Bazy dla 5 tys. Amerykanów. Zapłaci Polska. "Kilkanaście miliardów"

Amerykańska delegacja przebywa w Polsce, gdzie analizuje potencjalne lokalizacje pod stałe bazy wojskowe USA. Wiceszef MON Paweł Bejda mówi, że Polska wskazała kilka miejsc, a budowa infrastruktury może kosztować kilkanaście miliardów złotych. Realnym terminem jest 2030 r.

Paweł Bejda, Pete HegsethWiceminister obrony narodowej Paweł Bejda (z prawej) i Pete Hegseth, amerykański sekretarz wojny
Źródło zdjęć: © GETTY, PAP | Piotr Nowak, Kevin Dietsch, Rodica Cojocaru
Magda Żugier

Amerykańska delegacja przebywa obecnie w Polsce, gdzie analizuje lokalizacje pod ewentualne stałe bazy wojskowe. Wiceszef MON Paweł Bejda mówił w czwartek w RMF FM, że na tym etapie nie ma jeszcze ostatecznych ustaleń, dlatego nie chce ogłaszać sukcesu.

Jak wyjaśnia, ostateczny wybór lokalizacji będzie związany z systemem operacyjnym NATO. Polska przedstawiła Amerykanom kilka propozycji, a teraz to strona amerykańska ocenia ich przydatność.

Polska zapłaci za bazy

Największym kosztem całego przedsięwzięcia będzie infrastruktura. Bejda zaznaczył, że wszystkie wydatki związane z budową i utrzymaniem baz poniesie Polska. – To rząd kilkunastu miliardów złotych – powiedział w rozmowie z RMF FM wiceszef MON.


WIDEO
Ropa, miedź i złoto. Inwestorka wskazuje surowce przyszłości

5 tys. amerykańskich żołnierzy

Budowa nie byłaby kwestią najbliższych miesięcy. Polska musi stworzyć odpowiednią infrastrukturę nie tylko dla amerykańskich żołnierzy, ale również dla ich rodzin. Według Bejdy przygotowanie baz zajmie kilka lat, a realnym terminem ich ukończenia jest 2030 r.

Plan zakłada stałą obecność około 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Kolejne 10 tys. wojskowych mogłoby pojawiać się w Polsce rotacyjnie. – Chodzi nam o to, żeby Amerykanie mieli tutaj stałą bazę – zaznaczył Bejda.

"Amerykanie mają interesy w Polsce"

Wiceszef MON przekonuje, że zwiększenie stałej obecności wojsk USA byłoby elementem wzmacniania bezpieczeństwa Polski i całej wschodniej flanki NATO. – Jesteśmy poważnym partnerem. Amerykanie mają interesy w Polsce, które chcą zabezpieczyć – podkreślił.

Jednocześnie zaznaczył, że ostateczna decyzja dotycząca rodzaju wojsk, które miałyby stacjonować w Polsce, będzie zależała od NATO.

Bejda odniósł się również do sytuacji bezpieczeństwa w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Po kolejnym rosyjskim uderzeniu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty mieszkańcom województw lubelskiego i podkarpackiego, a Dowództwo Operacyjne zdecydowało o poderwaniu polskich myśliwców.

Zdaniem Bejdy wraz ze zbliżającą się zimą Rosja może zwiększać skalę ataków na Ukrainę, próbując doprowadzić do jej kapitulacji. Polska musi się więc liczyć z pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa. – Dmuchamy na zimne. Zdajemy sobie sprawę, że wojna hybrydowa już trwa, testowanie naszej armii, naszych zdolności bojowych. Tego jest coraz więcej – powiedział.

Źródło: RMF FM

Wybrane dla Ciebie