Ceny paliw rosną, ale co z rachunkami za prąd? Minister odpowiada

Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny surowców i paliw, ale nie oznacza automatycznych podwyżek rachunków za prąd i ciepło. Minister energii Miłosz Motyka wskazuje, że taryfy dla gospodarstw domowych zatwierdza URE. Gorzej wygląda sytuacja na stacjach.

Ceny paliw rosną, ale co z rachunkami za prąd? Minister odpowiadaCeny paliw rosną, ale co z rachunkami za prąd? Minister odpowiada
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | Marek Antoni Iwańczuk | ZipZapic.com
Magda Żugier

Miłosz Motyka w rozmowie z "Faktem" podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu przekonywał, że wzrosty cen energii na światowych rynkach nie przekładają się bezpośrednio na rachunki gospodarstw domowych. Ostateczne taryfy dla odbiorców indywidualnych zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki, a spółki energetyczne dopiero przygotowują swoje wnioski.

Minister zaznaczył więc, że na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o podwyżkach cen prądu dla gospodarstw domowych.

Jesteśmy przed rozmowami ze spółkami energetycznymi. Proces zatwierdzenia taryf jest kontrolowany przez Urząd Regulacji Energetyki. Liczymy na aktywną rolę prezes urzędu, więc tutaj jest za wcześnie, by mówić o jakichkolwiek wzrostach - powiedział.

Podobnie jest w przypadku ciepła sieciowego. Obowiązujące obecnie taryfy są ważne do końca roku i – jak zaznacza Motyka – pozostają niższe od stawek zamrożonych kilka lat temu.

Najgorzej wygląda sytuacja na stacjach

Skutki wysokich cen surowców są natomiast już wyraźnie widoczne na rynku paliw. Z końcem sierpnia wygasł program Ceny Paliwa Niżej, który czasowo obniżał VAT na paliwa i wprowadzał maksymalne ceny benzyny Pb95 oraz diesla.


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Po zakończeniu programu ceny ponownie ruszyły w górę. Według danych przywołanych przez "Fakt" benzyna 95 kosztuje średnio 7,89 zł za litr, a diesel 8,75 zł. W przypadku oleju napędowego to rekordowy poziom.

Perspektywy nie są optymistyczne. Część ekspertów zakłada, że przy utrzymaniu obecnej sytuacji ceny paliw mogą w przyszłości zbliżyć się nawet do 10 zł za litr.

Motyka podchodzi jednak ostrożnie do takich prognoz. Jak zaznaczył, wcześniejsze przewidywania dotyczące zakończenia konfliktu i poziomu cen paliw się nie sprawdziły. Minister przekonuje, że Polska powinna przede wszystkim szukać alternatywnych kierunków zakupów surowca, a swoje zadanie ma również do wykonania Orlen.

Ja jestem ostrożny w takich analizach. Pamiętam ekspertów, którzy mówili, że w czerwcu wojna się zakończy trwałym porozumieniem, którzy mówili o tym, że paliwo będzie kosztować 8 zł — 8,50 zł. Na pewno będziemy robili wszystko, żeby do tego nie doszło. Rozwiązaniem tej sytuacji będzie poszukiwanie innych rynków, z których można kupować surowiec. Swoje zadanie do wykonania ma też Orlen - powiedział "Faktowi".

CPN nie wróci

Minister wyklucza obecnie powrót programu Ceny Paliwa Niżej. Jak tłumaczy, założeniem było finansowanie programu z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.

Motyka krytycznie ocenia decyzję o skierowaniu ustawy dotyczącej tej daniny do Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem brak rozstrzygnięcia sprawy uniemożliwił dalsze finansowanie programu osłonowego.

– Z punktu widzenia czysto ekonomicznego bardzo źle się stało, że ustawa została wysłana do Trybunału Konstytucyjnego – powiedział minister.

Jak przekonuje, gdyby ustawa została podpisana, CPN mógłby działać do końca roku. Zdaniem Motyki na obecnej sytuacji ostatecznie tracą wszyscy Polacy.

Minister podkreśla jednocześnie, że rząd będzie szukał sposobów na ograniczenie skutków wysokich cen energii i paliw. W przypadku prądu i ciepła kluczowe pozostają jednak decyzje URE dotyczące przyszłych taryf.

Wybrane dla Ciebie