Ceny ropy ostro w górę. "Może być płacz na stacjach"

Ceny ropy mocno wzrosły po kolejnej eskalacji wojny USA z Iranem. WTI przebiła 100 dol. za baryłkę, a Brent przekroczył 107 dol. Rynek coraz poważniej liczy się z długotrwałym konfliktem i dalszymi zakłóceniami dostaw surowców - podaje CNBC.

Płacz na stacjach coraz bliżej? Ropa przebiła 100 dolarówPłacz na stacjach coraz bliżej? Ropa przebiła 100 dolarów
Źródło zdjęć: © Getty Images | Nicolas Koutsokostas | ZipZapic.com
Magda Żugier

Amerykańska ropa WTI podrożała w czwartek o 6,7 proc., do 104,46 dol. za baryłkę. To najwyższy poziom zamknięcia od 19 maja. Brent ponad 7 proc. i oscyluje w okolicy 108,44 dol.

W całym wrześniu ropa podrożała już o ponad 18 proc. Inwestorzy obawiają się, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał, a ataki na transport i infrastrukturę energetyczną będą ograniczać podaż surowca.

Wojna może potrwać znacznie dłużej

Niepokój zwiększają informacje dotyczące możliwego czasu trwania konfliktu. Według "Wall Street Journal" najważniejsi doradcy Donalda Trumpa mieli rozmawiać z nim o scenariuszu, w którym wojna z Iranem przeciągnie się nawet po zakończenie jego drugiej kadencji, czyli po styczniu 2029 r.


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


To zupełnie inny scenariusz niż ten przedstawiany przez Trumpa. Jeszcze w środę prezydent USA mówił, że wojna skończy się po listopadowych wyborach do Kongresu i wtedy mają również spaść ceny ropy oraz benzyny - podaje CNBC.

Na razie sytuacja wygląda odwrotnie. Ceny paliw w USA pozostają wysokie, a diesel w najbliższych dniach może po raz pierwszy przekroczyć 6 dol. za galon.

Kolejne zagrożenia dla transportu ropy

Do konfliktu coraz mocniej włączają się inne grupy i państwa regionu. W ostatnich dniach doszło do ataków na infrastrukturę energetyczną w Arabii Saudyjskiej, za które odpowiadać mają sprzymierzeni z Iranem Huti z Jemenu.

Analityk, Piotr Kuczyński wskazuje przy tym na jeszcze jeden problem – przejęcie przez Hutich kontroli nad jemeńskim portem Mocha. "Katastrofa za katastrofą. Huti przejęli kontrolę nad jemeńskim portem Mocha, stwarzając kolejne zagrożenie dla ruchu na Morzu Czerwonym – cieśnina Bab al-Mandab (Brama Łez) może stać się powodem płaczu na stacji benzynowej, bo to jest droga eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej" – napisał na X.

Zwrócił także uwagę na reakcję rynku długu. "Nasiliły się ataki na tankowce. Ropa WTI zdrożała o 7 proc. – najwyższy poziom od połowy maja. To poprowadziło na północ rentowności obligacji" – wskazał.

Według Kuczyńskiego rentowność amerykańskich obligacji 30-letnich wzrosła do 5,37 proc., najwyżej od 19 lat, a 10-letnich do 4,96 proc., czyli najwyżej od 2023 r. Jego zdaniem skala spadków na giełdach jest na razie zbyt mała w stosunku do ryzyka.

"W tej sytuacji kolejne i znowu umiarkowane spadki indeksów giełdowych należy uznać za zdecydowanie za małą reakcję. Najpewniej, mimo tego, że Trump mówi o końcu wojny po wyborach, rynki widzą już nadchodzące TACO. Żebyśmy się nie przeliczyli" – ocenił Kuczyński.

Ważna cieśnina dla regionu

Jak opisywaliśmy w money.pl, cieśnina Bab al-Mandab znajduje się na południowym krańcu Morza Czerwonego i łączy je z Zatoką Adeńską oraz Oceanem Indyjskim. Przesmyk ma zaledwie około 27 km szerokości, przez co – podobnie jak Ormuz – jest podatny na zakłócenia i blokadę transportu.

Bab al-Mandab to jeden z najważniejszych szlaków w tym regionie. Na tankowcach obecnie przepływa tędy 2,9 mln baryłek ropy dziennie. Jak podawała Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA), jeszcze w 2023 r. szlakiem między Jemenem a Rogiem Afryki przesyłano dziennie 9,3 mln baryłek ropy. To niemal 12 proc. światowego handlu morskiego tym surowcem. W 2024 r. ilość ta zmalała do 4,1 mln baryłek z powodu działań zbrojnych grupy Huti, wspieranej przez Iran.

Ormuz
Ormuz © Licencjodawca | Opracownie money.pl

Ale jest to nie tylko kluczowa arteria dla transportu surowców energetycznych. To tędy kierowane jest 10 proc. towarów przewożonych drogą morską.

Bab al-Mandab to nie tylko ważny szlak dla transportu ropy. Przez cieśninę przebiega również około jedna trzecia światowego ruchu kontenerowego i około 40 proc. handlu między Azją a Europą. To najkrótsza morska trasa łącząca oba regiony przez Ocean Indyjski, Morze Czerwone i Kanał Sueski.

Bramy Świata
Bramy Świata © money.pl | money.pl

Zablokowanie jednocześnie Bab al-Mandab i Ormuzu uderzyłoby więc zarówno w transport surowców, jak i światowy handel. Statki musiałyby wybierać znacznie dłuższą i droższą trasę wokół Afryki, co zwiększyłoby ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw i pogłębiło problemy Kanału Sueskiego. Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, ocenia, że choć USA teoretycznie mogłyby próbować zabezpieczać oba szlaki, oznaczałoby to dalszą eskalację i rozszerzenie konfliktu.

Wybrane dla Ciebie