Dieslowy układ z Putinem wstrząsnął światem. USA mają nadprodukcję, ale wolą liczyć zyski

Paliwowy układ Trumpa z Putinem stał się tematem numer jeden na całym świecie. USA liczą na dostawy tańszego oleju napędowego z Rosji, choć same produkują go z dużą nadwyżką. – USA bardziej opłaca się eksportować diesla – zauważa Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw w BM Reflex. – Ten układ to krótkowzroczna polityka – dodaje.

Donald Trump idzie na układ z Putinem 
Donald Trump idzie na układ z Putinem
Źródło zdjęć: © Getty Imges, Pexels, Unsplash | Harshal, Lucian Cornea, Tomas Malik, ZipZapic
Przemysław Ciszak

Donald Trump ogłosił 9 października, że po rozmowie z Władimirem Putinem Rosja dostarczy na rynek amerykański i światowy ponad 300 tys. ton diesla natychmiast, kolejne 500 tys. ton w listopadzie, a następnie 1 mln ton i 3 mln ton w późniejszym terminie. Łącznie to co najmniej 4,8 mln ton, bez pełnego harmonogramu.

Ten dieslowy układ wstrząsnął nie tylko Ukrainą, Europą, ale również samą Ameryką. Zarówno republikanie, jak i demokraci żądają wycofania się z umowy dotyczącej rosyjskiego paliwa, wskazując na naruszenie prawa USA.

Administracja Donalda Trumpa nie skonsultowała się z Kongresem ani nie przedstawiła wyjaśnień dotyczących swojej decyzji, co jest wymogiem prawnym. Poza tym łamie zakaz wprowadzony przez Kongres w 2022 r. dotyczący importu rosyjskich surowców energetycznych.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Amerykańskie Ministerstwo Finansów zezwoliło na transakcje dotyczące rosyjskiego diesla do kwietnia 2027 r. Prezydent USA zaś stwierdził, że to porozumienie może szybko obniżyć światowe ceny paliw w związku z sytuacją wokół cieśniny Ormuz.

Drogi diesel w USA

Trump jeszcze niedawno groził Putinowi pogłębieniem sankcji. Osobiście podpisał 18 września 2026 r. tzw. ustawę Grahama, która umożliwia nakładanie nowych sankcji i ceł na państwa importujące rosyjską ropę i gaz.

Wystarczyły trzy tygodnie, aby zmienił zdanie. Tuż przed listopadowymi wyborami do Kongresu pilnie szuka sposobu, aby obniżyć ceny paliw w kraju. Przypomnijmy, że galon oleju napędowego (ok. 3,8 litra) w USA kosztuje dziś rekordowe 6,30 dol., tj. blisko dwa razy tyle, co przed atakiem na Iran, kiedy Amerykanie za galon tego paliwa płacili 3,70 dol.

To właśnie wywołany wojną z Iranem kryzys w Zatoce Perskiej winduje cenę diesla na światowych rynkach. Paraliż żeglugi przez cieśninę Ormuz oraz ataki na infrastrukturę naftową sprawiły, że na rynki trafia o około 1 mln baryłek dziennie mniej. To ubytek rzędu 70-75 proc. względem poziomu sprzed wojny.

Dodatkowym czynnikiem są bardzo niskie zapasy. Według EIA (Energy Information Administration - ang. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej) USA mają 105,1 mln baryłek zapasów destylatów ropy naftowej. To aż 12 proc. poniżej średniej pięcioletniej. Cała Strategiczna Rezerwa Ropy Naftowej USA wynosi obecnie 282,98 mln baryłek ropy (stan na 2 października). To najmniejsze poziomy od czasów prezydentury Reagana, a więc od 1983 r.

Ameryce nie brakuje diesla. Jest jego nadproducentem

Donald Trump liczy, że dzięki rosyjskim dostawom diesla uda mu się zmniejszyć cenę paliwa na amerykańskich stacjach. Te 300 tys. ton dostarczonych przez Putina, jak to ujął - "natychmiast" - ma być takim "zastrzykiem ratunkowym".

Tu jednak dochodzimy do pewnego paradoksu amerykańskiej polityki energetycznej. USA nie brakuje diesla. Są dużym producentem i jego eksporterem. Spójrzmy na dane. Jak wskazuje EIA, Ameryka produkuje dziennie około 5,1 mln baryłek diesla. To wolumen znacznie przekraczający krajowe zapotrzebowanie.

Mało tego, tylko w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. produkcja pochodnych ropy naftowej była wyższa od całego wolumenu z 2019 r. Rafinerie działają na pełnej mocy. Dla przykładu w tygodniu zakończonym 11 września wykorzystywały aż 97 proc. swoich zdolności przerobowych.

Coś tu się nie spina. USA nie muszą kupować diesla od Putina. Trump robi to dlatego, że liczy na szybki efekt rynkowy przed wyborami. Tu przemawia bezwzględna polityka i kalkulacja - ocenia w rozmowie z money.pl Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw w BM Reflex.

Jak wyjaśnia ekspertka, USA również importują diesla do kraju, ale cały ten wolumen jest mniejszy niż 160 tys. baryłek dziennie. Głównym dostawcą jest Kanada, która odpowiada za ponad 80 proc. dostaw. Diesel trafia głównie na wschodnie wybrzeże USA, ponieważ jego sprowadzenie z kanadyjskich rafinerii może być korzystniejsze finansowo niż transport z Teksasu czy Luizjany.

- USA są potężnym eksporterem diesla i obecnie zarabiają na tym krocie. Europa, Azja czy Ameryka Południowa kupią każdą ilość. Skoro amerykańskie rafinerie mogą uzyskać wysokie ceny za granicą, kierują większość swojej produkcji na eksport - tłumaczy Cieślak.

Według statystyk Stany Zjednoczone eksportują około 1,5 mln baryłek destylatów dziennie. Wysokie zyski ze sprzedaży amerykańskiego diesla przyczyniały się do spadku zapasów i wzrostu marż rafineryjnych, na co wskazywała również EIA.

USA nie opłaca się wstrzymywanie eksportu

Przypomnijmy, że Waszyngton naciskał na Europę, by ta sięgnęła po swoje zapasy. Groził, że wstrzyma eksport amerykańskich dostaw. Państwa G7 ostatecznie zgodziły się uwolnić 100 mln baryłek paliw i ropy z własnych rezerw.


Trump blefował? Niekoniecznie. Na zakaz eksportu zdecydowały się wcześniej Chiny i Rosja. Wydawałoby się logiczne, że dla uspokojenia wewnętrznego rynku, uzupełnienia własnych rezerw i zredukowania cen poprzez własną produkcję diesla USA gotowe byłyby wstrzymać eksport.

Jeszcze niecały tydzień temu powtarzał, że jest gotów wprowadzić 90-dniowy zakaz eksportu oleju napędowego. Ostatecznie jednak z tych gróźb się wycofał.

- USA nie do końca opłaca się ograniczyć eksport. To oznacza straty. Poza tym krótkotrwałe obniżenie cen może doprowadzić do problemów z dostawami i wyższych kosztów w kolejnych miesiącach - zaznacza analityczka BM Reflex.

Mówiąc wprost, Trump boi się konsekwencji wstrzymania eksportu, na którym amerykańscy eksporterzy zarabiają ekstra. Liczy więc na tańszy import z Rosji do kraju, którego koszt pokryje drogim eksportem. Jest gotowy zrobić to kosztem nie tylko Ukrainy, ale również sojuszników w Europie, podważając moc sankcji i finansowo wspierając budżet wojenny Rosji.

Czy rosyjski diesel rozwiąże problem Amerykanów?

Problem w tym, że, jak wskazują analitycy, wyrachowana kalkulacja Trumpa może nie zadziałać, zwłaszcza jeśli ma posłużyć mu w kampanii do listopadowych wyborów.

– Trump mówił o 300 tys. ton, które Putin miałby dostarczyć "natychmiast". Jeśli nawet całość skierowałby do Stanów Zjednoczonych, nie byłaby to ilość zdolna trwale zmienić sytuację na rynku - ocenia Cieślak. - Takie dostawy wymagają też czasu, a tego może zabraknąć do wyborów midtermowych (wybory połówkowe mają odbyć się 3 listopada - red.).

Z kolei jeśli olej napędowy trafi do Stanów Zjednoczonych, dotychczasowi odbiorcy Rosji będą musieli kupić go gdzie indziej. - W rezultacie ceny na światowym rynku mogą pozostać praktycznie bez zmian - mówił agencji Associated Press Michael Lynch z Energy Policy Research Foundation, amerykańskiego ośrodka badającego rynek energii. Lynch dopuszcza jedynie niewielkie, lokalne obniżki, na przykład w rejonie Nowego Jorku czy Filadelfii.

Chociaż ceny ropy na rynkach spadły po zapowiedzi zawieszenia ataków na infrastrukturę energetyczną Rosji i Ukrainy oraz sygnałach o możliwym wzroście dostaw paliw, zdaniem analityczki BM refleksem była ta reakcja inwestorów, której podłożem są nadzieje.

Nie wiadomo, czy Rosja jest w stanie spełnić obietnicę dostaw w sumie 1,8 tony diesla w wyznaczonych transzach. - Ukraińskie ataki skutecznie ograniczyły możliwości produkcji i eksportu rosyjskiego diesla. Dowodem ich skuteczności jest decyzja Kremla o wstrzymaniu eksportu. Jednak sądzę, że Putin jest gotowy, nawet kosztem swoich obywateli i krajowych potrzeb, sprzedać Trumpowi diesla i pogłębić wyłom w sankcjach - ocenia Urszula Cieślak.

Jak podkreśla analityczka BM Reflex, bez rozwiązania konfliktu z Iranem i zabezpieczenia dostaw z Zatoki Perskiej ograniczenie skutków kryzysu dieslowego nie będzie możliwe. - Nawet cały rosyjski diesel nie rozwiązałby problemu. Ten układ Trumpa to krótkowzroczna polityka - podsumowuje.

Wybrane dla Ciebie