Notowania

Biedronka i Rossmann to wyjątki. Sieci prawie nie płacą podatku dochodowego

Przychody wielomiliardowe, a zysków żadnych. Patrząc na wyniki działalności wielu sieci handlowych w Polsce aż dziw, że opłaca im się tę działalność prowadzić. Budżet wciąż musi się obejść smakiem. Konkretne pieniądze płacą tylko nieliczni.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Wpływy z CIT od sieci handlowych wzrosły w ubiegłym roku. Na czele płatników Biedronka. (Fot: biedronka)

231 miliardów złotych przychodów, a tylko 8,4 mld zł zysku brutto i od tego należne "marne" 1,6 mld zł podatku dochodowego. To wyniki działalności sieci handlowych w Polsce. W zestawieniu podatników CIT Ministerstwa Finansów na 36 firm handlu detalicznego, dziesięć nie przynosi żadnego dochodu. Kilka z nich od wielu lat działa "charytatywnie".

Co prawda wpływy z korporacyjnego podatku dochodowego od spółek handlowych wzrosły o 316 mln zł w ubiegłym roku, ale i tak te dane są kolejnym przyczynkiem do dyskusji o podatku od obrotów sieci handlowych.

W ubiegłym roku ani złotówki podatku dochodowego do polskiego budżetu nie odprowadziły według zestawienia ministerstwa: niemiecki Lidl (w danych ministerstwa dane prezentowane są pod nazwą właściciela sieci - FRF-Beteiligungs-GmbH), francuski Auchan, brytyjski Tesco, holenderski Macro Cash and Carry, francuski Intermarche i holenderskie Drogerie Natura (gwoli wyjaśnienia - holenderski właściciel należy do polskiego Pelionu) i tak dzieje się od lat.

Lidl tłumaczy, że zapłacił w ubiegłym roku 94 mln zł CIT, tyle że płaci nie sam Lidl Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa, ale jej komandytariusze. To ma według firmy powodować, że nie znalazła się na ministerialnej liście.

Zobacz też: Podatek handlowy wraca w dziwnej formie. "Za chwilę będzie też podatek mostowy i płotowy"

Kroplówką można nazwać wpłaty Carrefoura, który przy obrotach 9,2 mld zł w ubiegłym roku, na CIT przeznaczył 17 mln zł, czyli 0,2 proc. Zyski wykazuje oficjalnie od 2016 roku.

Są i tacy, którzy płacą

Solidne wpłaty do budżetu z CIT robi niemiecka sieć drogerii Rossmann. W ubiegłym roku wypracowała 237 mln zł podatku, czyli o 43 mln zł więcej rok do roku. Jest to aż 2,85 proc. przychodu spółki. I ten wysoki poziom nie odbiega od wypłat z poprzednich lat.

Przyjaźnie nastawiony do budżetu jest też Jeronimo Martins Polska, czyli portugalski (a właściwie od paru lat holenderski) właściciel sieci Biedronka. Sieć wypracowała dla budżetu w ubiegłym roku 511 mln zł należnego podatku, czyli o 50 mln zł więcej rok do roku. To stale równowartość około 1 proc. wygenerowanego obrotu.

Najbardziej zwiększyła w ubiegłym roku wpłaty CIT polska sieć modowa LPP (m.in. Reserved, House, Mohito), która wypracowała najwięcej podatku co najmniej od 2014 roku (ministerstwo udostępnia dane od 2015 roku), czyli 145 mln zł - o 104 mln zł więcej rok do roku. To 0,9 proc. obrotu.

Na kolejnych miejscach wśród sieci handlowych w zwiększaniu wpłat do budżetu są po LPP: Eurocash (rok wcześniej właściciel Delikatesów Centrum i Mili miał straty), Biedronka, Rossmann i Dino.

Malały wpłaty z sieci Ikea, Media Saturn (zmiana marki Saturna na Media Markt najwyraźniej kosztowała) oraz Media Expert (intensywna kampania reklamowa). Wszystkie trzy jednak wykazywały zyski.

Podatek handlowy lekarstwem na CIT

Handel detaliczny na fali wzrostu zarobków i spadku bezrobocia ewidentnie się w naszym kraju rozwija. Powstają nowe sklepy, marki przykładają się do odświeżania wizerunku. I to wszystko na pewno nie po to, żeby wiecznie notować straty. A jednak wiele sieci od lat jest na minusie.

To praprzyczyna planów wprowadzenia nowego podatku od sieci handlowych. Międzynarodowe sieci detaliczne mają możliwości unikania podatków i rozliczania zysków tam, gdzie im się najbardziej opłaca. Jak to robią?

Sklepy sieci w Polsce kupują na przykład towar od swoich zagranicznych spółek matek po zawyżonych cenach, sprzedają potem bez zysku albo tylko z małym zyskiem i per saldo w Polsce wychodzą na minus. Spółka matka rozliczy sobie podatek dochodowy w kraju, w którym jej się podoba, czyli zazwyczaj w kraju swojej siedziby, a potem ewentualnie, jeśli trzeba, uzupełnia kapitał swoich firm w Polsce.

Ustawa o nowym podatku została przyjęta latem 2016 r. i miała obowiązywać od września tego roku. Ale tuż po jej wejściu w życie została zawieszona przez Komisję Europejską. W maju unijny trybunał uznał jednak, że Polska ma prawo do opodatkowania wielkich sieci handlowych. Komisja się odwołała się od tego wyroku. Sprawa wprowadzenia podatku handlowego nadal nie jest zatem wyjaśniona.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-07-2019

WiktorSieci wykończył tysiące małych rodzinnych sklepików. Płacili ZUS i byli niezależni gdyby to podsumować to straty przez działalność sieci byłyby … Czytaj całość

30-07-2019

PawełNo proszę Polaka doja jak mogą, ale o niemieckie i francuskie kapitały trzeba dbać . PODZIEKUJMY PO!!!!!

30-07-2019

rexelI bardzo dobrze!!! Złodziejskiemu państwu nie powinno sie płacić ani złotówki podatku. Ośmiorniczni, miesiewicze, rydzyki i patologia od 500+ niech … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (141)