Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Materiał powstał przy współpracy z PKEE

Cała Europa ma problem. Jak zatrzymać szybujące ceny energii?

Podziel się:

Europa walczy z rekordowymi wzrostami cen energii, które grożą wyhamowaniem ożywienia gospodarczego. Wysokie ceny zagrażają również stabilności finansowej gospodarstw domowych i firm. Powszechne niezadowolenie postawiło rządy w stan gotowości, politycy starają się znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji.

Cała Europa ma problem. Jak zatrzymać szybujące ceny energii?
(Adobe Stock)

Jest drogo – tego nie da się ukryć. Ceny energii elektrycznej idą w górę w tempie dotąd niespotykanym. Mimo to w Polsce należą do najniższych w Europie, jak wynika z danych brytyjskiego think-tanku Ember, które przeanalizował portal branżowy wysokienapiecie.pl. We wrześniu średnia cena energii w ujęciu miesięcznym przekroczyła u nas poziom 100 euro za megawatogodzinę. Zdarzyło się to po raz pierwszy w historii. Jednak jednocześnie byliśmy jednym z trzech najtańszych pod tym względem państw na kontynencie. Taniej było tylko w Szwecji i Finlandii (odpowiednio 73 i 89 euro). Nawet w Norwegii, która jest uznawana za jeden z najtańszych rynków energii elektrycznej, 1 megawatogodzina kosztowała aż 106 euro. Na rynkach we Francji, Hiszpanii czy Niemczech ceny były nawet o 30–50 procent wyższe niż w Polsce.

Rekordowe ceny to więc problem, z którym musi się zmierzyć cała Europa. Unijna komisarz do spraw energetyki podkreśla, że obecna sytuacja rynkowa wywiera presję na wszystkie kraje. Zdaniem Kadri Simson jest to wyzwanie, które powinno wzmocnić współpracę na gruncie energetyki wśród państw Unii.

Jak dodaje Simson: "Naszym aktualnym priorytetem jest ochrona ludzi i firm przed skutkami tak niezwykle wysokich cen".

Dopłaty i obniżenie podatków

W odpowiedzi na rekordowe poziomy cen prądu wiele krajów unijnych wdraża działania, które mają ulżyć konsumentom i firmom. Rząd Francji zapowiedział dodatki, które mają zrekompensować rosnące rachunki. Osoby, które zarabiają miesięcznie mniej niż 2 tys. euro netto, otrzymają jednorazowo 100 euro tzw. dodatku inflacyjnego. Z kolei w Hiszpanii, gdzie poziom cen jest już znacznie powyżej 200 euro za megawatogodzinę, zapowiedziano plan pomocowy, który obejmie ponad milion gospodarstw domowych. Jego wartość ma sięgnąć 100 mln euro w formie dopłaty do rachunków za energię. Włochy natomiast obniżyły VAT od energii elektrycznej.

Nad rozwiązaniami mającymi rekompensować wysokie ceny pracuje też polski rząd. Projekt rozwiązań ma ujrzeć światło dzienne w ciągu najbliższych dni. Z wcześniejszych wypowiedzi poprzedniego ministra klimatu wynika, że pomoc trafi do osób w najtrudniejszej sytuacji.

– Będziemy kierować nasze działania na odbiorcę wrażliwego, zagrożonego ubóstwem energetycznym, a więc takiego, którego udział kosztów energii w dochodzie rozporządzalnym wynosi mniej więcej 10 proc. Szukamy sposobu, aby połączyć to z wiedzą, w jakim budynku ta osoba mieszka. Wiedzę o tym posiadają miejskie i gminne ośrodki pomocy społecznej – mówił w połowie września w Radiu Plus Michał Kurtyka. Jak wyjaśnił, problem ten dotyka około 6 procent odbiorców energii elektrycznej.

Takie działania – Polski i innych krajów unijnych – są zgodne z propozycjami, jakie przedstawiła Komisja Europejska w połowie października.

Potrzebne działania długofalowe

Wspomniane przykłady reakcji państw na wysokie ceny prądu i próby pomocy osobom, których podwyżki najbardziej dotykają to jednak działania doraźne i – zdaniem przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen – przyniosą one skutki "na krótką metę".

– W średniej i długiej perspektywie będziemy pracować nad dodatkowymi krokami – powiedziała przewodnicząca KE po posiedzeniu Rady Europejskiej 22 października. – Aby zwiększyć odporność i niezależność, zgodziliśmy się zbadać, jak ustanowić strategiczne rezerwy gazu, a także zbadać możliwości wspólnych zamówień. Zintensyfikujemy nasz kontakt z różnymi dostawcami, również w celu dywersyfikacji dostaw.

Von der Leyen dodała, że oczywistym i najbardziej długofalowym rozwiązaniem jest zmiana miksu energetycznego i przejście w jak największym stopniu na źródła odnawialne, bo koszt produkcji energii z ich wykorzystaniem systematycznie spada.

– Energia słoneczna jest dziś dziesięć razy tańsza niż dekadę temu. Energia wiatrowa jest bardzo niestabilna, ale jest o 50% tańsza niż dziesięć lat temu. Więc to jest droga. Są wolne od emisji CO2 i są pozyskiwane na miejscu, więc jest w tym duża niezależność. Oprócz tego potrzebujemy stabilnego źródła, energii jądrowej. W okresie przejściowym jednak nie obejdzie się bez gazu ziemnego, który jest obok węgla najpowszechniejszym źródłem energii – dodała szefowa KE.

Skąd takie podwyżki?

Kłopoty na rynku energii zaczęły się zimą. Niższe niż oczekiwano temperatury sprawiły, że zapotrzebowanie znacznie wzrosło. Doprowadziło to do spadku rezerw gazu.

Popyt na energię gwałtownie zwiększył się również wtedy, kiedy po fali szczepień w Europie konsumenci zaczęli więcej wydawać, ruszyli do sklepów i restauracji. Biura znów zaludniły się pracownikami, podobnie jak szkoły. Zwiększonemu popytowi nie dorównała podaż energii. A taka sytuacja wprost prowadzi do wyższych cen. Tradycyjnie gaz jest najtańszy latem, kiedy firmy zwykle magazynują go w ogromnych ilościach. Jednak w tym roku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, a rezerwy są historycznie niskie, co jeszcze bardziej niepokoi wobec zbliżającej się zimy.

Rosnące ceny gazu spowodowały wzrost ogólnej ceny energii elektrycznej o ponad 340 procent w ciągu ostatniego roku. To jest system naczyń połączonych, ponieważ rynek hurtowy energii elektrycznej działa w oparciu o ceny końcowe. W ramach tego systemu wszyscy producenci energii elektrycznej, niezależnie od tego, z jakich źródeł ją czerpią (od paliw kopalnych po energię słoneczną), składają oferty i wyceniają swoją energię zgodnie z kosztami ich produkcji. Licytacja rozpoczyna się więc od najtańszych źródeł (odnawialnych), a kończy na najdroższych (zwykle jest to gaz ziemny lub węgiel). Ze względu na to, że dziś większość krajów nadal wykorzystuje paliwa kopalne do wytwarzania energii elektrycznej – ostateczną cenę energii często wyznaczają elektrownie spalające węgiel lub gaz. Taki model rynku budzi wiele kontrowersji, ale Komisja Europejska stoi na stanowisku, że jest on odpowiedni, ze względu na to, że faworyzuje odnawialne źródła energii. System ten stanowi zatem zachętę do przejścia na zieloną energię.

Sam problem z wysokimi cenami gazu i ograniczonymi dostawami z Rosji budzi podejrzenia o celową politykę Kremla, mającą m.in. wymusić na Unii Europejskiej dopuszczenie do uruchomienia gazociągu NordStream 2. 1250-kilometrowa rura między Rosją a Niemcami jest już gotowa, ale jej rozruch hamują przeszkody natury biurokratycznej. Jak twierdzą Rosjanie, zatwierdzenie tego gazociągu umożliwiłoby zwiększenie dostaw o 10 procent.

ETS kluczowym problemem?

Na ceny energii elektrycznej bezpośrednio wpływa koszt zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. W ciągu ostatnich 4 lat ceny tych praw wzrosły aż o 1200 procent, z ok. 5 euro do 60 euro za tonę. W wyniku tego koszt zakupu uprawnień do emisji stanowi już nawet 50 procent kosztów producentów energii.

ETS, czyli unijny system handlu emisjami ma służyć finansowaniu walki ze zmianami klimatycznymi i zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych. Środki, które trafiają do budżetów państw, przynamniej w połowie powinny być przeznaczane na inwestycje sprzyjające redukcji gazów cieplarnianych oraz na system wsparcia dla odbiorców energii.

W tym roku Unia Europejska wyznaczyła nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych: o 55 procent do 2030 roku (w porównaniu ze stanem z roku 1990). Żeby to się udało, zdaniem Komisji Europejskiej konieczne jest rozszerzenie działania systemu ETS na branże takie jak budownictwo czy transport.

W obecnej sytuacji część państw podnosi problem konieczności wprowadzenia zmian w systemie ETS. Hiszpania na przykład proponuje doraźnie ustalenie górnego limitu ceny zezwoleń na emisję CO2. O wprowadzenie maksymalnych cen zezwoleń zaapelował też premier Polski, nasz rząd chce także opóźnienia wdrożenia unijnego pakietu "Fit for 55".

Komisja Europejska daje sygnały, że widzi w systemie handlu emisjami problem, który wymaga rozwiązania. Ursula von der Leyen zapowiedziała, że KE przeprowadzi analizę tego rynku i przedstawi wnioski jeszcze w tym roku.

Wszyscy mają problem

Wysokie koszty energii w Polsce nie są więc czymś wyjątkowym. Z problemem tym zmagają się wszystkie kraje Europy, dla części z nich jest on znacznie większy niż u nas, bo ceny energii są tam jeszcze wyższe.

Czy UE może konkretnie wpłynąć na zmianę sytuacji? Cytowany przez portal dw.com Thilo Schaefer z Instytutu Gospodarki Niemieckiej uważa, że w niewielkim stopniu. – To do państw członkowskich należy złagodzenie skutków społecznych. Komisja Europejska może doradzać państwom członkowskim i koordynować środki, zwłaszcza w celu zapobiegania zakłóceniom na rynku – dodaje w dw.com Simone Tagliapietra, z brukselskiego think-tanku Bruegel.

Część ekspertów oczekuje, że skutek w średnim terminie może przynieść zapowiedziane śledztwo w sprawie przyczyn gwałtownego wzrostu cen gazu (czyli de facto – w sprawie działań rosyjskiego Gazpromu). Zmiany w systemie ETS też mogłyby dać rynkom oddech.

Materiał powstał przy współpracy z PKEE
Źródło:
Materiał Partnera