczyć na świecie

Ktoś inny dopytuje, ile ma być stron. Mówię więc, że ok. 60-70 z przypisami i bibliografią. "Za całość proponujemy 1500 zł, jeśli na wrzesień, możemy się umówić na pierwszą połowę na koniec czerwca/początek lipca :). Jeśli chodzi o płatność - możemy umówić się na raty. Rozpoczynamy współpracę od wpłaty zaliczki" – odpisuje.

Pakiet usług edukacyjnych

Trafiam też do firmy, która działa w pełni legalnie. Jak to możliwe? Odpowiedź kryje się w pierwszym mailu, jaki dostaję. "Proszę pamiętać, że w świetle prawa wszystkie prace zamawiane w ten sposób, niezależnie, czy od firmy, czy osoby prywatnej, stanowią wzorce prac, a nie służą do podpisania i oddania na uczelni - stanowi to przestępstwo z art. 272 kk. Szczegóły w umowie i warunkach gwarancji" – czytam.

Czym się różni "wzorzec pracy" od pracy? W praktyce tym, czym autentyczny dowód osobisty i prawo jazdy od ich "kolekcjonerskich" wersji. Fizycznie – niczym, ale dodanie tego określenia pozwala na ich legalny obrót. Z umowy (sic!), którą dostajemy do podpisania od wrocławskiej firmy, wynika, że z jednej strony nie możemy z naszej pracy korzystać w sposób niezgodny z prawem, a z drugiej… nie bierze ona odpowiedzialności za to, jeśli tak jednak zrobimy.

Na stronie internetowej jest oficjalny cennik. Mamy do wyboru cały zakres prac: od zaliczeniowych, poprzez licencjackie, magisterskie aż po doktoraty. Najtańsza praca zaliczeniowa (pow. 15 stron) kosztuje od 300 do 480 zł, a najdroższa jest praca doktorska o objętości pow. 250 stron – od 5 tys. zł do 8 tys. zł.

Legalne czy nie?

Dlaczego jest to legalne? Musimy się przyjrzeć wspomnianemu wyżej art. 272 kk. Mówi on o "podstępnym wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy w dokumencie", za co grozi do 3 lat więzienia. Chodzi o to, że przedstawiając na uczelni kupioną pracę jako wykonaną samodzielnie, wyłudzamy np. stopień magistra. Ale samo zamawianie i pisanie prac jest całkowicie legalne. Dlatego policja nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie.

- W tym temacie proponuję zwrócić się z zapytaniem do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – zbywa mnie insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.

A ministerstwo posługuje się inną kwalifikacją prawną. "Kwestię naruszenia praw autorskich poprzez nieuprawnione wykorzystanie cudzego utworu reguluje ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z jej przepisami, za popełnienie omawianego czynu przewidziane są sankcje karne" – czytam w mailu biura prasowego MNiSW.

Interesujące jest tu stwierdzenie "nieuprawnione wykorzystanie cudzego utworu". Czy oznacza, że w tym wypadku można by było korzystać z cudzego utworu w sposób uprawniony, np. poprzez zawarcie umowy o odpłatnym przeniesieniu praw autorskich?

"Okoliczność posiadania majątkowych praw autorskich do takiej pracy dyplomowej nie ma znaczenia w omawianym przypadku, gdyż nie uprawnia studenta do przedłożenia jej jako pracy własnej, wykonanej samodzielnie" – rozwiewa wątpliwości ministerstwo.

Trudno sobie z tym poradzić

Niezależnie od tego, proceder i tak jest praktycznie nie do wykrycia, z czego ministerstwo, jak się wydaje, w pełni zdaje sobie sprawę.

"Niewątpliwie trudnym zagadnieniem jest udowodnienie braku samodzielności w napisaniu pracy dyplomowej. W takim przypadku niezwykle istotna jest rola promotora (opiekuna pracy dyplomowej)" – pisze MNiSW.

Tyle tylko, że kontakt promotora z magistrantem jest coraz słabszy - ocenia dr Tomasz Rożek, fizyk i popularyzator nauki znany z nowej edycji programu telewizyjnego "Sonda" czy radiowej Trójki.

- Uczelnie chcą funkcjonować, chcą utrzymać etaty i zarabiać na studentach zaocznych. Od lat obniża się zatem poprzeczkę po to, by przyjmować i przepuszczać nawet ludzi, którzy nie powinni zdawać egzaminów, nie powinni przechodzić kolejnych stopni kształcenia i od lat przymyka się oczy na patologie – mówi dr Rożek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta