- W tamtym roku było wyprodukowanych dokładnie 512 pojazdów. My już teraz jesteśmy na poziomie 500. We wrześniu przewidujemy sprzedaż ponad stu kolejnych pojazdów, więc na pewno będzie znaczny wzrost rok do roku - oświadczył w czwartek prezes Jelcza Mariusz Ptak podczas briefingu podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Jak dodał, firma za cel bierze sobie zbliżenie się do końca roku do liczby tysiąca sprzedanych i zafakturowanych pojazdów.
Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, który uczestniczył w briefingu razem z Ptakiem, stwierdził, że Jelcz jest jednym z najważniejszych aktywów Grupy. Zwrócił uwagę, że podwozia tej spółki są wykorzystywane w wielu systemach prezentowanych podczas targów. - W Jelczu robi się niezwykle dobra robota. Myślę tutaj o całej załodze, bo problemów było bez liku, były zaległości, a dzisiaj wszyscy razem naprawiamy, korygujemy i bierzemy się za nowe zadania – mówił.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
PGZ rozwija jednocześnie dodatkowe zdolności produkcyjne Jelcza. Leszkiewicz wskazał na przygotowywaną inwestycję w Miłoszycach i uruchamianie montażu w Raciborzu. Raciborska Fabryka Komponentów, która została utworzona w celu przejęcia aktywów upadającej spółki Rafako i która obecnie wykonuje część prac dla Jelcza jako podwykonawca, ma zostać połączona z producentem po przeprowadzeniu analiz i czynności formalnoprawnych, a zakład w Raciborzu ma funkcjonować jako jego oddział.
Trwa rekrutacja do zakładu w Raciborzu
Prezes Jelcza poinformował, że w tym roku zatrudniono już ponad 300 nowych pracowników. W samym Raciborzu zatrudnienie ma znaleźć 88 osób. Są one obecnie rekrutowane i szkolone, a rozpoczęcie montażu w nowej lokalizacji planowane jest jeszcze w tym roku.
Ptak zaznaczył, że spółka nadrabia także wcześniejsze opóźnienia w realizacji kontraktów. - Teraz wychodzimy na prostą. To jeszcze nie jest to, co byśmy chcieli, ale jesteśmy na bardzo dobrej drodze - powiedział prezes Jelcza.
Jak wyjaśnił, obecnie wykonanie zobowiązań wynikających z wcześniejszych zamówień wynosi około 70 proc. Jeżeli tegoroczny plan zostanie zrealizowany, spółka zakłada, że około połowy przyszłego roku powinna nadrobić zaległości i przejść do realizacji bieżących zamówień.
Podczas kieleckich targów Jelcz zaprezentował również dwa nowe pojazdy. Jednym z nich jest terenowy Jelcz G37 "Zenit", drugim – szosowy Jelcz C04 o mocy 500 KM, przeznaczony m.in. do ciągnięcia naczep ze specjalistycznym wyposażeniem. - To jest pojazd szosowy. Tego wojsko potrzebuje i Jelcz już to ma i prezentuje - oświadczył Ptak.
PGZ i Jelcz pracują też nad zwiększeniem udziału krajowych komponentów w produkowanych pojazdach. Ptak podkreślił, że jednym z głównych celów jest zwiększenie bezpieczeństwa łańcucha dostaw i budowanie kompetencji produkcyjnych w Polsce. - Chcemy wprowadzać polskie produkty, ale w bezpiecznym trybie, tak żeby Wojsko Polskie nie cierpiało z tego powodu, bo teraz bardzo mocno i intensywnie pracujemy nad tym, żeby dostarczać do wojska na czas - zaznaczył.
Według prezesa Jelcza rozmowy dotyczą m.in. możliwości wykorzystania produkowanych w Polsce mostów napędowych. Jak ocenił, decyzje w tej sprawie są na końcowym etapie i mogą zostać sfinalizowane jeszcze w tym roku. Spółka analizuje także kolejne możliwości polonizacji podzespołów.