Dino obok Biedronki, Biedronka tuż przy Lidlu. Czy bliskość konkurenta się opłaca?

Dwa dyskonty na wyciągnięcie ręki, często współdzielące jeden parking, to dość częsty widok. Dlaczego sklep B powstaje tuż obok sklepu A? Czy właściciele nie boją się, że stracą klientów na rzecz konkurencji? – Odpowiedzią jest tzw. efekt rygla – mówi prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Dino i BiedronkaSklepy czy też sieci starają się robić wszystko, żeby się od siebie odróżnić
Źródło zdjęć: © East News | Arkadiusz Ziolek
Krystian Rosiński

Jedna ulica i dwa logotypy konkurencyjnych marek. To wcale nierzadki widok, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Jednak czy bliskość konkurenta się opłaca? Czy Biedronka tuż obok Lidla lub Dino kilkaset metrów od Biedronki mają sens?

"Ma to sens ekonomiczny"

Dr Maciej Kraus, wykładowca akademicki, partner w funduszu inwestycyjnym Movens Capital, w odpowiedzi na tak postawione pytanie podkreśla, że zależy, o jaki konkretnie sklep chodzi. – Ciągnie swój do swego. Można by pomyśleć, że sklepy wolałyby być jak najdalej od siebie, ale w wielu przypadkach te same rodzaje firm skupiają się w jednym miejscu – mówi w rozmowie z money.pl.

Przykłady? Nasz rozmówca wymienia m.in. sklepy jubilerskie, odzieżowe, sklepy z pamiątkami, kwiaciarnie czy oddziały banków. Podkreśla, że w przypadku tego typu biznesów ma to sens pod względem ekonomicznym.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ceny surowców mocno spadają. "Inflacja od kwietnia zacznie spadać szybciej"

"Gdy konkurentów jest za dużo, wszyscy tracą"

Lidl i Biedronka w Zalasewie
Lidl i Biedronka w Zalasewie w województwie wielkopolskim © money.pl | Krystian Rosiński
Po pierwsze daje to efekt aglomeracji. Sklepy chcą być tam, gdzie są klienci. My z kolei, jako klienci, idziemy tam, gdzie są sklepy i dzięki temu mamy wybór. Ludzie często wolą odwiedzać wiele punktów, np. gdy przymierzają ubrania, dlatego chcą chodzić tam, gdzie jest ich szeroka dostępność – wyjaśnia dr Kraus.

Bliskość rywalizujących o nasze portfele placówek wywołuje pozytywny efekt, który odczuwają klienci. Przedsiębiorcy muszą bowiem przykuć naszą uwagę np. poprzez promocje, czym wywołują na rynku presję cenową. – Dlatego sklepy, czy też sieci starają się robić wszystko, żeby się od siebie odróżnić. Do pewnego etapu, czyli określonej liczby sklepów, klaster ma pozytywny efekt. Jednak gdy konkurentów jest za dużo, to wszyscy tracą – zaznacza ekspert.

Tak działa konkurencja w praktyce

Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia, w rozmowie z money.pl mówi wprost: stawianie sklepów blisko siebie jest "definicją konkurencyjności". Wskazuje, że choć na tym zagadnieniu skupia się m.in. teoria gier, czyli dział matematyki zajmujący badaniem optymalnego zachowania w przypadku konfliktu interesów, to odpowiedź na ten problem jest prostsza.

Sklepy wybierają miejsca, w których pojawiają się konsumenci i rozwijają działania marketingowe oraz promocyjne mające przyciągać ich jak magnes – wskazuje ekspert.

Wybierając miejsce, które potrafi przyciągnąć albo jest w zasięgu większej liczby potencjalnych konsumentów, sklepy decydują się na bezpośrednie konkurowanie ze sobą. Mają jednak w perspektywie istotnie większą pulę potencjalnych nabywców. Widząc konkurenta koło siebie, sklepy mogą szybko reagować na jego działania. Właśnie tak wygląda konkurencyjność w praktyce – podkreśla Mordasiewicz.

Ważna też jest siła danej marki

Na zdjęciu, które publikujemy na początku artykułu, widać dwie konkurujące ze sobą sieci handlowe. Jak zatem jest z gigantami handlu detalicznego? Prof. Marian Noga, ekonomista, były członek Rady Polityki Pieniężnej, ekspert wrocławskiej Wyższej Szkoły Bankowej w rozmowie z money.pl zwraca uwagę, że w ich przypadku większość klientów ma już wyrobioną relację z daną siecią handlową i najczęściej swoje kroki i tak skieruje do tego sklepu, który zna i któremu ufa.

Sklepy nie obawiają się konkurencji w tym sensie, że w ostatecznym rozrachunku na wybór klienta co do tego, czy pójdzie do sklepu A, czy do sklepu B, wpływają przede wszystkim jego przyzwyczajenia konsumenckie – wyjaśnia.

Skoro tak, to dlaczego sklep B pojawia się w otoczeniu sklepu A? W końcu konsument jest przyzwyczajony, że na zakupy od lat jeździ w to samo miejsce. Czy atrakcyjna oferta konkurencyjnej placówki, działającej tuż obok, nie wywoła zawahania klienta? Niekoniecznie. W tym przypadku może zadziałać tzw. efekt rygla.

– Polega on na tym, że człowiek przyzwyczaja się do pewnego poziomu konsumpcji, kupuje te same produkty od lat, ma te same zwyczaje i trudno mu je zmienić. A kiedy spada wysokość jego dochodów lub też zarobione przez niego pieniądze tracą na wartości, to jest on gotów się zapożyczyć, byleby tylko utrzymać dotychczasowy poziom konsumpcji – tłumaczy prof. Noga.

Biedronka i Lidl
Biedronka i Lidl © East News | Artur Szczepanski/REPORTER

W przypadku sklepów działa to tak, że bazują one przede wszystkim na klientach, których lojalność zdobyły już dawno temu. Przyzwyczajenia zakupowe są na tyle silne, że trudno byłoby im porzucić daną firmę i ruszyć do innej z dnia na dzień. Dlatego sieci handlowe dziś konkurują przede wszystkim między sobą marką i tradycjami. Jeżeli są ich pewne, to – zdaniem prof. Nogi – aż tak dużego znaczenia nie ma fakt, że konkurent dzieli z daną siecią jeden parking.

Dopiero w drugiej kolejności sieć decyduje się na konkurencję cenową lub promocje, które mogą przyciągnąć do nich konsumentów niezdecydowanych, czyli takich, którzy jeszcze nie wyrobili w sobie lojalności względem konkretnej sieci – wyjaśnia ekonomista.

A może jednak supermarkety nie korzystają na bliskości?

Nieco inne zdanie ma dr Kraus, który uważa, że w przypadku supermarketów efekt netto bliskości konkurencji będzie mniejszy niż dla mniejszych sklepów branżowych, np. obuwniczych.

– A to przez fakt, że supermarkety oferują ogólnie jednorodny koszyk produktów. Co więcej, ludzie zwykle nie chodzą do wielu tego typu placówek, więc można się spodziewać, że korzyści płynące z tworzenia klastrów będą mniejsze. Z drugiej strony sklepy obuwnicze i odzieżowe zazwyczaj oferują dość zróżnicowane produkty (na przykład różne segmenty rynku, marki itp.), a ludzie lubią odwiedzać wiele sklepów, aby porównać i przymierzyć ubrania czy buty – wyjaśnia nasz rozmówca.

Zastrzega, że w tym przypadku trudno oszacować efekt bliskości netto.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca money.pl

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj.

Wybrane dla Ciebie
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"