Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Autobus nie dojechał na czas. Pasażer dostanie odszkodowanie

40
Podziel się

Tłumaczenie, że na drodze były zatory na nic się nie zdało. Przewoźnik komunikacji miejskiej - Arriva Bus - musi wypłacić pasażerowi odszkodowanie. Zapadł prawomocny wyrok w sprawie.

O wyroku Sądu Okręgowego poinformował poinformował Tymon Radzik na portalach społecznościowych.
O wyroku Sądu Okręgowego poinformował poinformował Tymon Radzik na portalach społecznościowych. (Facebook)
bDBsVLeJ

To finał sprawy, która toczyła się przed sądem od 2019 roku. Tymon P. Radzik - wówczas uczeń i aktywista - czekał na autobus, ale ten nie przyjechał. Mężczyzna więc zamówił Ubera, a później uznał, że musi walczyć o sprawiedliwość.

Radzik uważa bowiem, że jako pasażer, który płaci za konkretną usługę, ma prawo polegać na rozkładzie jazdy. A tłumaczenie, że "są korki, więc trzeba się przyzwyczaić się do braku punktualności" można włożyć między bajki. Ponadto, skoro przewoźnik - w tym wypadku firma Arriva Bus - nie wywiązał się należycie ze swoich obowiązków, to powinien za to zapłacić. Dokładnie 80 zł - to zwrot kosztów przejazdu Uberem wraz z odsetkami.

Sąd pierwszej instancji przyznał rację Radzikowi. W poniedziałek podczas rozprawy odwoławczej odrzucono apelację przewoźnika. Sąd wskazał też, że dowody przedstawione przez pełnomocnika Arrivy tylko dodatkowo obciążają firmę.

bDBsVLeL
Zobacz także: Obejrzyj: CPK. "Budowa nowego lotniska to dobry pomysł, ale nie tak jak chce rząd"

- Orzeczenie Sądu Okręgowego to ważny precedens dla ochrony praw pasażerów. Sąd Okręgowy słusznie uznał, że rozkład jazdy nie jest tylko blankietową deklaracją, lecz wiążącym elementem umowy i pasażer musi móc na nim polegać - mówi money.pl Tymon P. Radzik.

- Liczę, że orzeczenia sądów w tej sprawie sprawią, że przewoźnicy odejdą od myślenia, że pasażer musi być przyzwyczajony do opóźnień w komunikacji miejskiej - dodaje.

bDBsVLeR

Przewoźnik uważa sprawę na zamkniętą. - Szanujemy wyrok sądu, dostosujemy się do niego – zapewniła w rozmowie z money.pl rzecznika Arrivy Joanna Parzniewska.

Eksperci widzą w tej sprawie drugie dno. W Warszawie odbywa się 1,2 mld przewozów osób rocznie. Część z nich zapewne jest opóźniona. Gdyby tylko 1 proc. pasażerów postanowił dochodzić swoich spraw, to po pierwsze sądu utknęłyby w sprawach, a po drugie - transportowcy podnieśliby ceny usług.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

bDBsVLeS
bDBsVLfm
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(40)
Roland
7 miesięcy temu
- Liczę, że orzeczenia sądów w tej sprawie sprawią, że przewoźnicy odejdą od myślenia, że pasażer musi być przyzwyczajony do opóźnień w komunikacji miejskiej - dodaje. Oby tylko przez Twoje liczenie nie przybyło tragedii, jeśli kierowcy zaczną się spieszyć i szaleć, bo jakiś tam Tymonek ma poluzowany zwieracz. Wiadomo jak jest i szukanie wrażeń w sądzie nie jest najlepszym pomysłem na życie.
Pitre
7 miesięcy temu
Rafałek sprzeda całą Warszawę Niemcom a oni będą się cieszyć że Pis nie rządzi w Warszawie taki inteligentny jest Warszawski wyborca
klesk
7 miesięcy temu
Myslę że sądy też powinny "jeździć w/g rozkładu - określony czas na rozpatrzenie sprawy a jesli nie to odszkodowanie - i to najlepiej od sędziego - to by wszystko w Polsce przyspieszyło :-)
bDBsVLfn
Roland
7 miesięcy temu
Wystarczyło oddalić pozew Pana Tymonka na podstawie art. 5 Kodeksu cywilnego (nadużycie prawa podmiotowego, zasady współżycia społecznego). Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Taki zarzut powinien zgłosić przed sądem pełnomocnik pozwanej firmy. Dojdzie do tego, że kierowcy zaczną kokainę i amfetaminę brać, żeby jakiś pantoflarz mógł zdążyć na czas. Nie popieram sądowych pieniaczy. Na dodatek czy nasze sądy nie mają się czym zajmować?
NO
7 miesięcy temu
Po co Warszawiakom komunikacja miejska jak mają ją w Berlinie.
...
Następna strona