Organizacja ekspercka Think Tank The Company opublikowała szczegółową analizę skutków wejścia w życie ustawy z 11 marca 2026 r. Dokument ten bezpośrednio odnosi się do nowych, szerokich uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy. Według wniosków płynących z raportu, narzucanie stosunku pracy w drodze decyzji administracyjnej stanowi rażącą ingerencję w konstytucyjną swobodę zawierania umów.
Eksperci zrzeszeni wokół inicjatywy zastanawiają się nad długoterminowymi konsekwencjami prawnymi dla pracowników i pracodawców, którzy z dnia na dzień zaczęli funkcjonować na podstawie tak arbitralnie zmienionych kontraktów.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Prezydencka interwencja i tło sporu
Przypomnijmy, że znowelizowane przepisy dały inspektorom pracy niespotykane dotąd narzędzia. Wcześniej organ ten musiał występować do sądu, obecnie zyskał możliwość samodzielnego stwierdzania istnienia stosunku pracy i automatycznej konwersji umów cywilnoprawnych – w tym popularnego na polskim rynku B2B – na standardowe etaty. Kwestia ta od początku budziła ogromne kontrowersje, co doprowadziło do reakcji głowy państwa w połowie lipca 2026 r.
Prezydent RP zdecydował się wówczas skierować ustawę do kontroli następczej w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek dotyczył zbadania zgodności z ustawą zasadniczą właśnie tego kluczowego przepisu, który przyznaje inspekcji kompetencje do arbitralnego działania. Jak zauważają twórcy raportu, do czasu wydania ostatecznego orzeczenia administracja państwowa korzysta z instrumentu, którego legalność pozostaje przedmiotem ostrego sporu. Powstaje w ten sposób wyraźne napięcie pomiędzy dążeniem państwa do ochrony osób wykonujących pracę a autonomią stron w kształtowaniu relacji gospodarczych.
Zarzuty o łamanie podstawowych praw
W opublikowanym dokumencie analitycy wskazują na trzy główne obszary, w których nowe prawo pracy ma stać w sprzeczności z Konstytucją RP. Pierwszym z nich jest wspomniane wyłączenie zasady swobody umów. W raporcie zwrócono uwagę, że do nawiązania stosunku pracy dochodzi obecnie nie tylko przy braku zgodnych oświadczeń woli pracownika i pracodawcy, ale wręcz wbrew woli dwóch niezależnych przedsiębiorców, którzy świadomie zdecydowali się na współpracę w modelu B2B.
Kolejnym argumentem podnoszonym w opracowaniu jest naruszenie zasady proporcjonalności. Autorzy analizy zauważają, że logika nowej ustawy została całkowicie odwrócona, czyniąc z najsurowszej kary narzędzie pierwszego wyboru. Zamiast w pierwszej kolejności stosować łagodniejsze środki dyscyplinujące, urzędnicy od razu sięgają po przymusową konwersję umowy. Trzeci zarzut dotyczy pozbawienia obywateli fundamentalnego prawa do procesu. W raporcie podkreślono, że przy wydawaniu decyzji administracyjnej o zmianie umowy nie stosuje się standardowych przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, co narusza zasady demokratycznego państwa prawnego.
Przedstawiciele organizacji postulują natychmiastową zmianę podejścia organów kontrolnych do firm.W całym systemie prawa nie ma chociażby pojedynczego przypadku, w którym to umowa o pracę byłaby zawierana decyzją organu administracji publicznej i to w obliczu braku zgodnych oświadczeń woli stron. Tymczasem w przypadku rozwiązania z ustawy o PIP mamy do czynienia właśnie z takim zawarciem umowy o pracę, gdzie umowa ta zostanie zawarta nie tylko w obliczu braku zgodnych oświadczeń woli stron, ale i w obliczu uprzednio złożonych innych ustaleń między stronami. Pamiętając o tym, że ratio tej ustawy jest zwiększenie poziomu ochrony dla pracownika, należy wskazać, że instrumentami, które powinny znajdować tutaj zastosowanie w pierwszej kolejności, są administracyjne kary pieniężne z art. 1 pkt 18) ustawy, czy też występowanie przez organ PIP do sądu pracy o konwersję umowy B2B w umowę o pracę, a nie dokonywanie tej konwersji z urzędu. Taka konwersja decyzją organu PIP powinna być ostatecznym rozwiązaniem, które znajdzie zastosowanie tylko wtedy, gdy mniej dolegliwe instrumenty nie doprowadzą do wypracowania zakładanego rezultatu – tj. wtedy, gdy administracyjna kara pieniężna nie doprowadzi do pożądanego rezultatu, jakim jest zwiększenie poziomu ochrony dla pracownika – mówi Eliza Kruczkowska, dyrektorka zarządzająca Think Tank The Company.
Z przedstawionego raportu wynika jasno, że biznes oczekuje powrotu do wypracowanych przez lata standardów prawnych. Organizacja, wspierana przez czołowych polskich biznesmenów, rekomenduje, aby inspektorzy w pierwszej kolejności sięgali po kary finansowe. Obecna sytuacja, w której kary pieniężne są stosowane dopiero jako drugi instrument represjonowania (np. gdy PIP dokona w danym roku określonej liczby konwersji u jednego pracodawcy), wprowadza na rynek pracy chaos informacyjny i prawny, z którym firmy będą musiały się mierzyć aż do rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Konstytucyjny.