Europejski rynek gazu pozostaje pod silną presją. Choć w czwartek notowania lekko spadły, do 78,33 euro za MWh, w ciągu czterech poprzednich sesji paliwo podrożało o 10 proc. Ceny są obecnie blisko najwyższych poziomów od około trzech lat.
Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki, wskazuje, że źródeł problemu jest kilka i wszystkie związane są z zakłóceniami dostaw surowców. Jego zdaniem nawet odblokowanie cieśniny Ormuz nie rozwiązałoby wszystkich problemów europejskiego rynku gazu. "Dla Europy to fatalna wiadomość" - napisał.
Ormuz to niejedyny problem
Pierwszym zagrożeniem jest sytuacja w cieśninie Ormuz. Według Wiecha przez zablokowany szlak nie tylko nie można swobodnie transportować surowców, ale część światowej floty metanowców pozostaje uwięziona w Zatoce Perskiej. Mniejsza liczba dostępnych statków oznacza wyższe koszty transportu gazu.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Drugi problem to zniszczenia infrastruktury. Wiech wskazuje przede wszystkim na katarski hub Ras Laffan, największy na świecie ośrodek produkcji LNG. Katar zapowiada, że odbudowa infrastruktury może potrwać nawet lata, a część dostaw została objęta klauzulą siły wyższej.
To szczególnie ważne dla Europy, ponieważ Katar odpowiadał za około 20 proc. długoterminowych kontraktów na dostawy LNG do UE. Brak części tych dostaw oznacza konieczność szukania alternatywnych źródeł surowca, co może dodatkowo podbijać ceny.
Trzecim zagrożeniem jest sytuacja wokół cieśniny Bab al-Mandab. Wiech zwraca uwagę, że Huti przejęli jedną z wysp Hanisz, co może zwiększać ich możliwości wywierania presji na ruch morski. Przez Bab al-Mandab przebiega około 10 proc. światowego handlu LNG, dlatego problemy na tym szlaku mogą ponownie odbić się na europejskich dostawach.
Europa ma mało gazu przed zimą
Wszystko dzieje się przy stosunkowo niskim poziomie zapasów. Magazyny gazu w UE są obecnie wypełnione w około 67 proc., czyli znacznie mniej niż zwykle o tej porze roku.
Wiech zwraca uwagę, że w takiej sytuacji rynek jest szczególnie wrażliwy na pogodę. Silne ochłodzenie w Niemczech czy Hiszpanii, sztormy utrudniające dostawy albo niekorzystne warunki dla produkcji energii odnawialnej mogą spowodować kolejny skok cen.
Ekspert porównuje obecną sytuację z początkiem 2023 roku, czyli pierwszą zimą po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. W jego ocenie obecny kryzys ponownie stawia Europę przed problemem wysokich kosztów energii.
Drogi gaz uderza w przemysł i prąd
Jednym z pierwszych skutków wysokich cen gazu może być wzrost kosztów europejskiego przemysłu. Wiech wskazuje szczególnie na branże chemiczną, nawozową i metalurgiczną, które są mocno zależne od cen energii.
To oznacza również problem konkurencyjności wobec Stanów Zjednoczonych. Według eksperta gaz w USA jest obecnie około ośmiokrotnie tańszy niż w Europie.
Droższy gaz przekłada się też na ceny energii elektrycznej. Wiech przypomina sytuację z 2022 roku, gdy wysokie ceny gazu sprawiły, że produkcja prądu z węgla stawała się ekonomicznie bardziej opłacalna.
Według eksperta problemem pozostaje również inflacja. Drożeją paliwa, rośnie cena gazu, a jednocześnie podwyższają się ceny energii w kontraktach na kolejne lata. Europejski Bank Centralny ostrzega przed skutkami takiej sytuacji i zacieśnia politykę pieniężną.
Sytuacja jest naprawdę niewesoła. Niestety, rozpoczęta w lutym wojna w Zatoce Perskiej zniszczyła kruchą równowagę, którą mieliśmy na rynku energii i surowców. Na początku tego roku gaz na TTF kosztował 28 euro za MWh, a benzyna 95 w Polsce – 5,60 zł. Teraz gaz jest prawie trzykrotnie droższy, a za litr benzyny płacimy o 2,5 zł więcej – napisał Wiech na X.
Jego zdaniem obecny kryzys jest konsekwencją wojny, która zniszczyła równowagę na rynku energii i surowców. Europa wchodzi więc w kolejne miesiące z drogą energią, niskimi zapasami i dużą wrażliwością na dalsze zakłócenia dostaw.