Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gospodarka
30.05.2020 06:53

Ceny działek ostro w górę. Najdroższe oferty warte 200 tys. zł, najtańsze kilkanaście tysięcy

Od 10 tys. zł do blisko 200 tys. zł – tyle w tej chwili w Polsce kosztują działki w Rodzinnych Ogrodach Działkowych. Cenę podbija prąd, murowana altana, a czasami… samowola budowlana.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Ogródki działkowe potrafią kosztować już niemal 200 tys. zł. Wszystko zależy od stanu domku, lokalizacji i dostępnych mediów.

Cisza, spokój, zieleń. Miejsce do zrobienia weekendowego grilla, trochę przestrzeni dla dzieci. Rzędy roślin, tu własnoręcznie sadzone pomidory. Tam zasiane ogórki. Marzenia Polaka? Spełniają je rodzinne ogrody działkowe. Jeżeli szukasz działki dla siebie, to szykuj się na małą liczbę ofert i wysokie ceny. Kilkadziesiąt tysięcy złotych w dużym mieście to standard.

Ceny większości działek w Rodzinnych Ogrodach Działkowych w Warszawie dobijają już do 100 tys. zł. A i tak nie są to rekordy. Najdroższa oferowana jest za 198 tys. zł. To oferta podwójnej działki z domkiem (opisywanym jako całoroczny) niemal w centrum Warszawy. W środku dwie łazienki, salon z komunikiem. "Prąd, woda, szambo" - pisze krótko sprzedawca. To jednak cenowy wyjątek. Zwykle da się taniej, chociaż wciąż drogo.

W stolicy za cenę od 60 do 80 tys. zł można kupić wyposażoną działkę. I co ważne - w przypadku Warszawy ceny nie mają nic wspólnego z lokalizacją. Niemal tyle samo kosztuje działka tuż pod miastem, co działka tuż przy jednym z większych parków - Parku Szczęśliwickim. Najczęściej jej wartość podbija dostępność prądu.

Zobacz także: Chętnych na ogródki działkowe nie brakuje. Cwaniaków jednak czeka odmowa

Za 79 tys. zł można mieć 500 metrów kwadratowych działki przy Parku Szczęśliwickim z nowym drewnianym domkiem. Do tego piaskownica, plac zabaw. Działkę na warszawskiej Saskiej Kępie można mieć za 65 tys. zł. "Wymarzone miejsce na odpoczynek w dobie dzisiejszej sytuacji" - opisuje sprzedawca. Inne zalety? Spokojni sąsiedzi.

Najtańsza oferta opiewa na 27 tys. zł. "Działka położona jest w pierwszej linii od ulicy i słychać przejeżdżające samochody" - ostrzega sprzedawca. I ma rację. Ogródek leży przy ulicy Żwirki i Wigury, biegnącej od centrum miasta do lotniska Chopina. Za 30 tys. zł w stolicy można też mieć działkę z… kontenerem morskim, gotowym do przerobienia na domek.

Biorąc pod uwagę średnią pensję w Polsce - na własny ogródek działkowy w Warszawie trzeba pracować przynajmniej 10 miesięcy. I oszczędzać całą pensję. Biorąc pod uwagę pensję minimalną w Polsce, czas zbierania na własny ROD wydłuża się dwukrotnie. W Warszawie to minimum 20 miesięcy pracy i oszczędzania pełnej pensji (brutto). Poza stolicą wcale nie jest taniej. - Na Śląsku nie ma w tej chwili żadnych działek. Ani wolnych, ani na sprzedaż - mówi money.pl Bartłomiej Piech, radca prawny Polskiego Związku Działkowców.

Poza stolicą? Też drogo

Wysokie ceny nie są tylko specyfiką Warszawy. Za ogródek działkowy z domkiem w Zielonej Górze trzeba zapłacić od 20 do 30 tys. zł. Najtańsze oferty oscylują wokół kilkunastu tysięcy, ale dotyczą działek bez żadnej zabudowy. Zdecydowanie taniej jest w innym lubuskim mieście - Gorzowie Wielkopolskim. Tutaj na działkę wystarczy 10 tys. zł, choć liczba ofert jest ograniczona.

Wysokie ceny działki osiągają również w Gdańsku. Na działkę "przy plaży" (tak jest opisywana) trzeba wyłożyć niemal 30 tys. zł. Wyrażenie "przy plaży" jest lekkim naciągnięciem, gdyż zgodnie z załączoną mapą do najbliższego piasku i wody są 4 kilometry, ale chętnych nie brakuje. "Zainteresowanie jest na tyle duże, że wiadomości i telefony typu "kupię za 5 tys. zł", przestały być śmieszne" – pisze sprzedawca. "Szanuję czas innych, proszę o to samo".

Najdroższe działki w Gdańsku osiągają ceny niemal 150 tys. zł. Zwykle to miejsca leżące nieopodal Zatoki Gdańskiej i z altaną, która może służyć przez cały rok, nawet w sezonie zimowym. Często są to np. działki z postawionymi tzw. domkami holenderskimi, czyli domkami na kołach lub murowanymi altanami z dostępem do prądu. Zwykle jednak od 50 do 70 tys. zł wystarczy, by cieszyć się z ogrodu działkowego w stolicy Pomorza.

Wnioskowanie o rządowe wsparcie bywa trudniejsze, kiedy przedsiębiorca sprzedaje też usługi poza Polskę.
Tarcza PFR. Błąd w konstrukcji wniosku pozbawia firmy wsparcia. "Na bieżąco eliminujemy problemy"

Od 30 do nawet 60 tys. zł kosztują działki w Szczecinie. Podobny zakres cenowy jest we Wrocławiu. W stolicy Dolnego Śląska najtańsze oferty można znaleźć w okolicach 20 tys. zł. I znów - najtańsze oferty to te, które nie mają żadnej altany. To po prostu ogród. Skąd tak korzystne ceny we Wrocławiu? Jak wynika z danych Polskiego Związku Działkowców, to właśnie Dolny Śląsk jest działkową stolicą Polski.

To tutaj jest niemal 140 tys. ogrodów działkowych. Dla porównania na Mazowszu - według danych PZD - jest ich mniej niż 100 tys. Więcej działek niż na Mazowszu jest również na Śląsku. Tu pojawia się jednak inny problem. Ogłoszeń sprzedaży działek w Katowicach w ogóle nie ma.

W Opolu z kolei wystarczy od 10 do 20 tys. zł, by cieszyć się własnym ogrodem w mieście. To jedno z najtańszych miast pod względem cen działek.

Drogo jest za to w stolicy Wielkopolski. W Poznaniu ceny oscylują od 50 do 70 tys. zł. Rekordowa oferta warta jest 179 tys. zł. I również, jak w innych miastach, dotyczy działki z domkiem opisywanym jako "całoroczny".

"Domek jest całkowicie murowany oraz ocieplony z zachowanymi wielkościami względem regulaminu ROD. Maksymalnie wykorzystane wymiary" - zachwala sprzedawca. Jak dodaje, do wzięcia jest całkowicie wyrównana działka, bo "nawiezione zostało łącznie kilkadziesiąt ton ziemi".

W Łodzi ceny oscylują od 15 do 30 tys. zł. W Bydgoszczy i Toruniu trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 50 tys. zł. Najdroższe działki w tym regionie również dobijają niemal do 100 tys. zł. W Krakowie jest to zwykle wydatek od 50 do 70 tys. zł, choć rekordowe oferty przebijają 95 tys. zł.

Olsztyn i Białystok rekordowe oferty mają w okolicach 100 tys. zł. Zwykle jednak wystarczy od 30 do 50 tys. zł. Najtańsza działka w Białymstoku warta jest 10 tys. zł, ale w całości jest do wykończenia. Liczba ofert na wschodzie kraju jest wyjątkowo skąpa.

Warto pamiętać, że powyższe wartości to tylko ceny ofertowe i to wyłącznie z jednego miejsca, czyli serwisów ogłoszeniowych. Część działek sprzedaje się na przykład przez ogłoszenia w prasie lub te wywieszane na tablicach przy wejściach do ROD.

Nikt w Polsce nie zbiera wszystkich danych dot. działek w ROD. Informacji na temat wartości sprzedaży nie ma również Polski Związek Działkowców.

Mieszkanie na działce jest zakazane

Warto pamiętać, że na terenach ogródków działkowych jest zakaz zamieszkiwania. Za korzystanie z działki w sposób nieuprawniony są kary. Nie zmienia to faktu, że ofert działek całorocznych na terenach ROD jest bardzo dużo.

- Altany całoroczne same w sobie nie oznaczają łamania jakichkolwiek przepisów dotyczących zamieszkiwania. Umożliwiają odpoczynek również w miesiącach jesienno-zimowych, a nawet prowadzenie prac w tym czasie. Nie powinno to odstraszać potencjalnych nabywców - mówi money.pl Bartłomiej Piech z Polskiego Związku Działkowców.

Jak przyznaje, całoroczne domki rekreacyjne są czasami wykorzystywane wbrew przepisom. - Ustawa nakłada na nas obowiązek walki z takim łamaniem prawa. Nielegalne zamieszkiwanie może skończyć się odebraniem działki - ostrzega. - Jeżeli ktoś liczy, że może sobie kupić dom na działce za ułamek ceny, to niestety się przeliczy - mówi.

O sprawie nielegalnego zamieszkiwania na terenach ogródków Najwyższa Izba Kontroli alarmowała dekadę temu. W 6 gminach z 8 kontrolowanych na terenie rodzinnych ogrodów działkowych mieszkało blisko 1000 osób. W Szczecinie dopiero podczas likwidacji jednego z ogrodów działkowych okazało się, że stale zamieszkiwało tam 18 osób. Z kolei we Wrocławiu jeden z zamieszkujących pojawił się na działkach w 1959 roku.

Jak podkreśla Piech, zdecydowanie większym "zagrożeniem" dla potencjalnych nabywców są ponadwymiarowe domki. Przepisy są w tej chwili jasne - możliwa jest zabudowa tylko do 35 metrów kwadratowych. Każda większa jest już samowolą budowlaną. - Podczas zakupu działki warto te kwestię uważnie sprawdzić. Może się okazać, że wymarzone miejsce do rekreacji jest bombą zegarową, która zakończy się rozbiórką altany. I to na koszt nowego właściciela - mówi. Jak dodaje, wszystkie takie kwestie są zgłaszane odpowiednim służbom. Ale czas reakcji niejednokrotnie wynosi lata.

NIK już dekadę temu alarmowała, że część altan jest za duża i nosi znamiona samowoli budowlanej. Niektóre były większe o 75 metrów kwadratowych. Kupując działkę, należy przeanalizować, czy przypadkiem nie przejmujemy ewentualnych problemów. Warto przy tym pamiętać, że działkowiec nie jest właścicielem gruntu. Jest jedynie właścicielem tego, co na nim: domku, altany, krzewów, drzew i kwiatów. I to one wpływają na wartość oferty.

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
30-05-2020

okiA tak się naśmiewali niektórzy z działkowców, że mają działko bo ich nie stać na wczasy.

30-05-2020

vcbcbchyba piszecie o dzialkach budowlanych:)

30-05-2020

Psychiczni piszą na wpZarobki 2-tys. Netto, a oni o działkach pod uprawę trawnika za 200 tys :) jak na Ukrainie!!! Pompujcie dalej ceny, proponuję milion za dzialke rodo, 5 … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (102)