Ceny ropy rosną. Brent przekracza 106 dolarów za baryłkę

Notowania surowców energetycznych na światowych giełdach ponownie pną się w górę. W środę rano czasu saudyjskiego kontrakty terminowe na ropę naftową Brent wzrosły o 0,3 proc., osiągając poziom 106,03 dolara za baryłkę. Identyczny, 0,3-proc. wzrost odnotowano w przypadku amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI), za którą trzeba było zapłacić 94,42 dolara. Bezpośrednią przyczyną rynkowych wzrostów są incydenty w strategicznej dla globalnego handlu cieśninie Ormuz.

epaselect epa13300623 A herd of camels passes fuel tankers in Sana'a, Yemen, 13 October 2026. The Saudi-led coalition bombed the al-Sabahah oil storage facility in Houthi-controlled Sana?a amid escalating hostilities between the Houthis and Saudi Arabia, the Houthi-run Saba News Agency reported. EPA/YAHYA ARHAB Dostawca: PAP/EPA.Problemy z paliwem na Bliskim Wschodzie
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/YAHYA ARHAB
Robert Kędzierski

Jak poinformowała we wtorek brytyjska organizacja Maritime Trade Operations, kontenerowiec oraz tankowiec zostały trafione niezidentyfikowanymi pociskami na wodach cieśniny. Irańscy urzędnicy w rozmowie z agencją Reutera potwierdzili zmianę strategii wobec jednostek, które w ich ocenie łamią nałożone restrykcje. Nowe, niejawne taktyki ofensywne są stosowane od około dziesięciu dni, co przełożyło się na zauważalny wzrost liczby ataków.

Działania Teheranu mają na celu utrzymanie wysokich cen surowca, co według doniesień jest również próbą wywarcia wpływu na zbliżające się wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Niespokojnie na Półwyspie Arabskim

Sytuację na rynku ropy komplikują dodatkowo wydarzenia w Arabii Saudyjskiej. Tamtejsze ministerstwo energii przekazało w środę, że wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti zaatakowali budynek administracyjny państwowego giganta naftowego Saudi Aramco w mieście Dhahran. Incydent spowodował ograniczony pożar, jednak wpisuje się w szerszą serię ataków wymierzonych w saudyjską infrastrukturę.

W ciągu ostatniego tygodnia bojownicy Huti wielokrotnie wystrzeliwali pociski balistyczne i drony w kierunku Arabii Saudyjskiej. Jest to odpowiedź na zbrojne wsparcie, jakiego władze w Rijadzie udzielają siłom rządu jemeńskiego. Skala ataków jest znacząca – międzynarodowe lotnisko w stolicy kraju zostało ostrzelane czterokrotnie, a w wyniku sobotniego uderzenia zginęło 13 osób.

Zawirowania na rynkach i rosyjski diesel

Analitycy rynkowi wskazują, że napięcia geopolityczne pozostają głównym motorem napędowym dla cen surowców. – Fakt, że irańscy urzędnicy otwarcie przyznają się do podważania amerykańskich wysiłków na rzecz utrzymania cen ropy pod kontrolą, mówi wiele o prawdziwych intencjach stojących za tak zwanymi rozmowami pokojowymi – zauważa Priyanka Sachdeva, dyrektor ds. analiz rynkowych w Phillip Nova. Ekspertka dodaje w swojej analizie, że Teheran jest w pełni świadomy swojego znaczenia geograficznego oraz spustoszenia, jakie wysokie ceny ropy mogą wywołać w gospodarce, dlatego nie waha się używać tego argumentu.

Z kolei Hiroyuki Kikukawa, główny strateg w Nissan Securities Investment, podkreśla, że obawy o podaż wynikające z konfliktu między Huti a Arabią Saudyjską pchają ceny w górę. Jednocześnie ekspert prognozuje, że oczekiwany wzrost eksportu rosyjskiego oleju napędowego powinien złagodzić napięcia na rynku, co prawdopodobnie ograniczy gwałtowne ruchy cenowe w obu kierunkach. Według jego szacunków, ropa WTI będzie w najbliższym czasie notowana w przedziale od 90 do 100 dolarów za baryłkę.

Warto przypomnieć, że w ubiegłym miesiącu Arabia Saudyjska zdecydowała się na zwiększenie wydobycia ropy naftowej, mimo zakłóceń w dostawach spowodowanych konfliktem na linii USA-Iran. Jak poinformowała we wtorek Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), doprowadziło to do gwałtownego wzrostu produkcji w ramach całego sojuszu OPEC+, obejmującego również Rosję.

Zaatakowany obiekt jest zlokalizowany w mieście Az-Zahran w Prowincji Wschodniej, gdzie znajduje się główna siedziba tej naftowej firmy. Zdarzenie wywołało ograniczony pożar. Służby nie ustaliły jeszcze definitywnie, czy ogień był wynikiem bezpośredniego trafienia, czy też zapalił się od spadających odłamków. Nie odnotowano osób poszkodowanych.

Równolegle koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej poinformowała o przechwyceniu i zniszczeniu trzech pocisków manewrujących oraz dwóch dronów. Zmierzały one w kierunku stolicy kraju, Rijadu, a także południowych regionów państwa. W wyniku upadku odłamków zestrzelonych maszyn rannych zostało co najmniej czworo ludzi. Wcześniej saudyjska obrona przeciwlotnicza zneutralizowała również pocisk balistyczny wycelowany w Prowincję Wschodnią oraz kolejny, kierujący się na przygraniczne miasto Harad.

Odwet za atak na bazę paliw

Uderzenie w obiekty Saudi Aramco nastąpiło zaledwie kilka godzin po tym, jak Arabia Saudyjska zaatakowała we wtorek kluczowy skład paliw. Władze w Rijadzie twierdzą, że obiekt ten był wykorzystywany przez rebeliantów Huti do wspierania ataków na saudyjskie lotniska, infrastrukturę energetyczną oraz statki handlowe na Morzu Czerwonym. Z kolei kontrolowana przez Huti Jemeńska Kompania Naftowa oświadczyła, że w zniszczonym obiekcie nie było zapasów produktów naftowych, a sam atak nie wpłynie na podaż paliw. Według rebeliantów w saudyjskim nalocie zginęło dwóch cywilów, a dwóch zostało rannych. Saudyjska koalicja podkreśla jednak, że wcześniej ostrzegała ludność cywilną o konieczności opuszczenia tego terenu.

– Operacja skupiała się na neutralizacji zdolności, które milicja Huti wykorzystuje do grożenia królestwu, Jemenowi, południowemu Morzu Czerwonemu i korytarzom morskim – mówi gen. dyw. Turki al-Maliki, rzecznik saudyjskiej koalicji.

Paraliż lotniska i ostrzeżenia dyplomatyczne

Obecna wymiana ognia to kontynuacja napięć, które nasiliły się w ubiegłym miesiącu, przerywając lata względnego spokoju. Przypomnijmy, że konflikt intensyfikuje się od lipca, kiedy to rebelianci Huti ogłosili, że w odwecie za saudyjską blokadę stolicy Jemenu zaczną brać na cel statki na Morzu Czerwonym oraz infrastrukturę wewnątrz królestwa. W ostatnich dniach seria ataków rakietowych i dronowych przeprowadzona przez Huti doprowadziła do zamknięcia głównego międzynarodowego lotniska w Rijadzie (King Khalid International Airport). W sobotnim uderzeniu zginęło 13 osób, a ponad 300 zostało rannych.

W odpowiedzi na te wydarzenia rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Kanady wydały oficjalne ostrzeżenia dla swoich obywateli przed korzystaniem z saudyjskiego portu lotniczego. Amerykański Departament Stanu wprowadził dodatkowe restrykcje dla personelu rządowego, wymagając specjalnych zezwoleń na korzystanie z jakiegokolwiek lotniska w Arabii Saudyjskiej. Tymczasem na lądzie siły rządu jemeńskiego ogłosiły postępy w operacji wojskowej, informując o przeprowadzeniu 2200 uderzeń na pozycje Huti w ciągu 24 godzin. Działania te miały skutkować śmiercią około 1200 bojowników i zniszczeniem ponad 440 pojazdów wojskowych. Huti zapowiedzieli z kolei kontynuację ataków na obiekty gospodarcze, infrastrukturę Saudi Aramco i lotnisko w Rijadzie, jeśli siły saudyjskie nie wstrzymają swoich operacji.

Wybrane dla Ciebie